sobota, 23 listopada 2013

Hejka!
Nie, nie jest to następny rozdział i nie wiem kiedy się ukaże. Może za tydzień, ale na pewno nie zawieszam.

Chciałam tylko oznajmić, że mój blog został poddany ocenie. Dostałam ocenę dobrą, z której jestem zadowolona. Niestety jest parę uwag, ale tego nie mogłam ominąć, jako że jest to mój pierwszy blog.

 Jeśli ktoś chciałby zobaczyć ocenę, lub podać swój blog, to ty macie adres:
http://oceniamyyblogi.blogspot.com

 Łapcie!!


Na razie to tyle, pozdrawiam, Tonksiak :)

niedziela, 17 listopada 2013

rozdział 16. cześć 3: Opowieść Ginny

   
         - Co znowu zrobił Złoty Chłopiec?
    -No właśnie problem w tym, że nic nie zrobił.
  -Nie rozumiem.
  -Wiem, że nie rozumiesz, bo jesteś szczęśliwa z moim bratem,a ja chwilowo przeżywam załamanie.
  -Aż tak źle?
  -Gorzej. Ja go naprawdę kocham, Hermiono. Kiedy podczas bitwy, Hagrid niósł jego ciało, byłam pewna, że to koniec. Chciałam podejść do Sama-Wiesz-Kogo i wykrzyczeć mu prosto w oczy, co o nim myślę. Nie zważałam na to, że mnie zabije. Nie obchodziło mnie to. Dla mnie życie straciło sens i gdyby wtedy on mnie nie zabił, to pewnie sama bym to zrobiła. Myślałam wtedy tylko o tym, żeby jak najszybciej złączyć się z Harry'm. Na szczęście powstrzymał mnie George. Chyba domyślił się, co chciałam zrobić i skutecznie mi to uniemożliwił. I potem, nagle, okazało się, że Harry żyje. Poczułam wtedy nową energię, chęć życia.
   Później, jak wiesz, walczyłyśmy z Bellatrix i nie miałam czasu, żeby myśleć o Harry'm. I wtedy go zobaczyłam. Walczył z Sama-Wiesz-Kim. Miałam ochotę podbiec do niego i pomóc mu, jednak wiedziałam, że to tylko i wyłącznie jego walka i nikt nie może się wtrącać. Kiedy ja biłam się z myślami, on zabił Czarnego Pana.
   Nie wiem za bardzo, co było dalej. Pamiętam wielką radość z pokonania najgorszego czarnoksiężnika oraz ogromny żal za tym, którzy umarli. Później siedzieliśmy przy stołach. Nikt nie zwracał uwagi, przy którym siedzi stole. Każdy siedział gdzie chciał, a Harry siedział przy mnie. Przez większość wieczoru go widziałam, ale później gdzieś zniknął. Szukałam go po całym zamku, ale nie mogłam go znaleźć. Tak, jakby zapadł się pod ziemię. Wy też zniknęliście, ale tym się nie przejmowałam. Byliście w sobie zakochani i wiedziałam, że chcecie nacieszyś się sobą.
   Później był pogrzeb Freda. Harry tam był. Widziałam, jak co chwilę zerkał na mnie, jednak nie podszedł do mnie, nie porozmawiał. Może myślał, że obwiniam go o śmierć Freda,a może czuł, że jestem przybita i nie chciał  bardziej mnie przybijać, a może po prostu już mnie nie kochał. Nie wiem.
  Potem odbudowywaliśmy zamek. Rodzice nie chcieli mnie puścić. Mówili, że i tak się tam nie przydam, a będę tylko przeszkadzać, ale ja i tak poszłam. Teraz, kiedy to wspominam, myślę, że oni wiedzieli, że idę tam dla Harry'ego i dlatego nie chcieli mnie puścić. Czuli, że jeśli on nadal będzie się tak zachowywał, to ja się załamię. I mieli rację. Cały czas go zagadywałam, starałam się być blisko niego, ale on mnie zbywał. Kiedy zaczynałam rozmowę, on mówił, że musi coś zrobić i odchodził. Kiedy widział, że do niego idę, szedł w przeciwnym kierunku. Cały czas mnie unikał, a ja nie wiedziałam, co mam robić. Rodzice mieli rację, kompletnie się załamałam.
