poniedziałek, 30 grudnia 2013

Miniaturka

  Hej!!! Jest obiecana miniaturka. Dedykuję ją Księżniczce Półkrwi, która jako jedyna wyraziła chęci na tą miniaturkę. Dziękuję, Księżniczko.


_______________________--
 Hermiona wstała wcześnie.
-Dziś wielki dzień. - pomyślała.
Pewnie, że wielki dzień. W końcu nie codziennie bierze się ślub. Mionka pomyślała, że w jej przypadku, to i tak za często.

---

   Trzy lata temu tak samo przygotowywała się do ślubu. Miała wyjść za Ronalda Weasley'a. Wydawało jej się, że go kocha. Bitwa zakończyła się rok wcześniej i razem podjęli decyzję o ślubie. Teraz wiedziała, że to był błąd, ale nie ważne. Trzy lata temu też wstała wcześniej.  Trzy lata temu też ubierała tą piękną suknię. Trzy lata temu pojechała powozem do kościoła. Trzy lata temu uciekła spod kościoła. Pojechała na lotnisko i cały czas w sukni ślubnej, wsiadła do samolotu. Pewnie pomyślicie, że miała to zaplanowane, ale tak nie było. Wcześniej  kupiła dwa bilety na samolot. Miała powiedzieć Ronowi, że to jej niespodzianka z okazji ich ślubu, niestety wykorzystała tylko jeden bilet.


   Zatrzymała się w Nowym Jorku. Kupiła tam małe, ale ładne mieszkanko. Załatwiła sobie pracę. Wszystko wydawało się być na dobrej drodze do normalnego życia. Niestety pojawił się On. Nie, nie Ron. Okrutny, cyniczny, platynowy blondyn, który cały czas w szkole szydził z brunetki. To jednak jakby odpłynęło w niepamięć. Była dla niego jedyną znajomą osobą, on dla niej też. Postanowili zapomnieć o nienawiści i spróbować się zakolegować. Po paru spotkaniach wylądowali w łóżku. Było im razem bardzo dobrze i postanowili dać sobie szansę. Super się dogadywali. Hermiona czuła, że go kocha. Niedługo potem, Draco poprosił ją o rękę. Dziewczyna była bardzo szczęśliwa. Myślała, że to ten jedyny, więc bez wahania przyjęła oświadczyny. Wyciągnęła, jednak, lekcję z przyszłości i nie spieszyła się tak ze ślubem. Datę ceremonii ustalili na grudzień przyszłego roku. Był to ten sam dzień, w którym Mionka uciekła z przed ołtarza. Nie pomyślała o tym, że może on być pechowy. I akurat ten dzień nie był.

   Miesiąc przed ślubem Mionka spotkała szkolną miłość. Przestraszyła się, bo ta osoba miała już dawno  nie żyć. Zakochała się w nim w 2 klasie, ale  4 wszystko przepadło. A wszystko przed ten głupi Turniej Trójmagiczny. Spotkała go, gdy wracała ze spotkania z Draconem. Wymienili parę zdań i chłopak zaproponował jej kawę. Przyjęła propozycję. Kiedy już miała wracać, towarzysz wspomniał, że właśnie się tu przeprowadził i nie ma gdzie mieszkać. Hermiona miała wolny pokój więc zaproponowała go koledze.

  Na początku łączyły ich tylko sprawy mieszkaniowe, ale później, gdy Miona była w pracy lub z Draconem, zauważyła, że tęskni za kolegą i czeka na spotkanie z nim. Po dwóch tygodniach wylądowali w łóżku. Żadne z nich nie wiedziało, jak to się stało. Po prostu obudzili się razem w łóżku i to zupełnie nadzy. Postanowili o tym zapomnieć, ale nie potrafili. Od tamtej chwili czekali na noce, w których będą mogli być razem.
Hermiona przez cały dzień myślała o chłopaku. Szła do pracy, później na spotkania z Draconem, z którym ustalała szczegóły wesela, a potem pędziła do domu i zasypiała późną nocą z kochankiem.

Dzień przed weselem Mionka uświadomiła sobie, że na prawdę kocha lokatora. Porozmawiała z nim i dowiedziała się, że on też ją kocha, że cały czas ją kochał. Pojechała więc do Dracona, nie patrząc na późną godzinę,  i odwołała ślub, niczego nie tłumacząc. Zaraz po tym, spakowała się i razem z ukochanym wróciła do Londynu.

 ---
 I teraz Mionka znowu przygotowywała się do ślubu, jednak teraz nie miała wątpliwości. Kochała narzeczonego i chciała wyjść za niego. Martwiła się jedynie reakcją Weasley'ów. Nie powiedziała im, z kim bierze ślub a na zaproszeniu nie było teji nformacji. Ron był zły i od razu powiedział, że nie będzie go na ślubie. Mionce zrobiło się przykro, ale zrozumiała go.
---

-Czy ty, Hermiona Jean Granger, bierzesz tego młodzieńca za męża i ślubujesz mu miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że go nie opuścisz aż do śmierci?

