rozdział 12.
Weszłam do gabinetu dyrektora i przez chwilę nie ruszałam się z miejsca. Dopiero gdy profesor McGonagall powiedziała, żebym usiadła, przycupnęłam na krześle.
-Panno Granger, nie było dzisiaj pani na lekcjach.
-Tak wiem, pani dyrektor.
Profesorka poznała, po tonie mojego głosu, że coś jest nie tak i zaczęła mnie wypytywać.
-Hermiono, co się stało?- Za wszelką cenę chciałam uniknąć przesłuchania. Nie chciałam, żeby ktokolwiek wiedział co dzisiaj robiłam.
-Nic. Po prostu zaspałam.
-Hermiono, wiem, że to nie prawda, bo widziałam, jak idziesz do Wielkiej Sali pół godziny przed lekcjami, więc proszę powiedz mi prawdę. Co się stało?- wiedziałam, że McGonagall nie odpuści, ale nie miałam ochoty się jej zwierzać.
-Przepraszam bardzo, ale nie chcę o tym rozmawiać. Obiecuję, że już nie opuszczę lekcji.- wstałam i zebrałam się do wyjścia.- Coś jeszcze, czy mogę już iść?
-To wszystko, ale proszę nie tłamsić problemów w sobie. Poczujesz się lepiej jeśli się komuś wygadasz.
-Wątpię, ale dziękuję za radę.- Wiem, że zabrzmiało to strasznie ozięble, ale nie obchodziło mnie to. Wyszłam z gabinetu i zeszłam schodami na dół.
Weszłam do Wielkiej Sali. Oczy wszystkich znowu były wpatrzone prosto we mnie, a szczególnie dwie pary oczu. Z dwóch stron sali patrzyło na mnie dwóch chłopaków. Oba spojrzenia były tak natarczywe, że chciałam skulić się i odejść, jednak nie zrobiłam tego. Podeszłam do stołu Gryfonów, złapałam tosta i odwróciłam się w kierunku wyjścia. Jeden z chłopaków odezwał się do mnie.
-Hermiono...
-Nie,- mimo, że w głosie Rona słyszałam błaganie, nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Odeszłam nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem. Zauważyłam, że z drugiego końca sali wstał drugi chłopak. Z nim też nie chciałam rozmawiać, więc przyspieszyłam kroku. Widząc to Draco zaczął biec. Dogonił mnie przed wejściem do Wielkiej Sali. Wszystkie oczy były zwrócone na nas.
-Hermiono...
-Nie.- tak jak przy Ronie, w jego głosie słyszałam błaganie, ale miałam dość. Miałam nadzieję, że Draco postąpi tak, jak Ron, ale myliłam się. Malfoy złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie. Nad jego ramieniem widziałam, jak wszyscy z zaciekawieniem przysłuchują się naszej rozmowie, a niektórzy nawet wstali, żeby lepiej nas widzieć.
-Możemy pogadać?
-Nie zrozumiałeś za pierwszym razem?!- Moja cierpliwość się skończyła i zaczęłam wrzeszczeć.- Powiedziałam, NIE!
-Wiem co powiedziałaś, ale muszę z tobą porozmawiać.
-Mam cię dość!- w jego oczach widziałam ból, ale nie zważałam na to. Krzyczałam tak głośno, że byłam pewna, że słyszy nas cała szkoła.- Przez ciebie chłopak, którego kocham uważa mnie za szmatę i ty masz jeszcze czelność prosić mnie o rozmowę?!- i, nie czekając na jego odpowiedź, wyszłam z sali.
***
Patrzyłem, jak wchodzi do sali, zresztą jak wszyscy. Cały czas podążałem za nią wzrokiem. Podeszła do swojego stołu i wzięła grzankę. Rudzielec chciał z nią porozmawiać jednak ona go zbyła. Ucieszyłem się i wykorzystałem sytuację. Podbiegłem do niej, ale ona na mnie nakrzyczała. Zabolały mnie jej słowa. Odeszła, a ja czułem na sobie spojrzenie wszystkich ludzi. Nie obchodziło mnnie to. Stałem tam przed wyjściem komletnie zdołowany i nie mogłem ruszyć się z miejsca.
***
Widziałem jak Hermiona wrzeszczy na Malfoya, a potem ucieka.Nie wiedziałem, co robić, ale wiedziałem, że blondyna zabolały te słowa.