    Kiedy  skończyliśmy odbudowę, zaczęliśmy krótkie wakacje. Co prawda trwały one tylko dwa tygodnie, ale faktycznie nam się przydały. Oboje przyjechaliście do Nory. Bardzo się z tego cieszyłam, bo miałam nadzieję, że może w końcu uda mi się porozmawiać z Harry'm. Ale nie! Codziennie chodził gdzieś sam i z nikim nie rozmawiał. Tak było codziennie, aż do wyjazdu do Hogwartu. W pociągu cały czas zastanawiałam się, dlaczego Harry się do mnie nie odzywa, ale jedyny powód, który wydawał mi się sensowny,to to, że już mnie nie kocha i boi się mi to powiedzieć, bo nie chce mnie ranić. Nie wie tylko, że bardziej rani mnie tym, że mnie unika.
   W końcu dałam sobie spokój. Odpuściłam.Całkowicie straciłam nadzieję,że ze mną porozmawia. Ale po tym było mi jeszcze ciężej. Codziennie  widzę go, jak rozmawia z innymi, śmieje się. Zazdroszczę ludziom tego, że normalnie z nimi rozmawia.
   Hermiono, ja go kocham. Tak cholernie go kocham. A najgorsze jest to, że nie potrafię przestać.- Hermionie, której do tej pory udawało się nie płakać, łzy popłynęły po policzkach.
  -Och, Ginny. Tak mi ciebie szkoda. Naprawdę, bardzo ci współczuję. Jest coś, co mogę dla ciebie zrobić?
  -Nie, Hermiono, dziękuję. Dziękuję, że tego wysłuchałaś. To mi bardzo pomogło.- Ruda tak płakała, że ciężko było jej mówić.
  -Nie ma za co. Jestem twoją przyjaciółką i zawsze możesz na mnie liczyć.
  -Dziękuję.
  -Hej! A może ja porozmawiam z Harry'm?
  -Nie! Nie chcę, żeby usłyszał to, co powiedziałam tobie.
  -Spokojnie, nie usłyszy. Zapytam po prostu, dlaczego  z tobą nie rozmawia. Powie mi. Zawsze  mi wszystko mówi.
  -Jesteś pewna?- gdy Hermiona pokiwała głową, Ginny zgodziła się, żeby ta porozmawiała z Wybrańcem.
  -Tylko, bardzo cię proszę, nie mów mu tego co ci powiedziałam.
  -Spokojnie, nie powiem.- przez jakiś czas w pokoju gryfonki było cicho, jednak nie trwało to długo.
  -Ginny, muszę wytłumaczyć ci parę spraw.
  -Słucham.
  -Po pierwsze, nasze zniknięcie po bitwie. My, to znaczy ja i Ron, wcale nie chcieliśmy nacieszyć się sobą. My nie byliśmy razem.
  -To, w takim razie, gdzie byliście?
  -Z Harry'm. Chciał z nami poważnie porozmawiać.
  -O czym?
  -Nie mogę ci tego powiedzieć, przepraszam. Obiecałam mu, że nikomu nie powiem.
  -Rozumiem. Coś jeszcze?
  -On cały czas obwinia się o śmierć Freda. Freda, Remusa, Tonks, Syriusza i wielu innych osób.
  -Ale dlaczego ?! Przecież to nie była jego wina, nikogo nie zmuszał do walki.
  -Ja to wiem i ty to wiesz. On pewnie też o  tym wie, ale tego nie rozumie. Harry cały czas myśli, że gdyby nie on, wiele osób byłoby z nami.
  -Cały Harry. Jest coś jeszcze?
  -Tak, to znikanie w Norze. On nigdy nie był sam. Zawsze byłam z nim ja, albo Ron. On był załamany śmiercią tak wielu bliskich mu osób. Sądzę, że był w stanie coś sobie zrobić.
  -Okey, rozumiem. dobrze, że przy nim byliście. Na pewno was potrzebował. Wybacz, ale jestem zmęczona. Dobranoc.
 -Branoc.- i Ruda wyszła. Hermiona jeszcze jakiś czas myślała o ich rozmowie, aż zmorzył ją sen.