- Tak.

-Czy ty, Fred Weasley, bierzesz tę oto kobietę za żonę i ślubujesz jej miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz, że jej nie opuścisz aż do śmierci.

- Tak.

---
  Hermiona siedziała z Fredem przed kominkiem z lampką wina.

  -To już 10 lat.

 -10 najcudowniejszych lat, a ja nadal nie wiem, jak udało ci się uniknąć śmierci.

-Myślałem, że za żadne skarby nie mogę cię zostawić. Z pewnych źródeł dowiedziałem się, że jeśli przed śmiercią z rąk innego człowieka, rzucę na siebie specjalne zaklęcie, to nie umrę, a zasnę. Miałem spać tak długo, aż mój morderca umrze. Umarł podczas tej samej wojny, więc ja się obudziłem. Nie chciałem na razie się pokazywać, więc ukryłem się w Zakazanym Lesie, a potem zacząłem podróż po świecie. W końcu spotkałem ciebie i cały czas dziękuję Merlinowi za ten cudowny zbieg okoliczności.

-Kocham cię, Fred.

-Ja też cię kocham, Mionka.- Fred nachylił się do dużego brzucha dziewczyny.- I ciebie też kocham, dzidziusiu.


__________________________
Koniec!!!
Jest to moja pierwsza miniaturka i mam nadzieję, że wam się spodoba. Jeśli możecie, to napiszcie mi w komentarzach wasze opinie. Chcę wiedzieć, co o tym myślicie, bo mam jeszcze parę pomysłów na miniaturki.
Poszukuję bety. Musi ona dobrze znać ortografię i zasady składniowe. Chętnych proszę o pozostawienie adresu e-mail w komentarzu, ale jeśli ktoś nie chce w komentarzu, to napiszcie to, a ja podam swój e-mail.
Szukam też kogoś, kto wykona dla mnie szablon oczywiście związany z Dramione. Jeśli znacie kogoś takiego, to dajcie mi znać.
Już mam napisany kolejny rozdział głównego opowiadania i pojawi się on jutro albo w środę.

Pozdrawiam, Tonksiak : *

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Święta!!!!

Z okazji Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam dużo zdrowia szczęścia i radości, pomyślności i miłości. Abyście cieszyli się z małych rzeczy. Abyście cały czas dążyli do celu. Abyście w każdej chwili znajdowali powód do uśmiechu.
  Jednym słowem Wszystkiego ... najlepszego (sorki, to były dwa słowa)


   Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, bo nie mam za bardzo czasu.
 Informuję jedynie, że mam pomysł na miniaturkę i jeśli chcecie, to mogę napisać jako mój prezent świąteczny dla was. Napiszcie w komentarzu czy chcecie, Jeśli tak, to miniaturka pojawi się najpóźniej w niedzielę.

  Pozdrawiam i jeszcze raz życzę Wesołych Świąt, Tonksiak :*

niedziela, 8 grudnia 2013

Rozdział 17:,, Fajną masz piżamkę"




    Hermiona wstała bardzo wcześnie i od razu zaczęła się szykować. Przejrzała całą szafę, ale nadal nie wiedziała, co ubrać. Postanowiła poszukać czegoś w dormitorium prefekta. Nie myśląc dłużej teleportowała się do mieszkania. Od razu podeszła do szafy i zaczęła wybierać. Znalazła trzy sukienki, ale nie wiedziała,którą założyć. Postanowiła najpierw się wykąpać, a dopiero potem decydować. Odwróciła się z zamiarem położenia ubrań na łóżku, ale ze zdziwienia nie mogła się ruszyć. 

   Na łóżku gryfonki leżał Draco Malfoy  i wpatrywał się w nią.
  -Siema, Granger.
  -Malfoy, co ty tu robisz?
  -Czekam na ciebie. Swoją drogą, fajną masz piżamkę.
Dopiero po  tej uwadze, Hermiona zdała sobie sprawę z tego, że ma na sobie ubrania do spania. Lekko się zarumieniła, ale w duchu cieszyła się, że nie spała w czymś skromniejszym.


*le piżama Hermiony 

          

-Daruj sobie, Malfoy. Czego chcesz?