-Ron!- usłyszałem jak ktoś mnie woła.- Rusz się.
-Ale gdzie?- nie bardzo wiedziałem o co chodzi.
-Biegnij za nią idioto. Przecież ona mówiła o tobie- Widziałem, że Harry i Ginny dobrze mi radzili, jednak nie potrafiłem podjąć decyzji, czy iść za nią. W końcu stwierdziłem, że koniecznie muszę z nią porozmawiać. Wstałem i wybiegłem z sali omijając osłupiałego Malfoy'a. Widziałem jeszcze jak wbiega na schody i zniknęła za zakrętem. Pobiegłem ile sił w nogach i zauważyłem, że wchodzi do pustej klasy. Zatrzymałem się. Nie byłem pewny, czy chcę to zrobić, ale wiedziałem, że powinienem. Zrobiłem kilka głębokich wdechów i ruszyłem w stronę klasy.
***
Byłam załamana. Miałam dość wszystkiego. Chciałam porozmawiać z Ronem, ale bardzo się tego bałam. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć oraz nie wiedziałam jak on zareagował na moje wyznanie. Wiem, co on do mnie czuje, jednak ciężko mi się z tym pogodzić.
Weszłam do pustej klasy, usiadłam w ławce położyłam głowę na rękach i całkiem się rozpłakałam. Nie zauważyłam, że ktoś wszedł do klasy i usiadł koło mnie. Podskoczyłam, gdy poczułam na plecach czyjąś rękę. Podniosłam oczy i spojrzałam prosto w twarz rudzielca.
-Przepraszam. Hermiona, możemy pogadać?-nie mogłam się odezwać, więc przytaknęłam tylko głową.
-Przepraszam cię.- te słowa kompletnie mnie zszokowały.
-Za co?
-Za to, że nie akceptowałem twojej przyjaźni z Malfoy'em, za to, że nazwałem cię szmatą, za to, że na ciebie nawrzeszczałem oraz za to, że byłem takim dupkiem.
-Ja też przepraszam.
-Nie masz za co- wiedziałam, że Ron tak uważa, ale ja wiedziałam co innego.
-Mam. Przepraszam cię za to, że cię okłamywałam.
-Nie ma sprawy.-widziałam ulgę na twarzy przyjaciela. Przytuliłam go krótko i od razu zrobiło mi się cieplej na sercu.
-Więc na prawdę mnie kochasz?-wiedziałam, że to pytanie padnie, ale miałam nadzieję, że dzisiaj go uniknę.
-Tak.
-Mogę wiedzieć od kiedy?-słyszałam w jego głosie niepewność. Nie chciał znowu mnie zranić.
-Jakoś tak od naszego pocałunku po bitwie.
-To dlaczego, przez cały czas odsuwałaś się ode mnie?
-Chyba się bałam.- była to prawda. Bałam się, a Ron jako pierwszy miał się o tym dowiedzieć.
-Czego?
-Bałam się, że jeśli spróbujemy być ze sobą, a nam nie wyjdzie to nasza przyjaźń też się rozpadnie.
-Ale chciałabyś być ze mną?- nie myślałam, że zada takie pytanie.
-Tak. Chciałabym.
-To może warto spróbować?- Już chciałam coś powiedzieć, ale mi nie pozwolił.-Zobacz. Oboje się kochamy i lubimy przebywać ze sobą. Nie zaszkodzi spróbować, a jestem pewny, że nawet gdyby nam nie wyszło, to nasza przyjaźń przetrwa. Za długo się znamy, za dużo razem przeszliśmy, żeby to co jest między nasz trójką się rozpadło.
-Tak myślisz?-nie wierzyłam za bardzo w jego słowa.
-Jestem tego pewny.- Wyczułam, że mówi prawdę, ale musiałam to przemyśleć.
-Mogę to przemyśleć?
-Jasne? Myśl tak długo, jak będzie trzeba. Będę czekał.
-Dziękuję.- przytuliłam go i wyszłam z klasy. Było przed dziewiątą, więc udałam się do dormitorium.
_______________________________
Hejka Potterhead's. Mamy następny rozdział.