____________________________--
Haj, Hej, Hello.
Witam wszystkich bardzo serdecznie. Na początku bardzo ważna informacja. NIE ZAWIESZAM BLOGA!! No chyba, że będę miała załamanie nerwowe, czy coś. Chociaż, nie. Cały czas mam deprechę, więc i tak będę pisała.
 Teraz chcę was przeprosić. PRZEPRASZAM. Pewnie zastanawiacie się za co. Już wam mówię. Za to, że obiecałam wam rozdział 17, a jest następna część rozdziału 16.
Rozdział smutny, bo gdy go pisałam, sama byłam smutna i zresztą nadal jestem, ale nieważne.
Mam do was pytanie i liczę na szczere odpowiedzi.
Czy chcecie, abym wstawiła jakąś miniaturkę?
Mam już zarys w głowie, tylko nie wiem, czy chcecie, żebym wam to przedstawiła. Odpowiedzi piszcie w komentarzach.
Już więcej nie zanudzam.
Pozdrawiam, Tonksiak <3

sobota, 16 listopada 2013

Prorok codzienny

   Hejka, z tej strony Tonksiak
.
Ostatnio zastanawiałam się, czy jest sens pisania tego bloga. Dużo nad tym myślałam i doszłam do wniosku, że chyba nie. Mało osób czyta. Tylko dwie obserwują. Tylko pięć komentuje. Pomyślałam: Po co mam się wysilać, to i tak nie ma sensu, bo ludzi nie obchodzi, co piszę.
I wiecie co, pomyliłam się. Jest sens to pisać. Mimo, że komentuje tylko 5 dziewczyn, to jest sens. I właśnie dla tych dziewczyn będę to pisać. Dziękuję wam dwa anonimki (co z tego, że z anonima, ważne, że jest <3), Czytelniczko N, Lemoniado Sykut oraz Layls.
Ale nie tylko. Uświadomiłam sobie także, że nie piszę tego tylko i wyłącznie dla czytelników. Te opowiadanie jest tak na prawdę opisaniem tego co ja czuję. To wszystko co w nim piszę jest w jakiś sposób odzwierciedleniem mojej duszy. Pisząc kolejne rozdział w moim magicznym zeszycie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Nie dawno, po prostu, myślałam nad moją osobą i zauważyła, że to co ja przeżywam jest podobne  do tego, co opisuję w historii Draco i Miony. Te same uczucia, te same rozterki oraz wydarzenia, które mogłyby przytrafić się w moim życiu, nie miałabym nic przeciwko.

 Od teraz nie będę patrzyła na to ile jest wyświetleń, czy komentarzy. Będę dodawała kolejne rozdziały, bo jest po co.

17 rozdział ukaże się jutro.

