czwartek, 31 października 2013

rozdział 16. część 1: ,,Chyba czuję coś do Malfoy'a i nie jestem z tego zadowolona."

     Jak się okazało, Ruda nie bez powodu tak się zachowywała.
   Przed wejściem do zamku stało dwóch chłopaków. Rudy celował różdżką w blondyna.
  -Jeszcze raz ją pocałujesz, a pożałujesz tego !
  -Się zobaczy. - Draco widocznie nie przejmował się pogróżkami Rona.
  -Ona jest moją dziewczyną!
  -To ciekawe. Skoro jest twoją dziewczyną, to dlaczego powiedziała mi, że mnie kocha.
Tego Ron się nie spodziewał. Oszołomiony słowami przeciwnika, opuścił różdżkę. Hermiona, która do tej pory tylko słuchała, wykorzystała sytuację.
  -Że niby kto powiedział ci, że cię kocha?- Wszystkie oczy zwróciły się na Gryfonkę.
  -Ty.- Draco cały czas był spokojny, albo udawał spokojnego.
  -O. Ciekawe, ale wiesz co? Radzę ci nauczyć się odróżniać sny od rzeczywistości.- wszyscy obecni zaczęli się śmiać, a Malfoy nadal utrzymywał maskę obojętności.
  -Oj, to akurat potrafię. Chętnie przypomnę ci, że wczoraj powiedziałaś mi, że mnie kochasz.
  -Tak? To radzę ci uważać, Malfoy. Imperius jest zaklęciem niewybaczalnym, a, o ile mi wiadomo, zaklęcia niewybaczalne są zakazane.
  -Dlaczego myślisz, że rzuciłem na ciebie Imperiusa?
  -Bo sama nie byłabym taka głupia, żeby wyznawać ci miłość.
Teraz Malfoy był już naprawdę wściekły.
  -Tak?! Dobrze! Weasley, minus 50 punktów za grożenie Prefektowi Naczelnemu, Granger, minus 50 punktów za obrazę Prefekta.
  -Dobrze.- Hermiona wiedziała, że teraz ponad wszystko musi zachować spokój.- Ron, plus 50 punktów za obronę koleżanki. Malfoy, minus 40 punktów za wyśmiewanie się z kolegów, minus  40 za kłamanie oraz minus 20, ponieważ mam podstawy, aby podejrzewać, że użyłeś Zaklęcia Niewybaczalnego. Łącznie odjęłam ci 100 punktów. Pójdziesz już, czy mam ich odjąć więcej?
   Wszyscy z niedowierzaniem patrzyli, jak Wielki Draco Malfoy odchodzi poniżony. Po chwili wszyscy zaczęli się śmiać. Tylko Ronowi i Hermionie nie było do śmiechu. Brązowooka odciągnęła chłopaka i gdy byli już sami zaczęła rozmowę.
  -Wierzysz mu?
  -Nie wiem. - twarz Rona nie wyrażała żadnych emocji.
  -Na prawdę nie wyznałam mu miłości. Nic do niego nie czuję.- Ron nie wyglądał na przekonanego.- Nie wierzysz mi.- To było raczej stwierdzenie faktu, niż pytanie.- Spoko, nie musisz, ale jeśli myślisz, że cię okłamuję, to możesz się ze mną pożegnać. - a gdy Ron nadal stał jak słup, Hermiona odwróciła się i odeszła. Po kilku krokach, Rudy nagle oprzytomniał
  -Mionka, zaczekaj!
  -Nie, Ron. Przemyśl to, co powiedziałam i zastanów się, czy mi wierzysz.  Jak już będziesz wiedział, to będziemy mogli porozmawiać.
   Hermiona była zła na chłopaka, ale wiedziała, że w ten sposób zmusi go do myślenia. Tak, to prawda. Powiedziała Malfoy'owi, że go kocha, ale Ron nie musiał o tym wiedzieć.
   Był poniedziałek, więc szatynka poszła na lekcję.


   Hermiona weszła do swojego dormitorium. Przez cały dzień nie mogła skupić się na lekcjach i była na siebe strasznie zła z tego powodu. To wszystko przez ten głupi, poranny incydent. Wiedziała, że nie może tego tak zostwić. Na dodatek, Rona nie było na żadnych lekcjach. Mionka miała nadzieję, że zrobił sobie dzień wolny, żeby przemyśleć to, co mu powiedziała i nie zrobił niczego głupiego. Szatynka otworzyła pamiętnik, z myślą, że to jej pomoże.


                   Drogi pamiętniku,
           Znowu nie wiem, co robić. Jestem z Ronem i do tej pory, naprawdę myślałam, że coś 
          do niego czuję, ale to chyba nie było prawdziwe. Chyba czuję coś do Malfoy'a i nie 
         jestem z tego zadowolona. Powiem więcej: przeraża mnie to. Ten idiota powiedział 
      Ronowi, że go kocham. Racja, powiedziałam mu to,  ale to nie powód, żeby rozpowiadać
     o tym po całym zamku. Ugh, jak on mnie irytuje.