Przykro mi że nie komentujecie. Nawet nie wiecie, ile dla bloggera znaczą komentarze, nawet te negatywne, więc jak możecie to komentujcie. Bardzo proszę.
Rozdziały będą się ukazywały w weekendy.
Jeśli jaki post się spóźni to dam wam o tym znać wcześniej.
Pozdrawiam, Tonksiak<3
poniedziałek, 16 września 2013
niedziela, 8 września 2013
Wybaczcie
Jutro wyjeżdżam na wymianę do Niemiec. Miałam dużo roboty w związku z tym wyjazdem, dlatego też nie ma nowego rozdziału i nie będzie go przez najbliższy tydzień. Może uda mi się napisać go w niedzielę, ale nic nie obiecuję. Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Pozdrawiam, Tonksiak <3
Pozdrawiam, Tonksiak <3
poniedziałek, 2 września 2013
Rozdział 11.
Rozdział 11.
Obudziłam się wcześnie. Nie patrzyłam na zegarek. Nie musiałam. Za oknem było jeszcze ciemno, więc musiało być bardzo wcześnie. W łazience miałam wielką wannę, więc napuściłam do niej gorącej wody, swojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu czerwonej pomarańczy. i weszłam do wody.
Nie śpieszyłam się z kąpielą. Chciałam, żeby gorąca woda zmyła wszystkie moje smutki i problemy. Myślałam, że dzisiaj przejdzie mi to co czułam wczoraj w związku z Malfoyem, ale się pomyliłam. Okazało się, że jest jeszcze gorzej, bo teraz myślę tylko o nim. W czasie kiedy akurat o nim nie myślę, w głowie mam słowa Rona. Wredna Szmata. Jak on mógł mnie tak nazwać? Po tylu latach przyjaźni.
Nie chciałam dłużej siedzieć sama, więc ubrałam si i zeszłam do pokoju wspólnego z myślą, że będzie tam Ginny i będę mogła z nią pogadać.
W pokoju wspólnym było dużo osób na taką wczesną godzinę, bo była dopiero siódma. Nie znalazłam nigdzie Ginny, więc usiadłam w fotelu i zaczęłam czytać podręcznik do numerologii. Czytałam chyba pół godziny, aż ktoś mi przerwał. Jakiś pierwszoroczniak wpadł na minie wytrącając mi książkę z ręki.
-Bardzo p-panią przepraszam.
-Nic nie szkodzi, ale wolałabym, żebyś nie mówił do mnie proszę pani, dobrze? Mów mi po prostu Hermiona.- uśmiechnęłam się do chłopaka, a ten odwzajemnił uśmiech.
-Dobrze. Jeszcze raz przepraszam.- i odszedł.
Nie czytałam już książki. Odechciało mi się. Tak, wiem. Ja Hermiona Granger największa kujonka w szkole nie chcę czytać książki. Te ostatnie wydarzenia tak na mnie ciążą, że nie mam na nic ochoty.
Podniosłam głowę i zauważyłam, że Ron właśnie wyszedł z dormitorium. Nie myśląc dłużej podbiegłam do niego.
-Ron, możemy pogadać?- Spytałam, gdy już stanęłam przed nim.
-Nie mam ochoty.
-Ale musimy sobie coś wyjaśnić.
-Idź sobie do swojego Dracusia.
-Ron, o co ci chodzi?
-O to, że się z nim całowałaś!- teraz słuchali nas wszyscy obecni.
-To on mnie pocałował!
-Jakoś się mu nie opierałaś!
-Myślisz tak, bo więcej nie widziałeś! Byłeś tak wściekły na mnie o ten drobny incydent, że uciekłeś!
-Nic więcej nie widziałem?! To było coś więcej?!
-Tak!- byłam tak wściekła na Rudzielca, że nie wiedziałam co mówię.- Uderzyłam go i upokorzyłam przed całą szkołą!
-To niezły teatrzyk odstawiłaś! Co nie chciałaś, żeby cała szkoła dowiedziała się, że zabujałaś się w Malfoy'u?
-Ne zabujałam się w Malfoy'u!-wykrzyczałam mu to prosto w twarz, a potem dodałam trochę ciszej:- Zakochałam się w tobie, ale ty jesteś tak zazdrosny, że mi nie uwierzysz.
Niestety usłyszeli nas wszyscy obecni. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę wyjścia. W ostatniej chwili Ron złapał mnie za rękę.