- Musimy pogadać.
 -Teraz?- Mionce nie uśmiechało się rozmawianie z Maloy'em.- Teraz, to ja muszę się ubrać, a ty musisz stąd wyjść.
Draco już chciał coś powiedzieć, ale szatynka go uprzedziła.
- Poczekaj na mnie na dole. Zejdę za pół godziny i wtedy porozmawiamy.
  -Ugh.Niech ci będzie . Tylko się pospiesz!- po tych słowach wyszedł z  pokoju, a Hermiona tonęła w myślach. Zastanawiałą się, o czym chce pogadać Malfoy. Miała nadzieję, że nie poruszy tematu wczorajszej rozmowy, bo na razie nie była gotowa o tym rozmawiać.
   Mionka otrząsnęła się z zamyśleń, wzięła swoje rzeczy i ruszyła o łazienki. Zapukała, żeby przypadkiem nie spotkać tam ślizgona. Gdy nikt jej nie odpowiedział, weszła do łazienki. Szybko zdjęła piżamę i weszła pod prysznic. Głowę i ręce oparła na ścianie, pozwalająn, żeby ciepła woda spływała jej po plecach.
   Miała dość. Oszukiwała Rona, Malfoy'a, ale najgorsze, że oszukiwała samą siebie. Nie chciała dopuścić do siebie prawdziwych uczuć, bo bała się ich. Nie wiedziała, co czuje i nie chciała się dowiedzieć, bo to mogło jej zrujnować życie. Zdawała sobie sprawę z tego, że prędzej czy później będzie musiała przyznać się do swoich uczuć, ale chciała odsunąć ten moment jak najdalej. Postanowiła cieszyć się życiem.
   Myśli gryfonki powędrowały na inny tor, a mianowicie na pewnego blondyna z pokoju obok. Irytowała ją jego obecność, ale musiała przyznać, że klatę ma ładną. Mogła się przypatrzeć, gdy tak leżał na jej łóżku w samych spodniach od piżamy.
   Dość. Brązowooka przerwała rozmyślania, wyszła spod prysznica i wytarła się miękkim ręcznikiem. Założyła bieliznę oraz szlafrok i szybko przeszła do swojego pokoju. Tam wybrała wybrała sukienkę i dobrała do niej buty, torebkę, biżuterię


*le strój Mionki



Za pomocą magii zmniejszyła wszystkie potrzebne rzeczy tak, żeby zmieściły się do małej torebki. Było już pół do ósmej, więc miała miało czasu do rozpoczęcia lekcji.
   Gryfonka wyszła z pokoju i zeszła po schodach. Już miała wychodzić z mieszkania, gdy usłyszała za sobą głos.
  -Granger, jestem tutaj. -Hermiona zupełnie zapomniała o rozmowie z blondynem.- Swoją drogą, ładnie wyglądasz, jak na szlamę.
  -Daruj sobie, Malfoy. Sorry, ale nie mam czasu na rozmowę z tobą. Możemy przełożyć to na później?
  -Nie bardzo. Mogłaś szybciej się szykować.
  -Mogłeś wcześniej powiedzieć mi, że chcesz ze mną rozmawiać, to wcześniej bym wstała, teraz nie mam czasu. Cześć.- i, nie czekając na odpowiedź, wyszła z mieszkania.
   Mionka szybko przemierzała korytarze. Musiała porozmawiać z Harry'm i miała nadzieję, że zastanie go na śniadaniu. Zastała. Siedział z Ronem i jadł tosta. Hermiona usiadła naprzeciwko niego i od razu rozpoczęła rozmowę.
  -Harry, możemy pogadać?
  -A czy to ważne?- Harry wydawał się być nieobecny.
  -Raczej tak.
  -A nie możemy przełożyć tego na później? Za 15 minut lekcje, a McGonnagal prosiła, żebym do niej przyszedł.  
  - No, okey. To wiesz, co? Czekaj na mnie w Pokoju Życzeń po lekcjach.
  -Sorry, Hermiono, po lekcjach nie mogę, mam trening Quidditch'a.
  -No to po treningu. - Mionkę zirytowało zachowanie przyjaciela. Miała wrażenie, że on wie, o czym chce z nim pogadać i specjalnie się wykręca.- Pasuje ci, czy masz coś ważnego.
  -Nie no, okey. Po treningu w Pokoju Życzeń. Na pewno będę.
  -Dziękuję.- i wyszła nie czekając na odpowiedź.



____________________________________________
  

  Jest następny rozdział.
Strasznie krótki i nudny, ale obiecuję, że następne będą lepsze.
Ogłaszam, że teraz rozdziały będą się pojawiały rzadziej, bo nie mam za bardzo czasu na pisanie.
Nadal proszę o komentarze.
 I jeszcze jedno info.
Chcę zrobić konkurs. Będzie on polegał na tym, że każdy będzie mógł sam na pisać jeden rozdział mojego opowiadania lub miniaturkę. Praca zwycięzcy będzie opublikowana na moim blogu. Napiszcie mi, czy jest ktoś chętny, a wtedy zdecyduję, czy konkurs się odbędzie


Na razie to tyle, pozdrawiam, Tonksiak