 Dziękuję i pozdrawiam, Tonksiak <3

sobota, 9 listopada 2013

rozdział 16. część 2 ,,Parkinson, porwę ci na chwilę Malfoy'a"

wrzucam nowy rozdział, znajcie moje dobre serce.
Nuta na dziś :
http://www.youtube.com/watch?v=IANd9Ieii1Q
_________________________


       Draco siedział na łóżku, a na jego kolanach siedziała Pansy Parkinson. Całowali się. Hermionę, na ten widok, coś zakuło w sercu, jednak nie dała tego po sobie poznać.
    Para nie zauważyła wtargnięcia Mionki, więc dziewczyna  kaszlnęła, żeby zwrócić na siebie uwagę. Podziałało. Malfoy od razu zrzucił z siebie Parkinson. Był wyraźnie zły, że ktoś mu przeszkadza, a wkurzył się jeszcze bardziej, gdy zauważył, kim był ten ,,ktoś".
     -Granger, nie wiesz, że się puka?
   -Daruj, Malfoy. Parkinson, porwę ci na  chwilę Malfoy'a. Nie obraź się. Malfoy, na dół! Już!
   Chłopak wyraźnie nie miał ochoty zostawiać Pansy, ale widząc groźny wzrok gryfonki, wstał i  wyszedł za nią do salonu.
     -Co jest, Granger?
     -Co jest? Co jest ?! Ja ci powiem co jest ! Po jaką cholerę, mówisz Ronowi, że wyznałam ci miłość?!
    -Mówię mu prawdę, której ty mu nie powiedziałaś.
   -Ty na serio myślisz, że to jest prawda?! Było mi cię żal, dlatego tak powiedziałam! Dla mnie w ogóle się       nie liczysz!
  Mionka zauważyła ból w oczach arystokraty, ale nie zwróciła na to uwagi.
   -Jeszcze coś, czy mogę już iść?- Draco widocznie nie miał ochoty rozmawiać.
   -To wszystko, ale, żeby mi to było ostatni raz.
   -Tak jest.- i już go nie było.
  Hermiona nie był zadowolona z postawy ślizgona, ale zostawiła go w spokoju i wyszła.


  Draco wszedł do swojej sypialni i  usiadł na łóżku.
   -I co chciała ta szlama?- blondyn zupełnie zapomniał, że w pokoju jest Pansy.
   -Nieważne. I nie nazywaj jej tak.
   -Dobrze, niech ci będzie.- dziewczyna usiadła chłopakowi na kolanach i próbowała go pocałować, jednak on jej na to nie pozwolił. Zdjął ją sobie z kolan i podszedł do okna.
   -Wybacz, Pansy, nie mam nastroju.
   -Wcześniej miałeś. To przez tą szlamę, tak?
   -Powiedziałem, że masz jej tak nie nazywać!
  - Dobrze, już dobrze. Niech chcesz gadać, to nie. Idę, pa.- ale Malfoy był już w swoim świecie. Mopsica, wiedząc, że chłopak nie odpowie, wyszła, trzaskając drzwiami. Ślizgon nawet tego nie zauważył. Był pogrążony we własnych myślach. Nie wiedział, co się z nim dzieje. Gdy dowiedział się, że Hermiona go kocha, chciał skakać z radości, a gdy mu powiedziała, że kłamała, poczuł się, jakby ktoś wymierzył mu siarczysty policzek. Niewątpliwie, bardzo mu na niej zależało i wiedział, że żeby ją zdobyć musi się bardzo postarać, i że to nie jest panienka na jedną noc, tak jak inne. Z nią zaczynał wiązać swoje plany. Może to się wydawać dość szybko, ale przecież Draco Malfoy zawsze dostawał to, co chciał.