-Poczekaj.
-Nie. Nie chcę cię znać.
Po tych słowach wyszarpnęłam rękę i na oczach wszystkich wybiegłam z płaczem z wierzy. Biegłam w stronę Wielkiej Sali. Gdy już miałam wejść, uświadomiłam sobie, że i tak nic nie zjem. Zawróciłam i wybiegłam ze szkoły na błonia. Biegłam i biegłam. Nie zauważyłam, że ktoś biegnie za mną i woła mnie po imieniu.
-Hermiona!
Zatrzymałam się, gdy tylko usłyszałam ten głos.
-Co?!- Nie miałam ochoty z nim gadać.
-Co się stało?- Draco wydawał się naprawdę zmartwiony.
-A co cię to obchodzi?
-Wybiegłaś z zamku płacząc. Zaniepokoiłem się, więc wybiegłem za tobą.
-Ta na pewno.-Miałam dość tej rozmowy.
-Powiesz mi o co chodzi?
-Nie! Mam cię dość. Odczep się ode mnie.- Już miałam odejść, ale Draco złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
-Porozmawiajmy, proszę.- w jego oczach widziałam błaganie, ale nie zwracałam na to uwagi. Nie chciałam go widzieć.
-Nie! Nienawidzę cię, rozumiesz?!
-Co ja ci takiego zrobiłem?- Malfoy trzymał mocno moją rękę i nie mogłam się wyszarpnąć.
-Pocałowałeś mnie! A przez to pokłóciłam się z przyjacielem! A ja go kocham!
-Skoro darzysz go miłością braterską to i tak się pogodzicie.
-To nie jest miłość braterska! Ja jestem w nim zakochana!- Zszokowały go te słowa. Rozluźnił uścisk, a ja wyrwałam rękę i uciekłam nie dając mu szansy na odpowiedź.
Zatrzymałam się nad jeziorem. Znalazłam miejsce gdzie krzaki odgradzały mnie od reszty świata. Usiadłam na trawię, schowałam głowę w rękach. Płakałam, płakałam , płakałam... Dawno słychać było dzwon wołający na lekcje, ale ja nie ruszyłam się z miejsca. Siedziałam tak nie myśląc o zajęciach o zbliżających się owutemach. Myślałam tylko o tym, że moje życie nie jest nic warte. Chociaż z drugiej strony jest pokręcone. Najpierw powiedziałam Ronowi, że nic do niego nie czuję, teraz powiedziałam mu, że się w nim zakochałam. Nie okłamałam go. Naprawdę się w nim zakochałam i to już dawno, tylko po prostu bałam się, że jeśli coś by nie wyszło to nasza przyjaźń też by się skończyła, a tego nie mogłabym znieść.
Do tego jeszcze okazuje się, że Draco Malfoy się we mnie zabujał. Wczoraj zauważyłam, że też coś do niego czuję, ale to na pewno nie jest miłość. Mam nadzieję, że to minie.
-Tu jesteś. Wszędzie cię szukamy. Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy.- Nie zauważyłam, że podeszła do mnie Ginny. Nic nie powiedziałam, tylko odwróciłam głowę, żeby nie mogła zobaczyć moich mokrych policzków, jednak zrobiłam to za późno. Ginny już wiedziała, że coś jest nie tak.
-Co się stało?
-Pokłóciłam się z Ronem, nie słyszałaś?
-Kiedy?
-Rano, przed śniadaniem.
-Aaa. Ja wyszłam wcześniej, żeby spotkać się z Luną.
-Zresztą nie ważne.-Nie miałam ochoty opowiadać jej tego wszystkiego.
-Zaraz obiad. Idziesz?- Dopiero teraz zauważyłam, że w brzuchu mi burczy.
-Tak, już idę.
Doszłyśmy do Wielkiej Sali. Wszyscy patrzyli na nas jak na głupie. Wiedziałam, że to ja jestem ich głównym obiektem. Wszyscy zastanawiają się dlaczego Hermiona Granger, wozrowa uczennica nie była dzisiaj na lekcjach. Usiadłyśmy do stolika i już miałam wziąć coś do jedzenia, gdy usłyszałam:
-Hermiona Granger, do gabinetu dyrektora.
_______________________
Przepraszam, że o tak późnej porze, ale dzisiaj rozpoczęcie roku, te emocje. No... wiecie o co chodzi.
W związku z tym, że zbliża się szkoła... w sumie to już jest, to notki będą rzadziej. Następna w piątek.
Nadal martwi mnie mała ilość komów i wyświetleń. Więc bardzo proszę: UDZIELAĆ SIĘ!
Dziękuję
Pozdro , Tonksiak :)
Obudziłam się wcześnie. Nie patrzyłam na zegarek. Nie musiałam. Za oknem było jeszcze ciemno, więc musiało być bardzo wcześnie. W łazience miałam wielką wannę, więc napuściłam do niej gorącej wody, swojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu czerwonej pomarańczy. i weszłam do wody.
Nie śpieszyłam się z kąpielą. Chciałam, żeby gorąca woda zmyła wszystkie moje smutki i problemy. Myślałam, że dzisiaj przejdzie mi to co czułam wczoraj w związku z Malfoyem, ale się pomyliłam. Okazało się, że jest jeszcze gorzej, bo teraz myślę tylko o nim. W czasie kiedy akurat o nim nie myślę, w głowie mam słowa Rona. Wredna Szmata. Jak on mógł mnie tak nazwać? Po tylu latach przyjaźni.
Nie chciałam dłużej siedzieć sama, więc ubrałam si i zeszłam do pokoju wspólnego z myślą, że będzie tam Ginny i będę mogła z nią pogadać.
W pokoju wspólnym było dużo osób na taką wczesną godzinę, bo była dopiero siódma. Nie znalazłam nigdzie Ginny, więc usiadłam w fotelu i zaczęłam czytać podręcznik do numerologii. Czytałam chyba pół godziny, aż ktoś mi przerwał. Jakiś pierwszoroczniak wpadł na minie wytrącając mi książkę z ręki.
-Bardzo p-panią przepraszam.
-Nic nie szkodzi, ale wolałabym, żebyś nie mówił do mnie proszę pani, dobrze? Mów mi po prostu Hermiona.- uśmiechnęłam się do chłopaka, a ten odwzajemnił uśmiech.
-Dobrze. Jeszcze raz przepraszam.- i odszedł.
Nie czytałam już książki. Odechciało mi się. Tak, wiem. Ja Hermiona Granger największa kujonka w szkole nie chcę czytać książki. Te ostatnie wydarzenia tak na mnie ciążą, że nie mam na nic ochoty.
Podniosłam głowę i zauważyłam, że Ron właśnie wyszedł z dormitorium. Nie myśląc dłużej podbiegłam do niego.
-Ron, możemy pogadać?- Spytałam, gdy już stanęłam przed nim.
-Nie mam ochoty.
-Ale musimy sobie coś wyjaśnić.
-Idź sobie do swojego Dracusia.
-Ron, o co ci chodzi?
-O to, że się z nim całowałaś!- teraz słuchali nas wszyscy obecni.
-To on mnie pocałował!
-Jakoś się mu nie opierałaś!
-Myślisz tak, bo więcej nie widziałeś! Byłeś tak wściekły na mnie o ten drobny incydent, że uciekłeś!
-Nic więcej nie widziałem?! To było coś więcej?!
-Tak!- byłam tak wściekła na Rudzielca, że nie wiedziałam co mówię.- Uderzyłam go i upokorzyłam przed całą szkołą!
-To niezły teatrzyk odstawiłaś! Co nie chciałaś, żeby cała szkoła dowiedziała się, że zabujałaś się w Malfoy'u?
-Ne zabujałam się w Malfoy'u!-wykrzyczałam mu to prosto w twarz, a potem dodałam trochę ciszej:- Zakochałam się w tobie, ale ty jesteś tak zazdrosny, że mi nie uwierzysz.
Niestety usłyszeli nas wszyscy obecni. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę wyjścia. W ostatniej chwili Ron złapał mnie za rękę.
-Poczekaj.
-Nie. Nie chcę cię znać.
Po tych słowach wyszarpnęłam rękę i na oczach wszystkich wybiegłam z płaczem z wierzy. Biegłam w stronę Wielkiej Sali. Gdy już miałam wejść, uświadomiłam sobie, że i tak nic nie zjem. Zawróciłam i wybiegłam ze szkoły na błonia. Biegłam i biegłam. Nie zauważyłam, że ktoś biegnie za mną i woła mnie po imieniu.