   Hermiona wracała do Pokoju Wspólnego. Czuła, że źle zrobiła okłamując Malfoy'a, ale co miała zrobić.  Wiedziała, że gdyby Malfoy myślał, że coś do niego czuje, od razu o wszystkim wiedziałaby cała szkoła, a tego nie chciała. Szatynkę dręczyła także sprawa z Ronem. Miała ndzieję, że chłopak jej uwierzy i nie będzie na nią zły. Dobrze się przy nim czuła i nie chciała, żeby ich związek się skończył.
   Po wejściu do Pokoju Wspólnego, Mionka usiadła na kanapie i wpatrzyła się w ogień. Dużo myślała, ale nagle ktoś jej to przerwał, siadając obok niej. Nie miała ochoty z nikim gadać, ale towarzysz sam zaczął.
    -Hermiono,spójrz  na mnie.- Mionka nie posłuchała, więc chłopak poprosił.- Hermiona, proszę.
 Hermiona odwróciła głowę i zauważyła koło siebie rudego chłopaka.
   -Co jest, Ron?
   -Chciałem cię przeprosić. Zachowałem się, jak najgorszy dupek, teraz to wiem. Przepraszam. Wierzę ci.       Wierzę, że nie wyznałaś Malfoy'owi miłości. Chciałbym, żebyśmy się pogodzili, ale zrozumiem, jeśli teraz        ze mną zerwiesz. Strasznie mnie to zaboli, ale zro...
   -Ron, przestań! Ne wygłaszaj takich monologów. Dlaczego w ogóle pomyślałeś, że chcę z tobą zerwać?
   -Bo ci nie zaufałem.
   -Oj Ron, Ron. Rozumiem, że zwątpiłeś, po tym, jak twój wróg powiedział ci, że twoja dziewczyna go            kocha.Wybaczam ci to.- po tych słowach, Hermiona pocałowała chłopaka.
   Trwali by bardzo długo w tym pocałunku, ale ktoś im przerwał. Tym kimś była ruda przyjaciółka Hermiony, a mianowicie, Ginny Weasley.
    -Moglibyście oderwać się od siebie i przestać mnie dołować?
    -Dołować? Czym?- brązowooka zmartwiła się słowami Rudej- Co jest, Gin?
    -Nic, o czy rozmawiałabym z moim starszym bratem.- mówiąc to spojrzała na Rona z pogardą w oczach.
    -Dobra, rozumiem.- chłopak nie był zadowolony z obrotu spraw, ale co zrobić.- No to musicie się gdzieś      przenieść, bo ja nie zamierzam się stąd ruszać.
    -Leniuch. Chodź, Ginny, pogadamy w moim dormitorium.- Hermiona ostatni raz pocałowała Rudego, po czym złapała przyjaciółkę za rękę i zaprowdziła ją do swojego pokoju.


    Gdy tylko usiadły przed kominkiem,. Mionka zaczęła.
   -Dobra. A teraz mów, o co chodzi.
   -Chodzi o Harry'ego.
  -Mogłam się domyślić.- Miona nie powinna tego mówić, bo chwilę  później, dostała poduszką w głowę.-        Dobra, sorki, poddaję się!
  -No ja myślę!- Hermiona widocznie poprawiła humor przyjaciółki, jednak zaraz znowu przybrała poważny ton.
   -No to mów dalej. Co znowu zrobił Złoty Chłopiec.



____________________
Dodałam ten rozdział, ale nie wiem po co. I tak mało osób szanuje mój wysiłek i komentuje.
 O, ironio!  Inne blogerki proszą o 20 komentarzy, a mają więcej, a ja nie mogę dostać nawet 5.
Cytując wspaniałą blogerkę: ,,dla was to tylko chwila, dla mnie wielki uśmiech na twarzy"
Proszę was, komentujcie.
Piszę, dla własnej przyjemności, ale nie mam jej, gdy widzę, że nikt nie chce komentować.
Nie mówię tu o Czytelniczce N., Lemoniadzie Sykut, czy Hermionie Granger, które poświęciły te 5 minut i napisały krótkie komentarze. Z całego serca wam dziękuję, dziewczyny.
A teraz bardzo ważne ogłoszenie!!!
Jeśli pod tym postem, nie będzie przynajmniej 5 komentarzy, zawieszam bloga, Będzie mi żal to zrobić, bo mam już napisane ok 4 rozdziałów i dużo pomysłów na następne, ale nie widzę sensu pisania tego, jeśli was to nie obchodzi.
Pozdro, Tonksiak