-Hermiona!
Zatrzymałam się, gdy tylko usłyszałam ten głos.
-Co?!- Nie miałam ochoty z nim gadać.
-Co się stało?- Draco wydawał się naprawdę zmartwiony.
-A co cię to obchodzi?
-Wybiegłaś z zamku płacząc. Zaniepokoiłem się, więc wybiegłem za tobą.
-Ta na pewno.-Miałam dość tej rozmowy.
-Powiesz mi o co chodzi?
-Nie! Mam cię dość. Odczep się ode mnie.- Już miałam odejść, ale Draco złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
-Porozmawiajmy, proszę.- w jego oczach widziałam błaganie, ale nie zwracałam na to uwagi. Nie chciałam go widzieć.
-Nie! Nienawidzę cię, rozumiesz?!
-Co ja ci takiego zrobiłem?- Malfoy trzymał mocno moją rękę i nie mogłam się wyszarpnąć.
-Pocałowałeś mnie! A przez to pokłóciłam się z przyjacielem! A ja go kocham!
-Skoro darzysz go miłością braterską to i tak się pogodzicie.
-To nie jest miłość braterska! Ja jestem w nim zakochana!- Zszokowały go te słowa. Rozluźnił uścisk, a ja wyrwałam rękę i uciekłam nie dając mu szansy na odpowiedź.
Zatrzymałam się nad jeziorem. Znalazłam miejsce gdzie krzaki odgradzały mnie od reszty świata. Usiadłam na trawię, schowałam głowę w rękach. Płakałam, płakałam , płakałam... Dawno słychać było dzwon wołający na lekcje, ale ja nie ruszyłam się z miejsca. Siedziałam tak nie myśląc o zajęciach o zbliżających się owutemach. Myślałam tylko o tym, że moje życie nie jest nic warte. Chociaż z drugiej strony jest pokręcone. Najpierw powiedziałam Ronowi, że nic do niego nie czuję, teraz powiedziałam mu, że się w nim zakochałam. Nie okłamałam go. Naprawdę się w nim zakochałam i to już dawno, tylko po prostu bałam się, że jeśli coś by nie wyszło to nasza przyjaźń też by się skończyła, a tego nie mogłabym znieść.
Do tego jeszcze okazuje się, że Draco Malfoy się we mnie zabujał. Wczoraj zauważyłam, że też coś do niego czuję, ale to na pewno nie jest miłość. Mam nadzieję, że to minie.
-Tu jesteś. Wszędzie cię szukamy. Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy.- Nie zauważyłam, że podeszła do mnie Ginny. Nic nie powiedziałam, tylko odwróciłam głowę, żeby nie mogła zobaczyć moich mokrych policzków, jednak zrobiłam to za późno. Ginny już wiedziała, że coś jest nie tak.
-Co się stało?
-Pokłóciłam się z Ronem, nie słyszałaś?
-Kiedy?
-Rano, przed śniadaniem.
-Aaa. Ja wyszłam wcześniej, żeby spotkać się z Luną.
-Zresztą nie ważne.-Nie miałam ochoty opowiadać jej tego wszystkiego.
-Zaraz obiad. Idziesz?- Dopiero teraz zauważyłam, że w brzuchu mi burczy.
-Tak, już idę.
Doszłyśmy do Wielkiej Sali. Wszyscy patrzyli na nas jak na głupie. Wiedziałam, że to ja jestem ich głównym obiektem. Wszyscy zastanawiają się dlaczego Hermiona Granger, wozrowa uczennica nie była dzisiaj na lekcjach. Usiadłyśmy do stolika i już miałam wziąć coś do jedzenia, gdy usłyszałam:
-Hermiona Granger, do gabinetu dyrektora.
_______________________
Przepraszam, że o tak późnej porze, ale dzisiaj rozpoczęcie roku, te emocje. No... wiecie o co chodzi.
W związku z tym, że zbliża się szkoła... w sumie to już jest, to notki będą rzadziej. Następna w piątek.
Nadal martwi mnie mała ilość komów i wyświetleń. Więc bardzo proszę: UDZIELAĆ SIĘ!
Dziękuję
Pozdro , Tonksiak :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)