   Brązowooka wiedziała, że musi pogadać z Malfoy'em. Zatrzasnęła pamiętnik, zabezpieczyła go specjalnymi zaklęciami i wyszła.
    Szła korytarzami bardzo długo.  Dlaczego nie skorzystałam z teleportacji. Byłoby szybciej.-  pomyślała. W końcu doszła. Stuknęła różdżką w ścianę, powiedziała hasło i weszła do salonu. Była pewna, że Draco jest w mieszkaniu.
  -Malfoy, na dół!- wiedziała, że usłyszał, jednak mimo tego nie zszedł. Postanowiła, że sama do niego pójdzie. Wspięła się po schodach i bez pukania weszła do pokoju ślizgona. Tam zobaczyła coś, czego się zupełnie nie spodziewała.




  ___________________________________
Hej, Potterhead's.
Wstawiam nowy rozdział, znajcie moje dobre serce. XD
Nadal jest mało  komentarzy, co mnie smuci.
Następny post ukarze się dopiero, gdy pod tym będzie 5 komentarzy.
Proszę was także, żebyście patrzyli na ankiety po prawej stronie.
Na razie to tyle, pozdrawiam, Tonksiak :*

niedziela, 27 października 2013

rozdział 15.,, Kolory Gryffindoru"

   Ten rozdział dedykuję Hermionie Granger oraz Czytelniczce N. moim jedynym (chyba) czytelniczkom. Dziewczyny, dzięki za miłe komentarze. Zapraszam do nowego rozdziału.
_______________________________________


     Hermiona szła korytarzem z Draconem. Dopiero teraz zauważyła, że jego styl się zmienił. (No tak, nie mogła tego zauważyć, skoro cały czas nosił szatę.) Teraz nie nosił tylko czarnych garniturów. Ubrany był w czarne rurki i białe trampki za kostkę firmy Converse. Wyżej miał biało-fioletową koszulę w kratę, z rękawami podwiniętymi do łokci. Fryzurę też zmienił. Włosy nie były ulizane, lecz ułożone w artystczny nieład. Widać było, że są krótsze, ale i tak opadały seksownie na lewe oko. Dziewczyna machinalnie spojrzała na lewe przedramię chłopaka, gdzie spodziewała się ujrzeć Mroczny Znak. Ze zdziwieniem stwierdziła, że go tam nie ma. Chciała zapytać o to chłopaka, ale uznała, że było by to nietaktowne , więc odpuściła. Mionka nie mogła dłużej przyglądać się chłopakowi, bo właśnie doszli do gabinetu dyrektorki. Blondyn zapukał do drzwi, a gdy usłyszeli z pomieszczenia ,,proszę", otworzył je i przepuścił dziewczynę. Ta, zdziwiona jego zachowaniem, weszła i usiadła na wskazanym przez dyrektorkę miejscu.
   -Wezwałam was tutaj, ponieważ mam dla was pewna propozycję.- zaczęła.- Jak wiecie tegoroczni Prefekci Naczelni musieli nas opuścić. Nie będę zagłębiała się w przyczyny ich wyjazdu, ponieważ są to sprawy osobiste. Chciałabym, jednak,  abyście to wy zajęli ich miejsce.
   -My? Razem?- w głosie Malfoy'a ,można było usłyszeć nutkę niedowierzania.
   -Tak, panie Malfoy. Wy dwoje. Razem. Zanim jednak podejmiecie decyzję, chciałabym powiedzieć o waszych obowiązkach.
    Przez pół godziny profesor McGonagall omawiała zajęcia prefektów. Hermiona pilnie słuchała, chociaż wiedziała, że nie ważne, jak ciężkie będą te zajęcia, ona je przyjmie. To było jej marzenie. Malfoy, jak to Malfoy, nie zwracał uwagi na to, co mówi osoba siedząca przed nim. Już się cieszył na myśl o tym, jaką będzie miał władzę, no bo przecież będzie mógł dodawać i odejmować punkty kiedy będzie chciał i komu będzie chciał.
  -Znacie już obowiązki Prefektów. Pytanie brzmi, czy chcecie wziąć na siebie tą odpowiedzialność i sprawować urząd Prefektów Naczelnych?- gdy uczniowie potwierdzili swoją zgodę, Minerwa wstała.- No to skoro się zgadzacie, pokażę wam wasze mieszkanie.
  -Mamy własne mieszkanie?- Malfoy'owi bardzo odpowiadała koncepcja własnego mieszkania, bo miał już dość Pokoju Wspólnego Slytherinu.
  - Tak, macie własne mieszkanie. Chodźcie za mną pokaże wam, jak się do niego dostać.
   Uczniowie posłusznie wstali i poszli za panią dyrektor. Przeszli kilka korytarzy aż zatrzymali się na końcu jednego z nich na najwyższym piętrze. Profesorka stuknęła różdżka w cegłę i powiedziała hasło ,,Coloportus", a ich oczom ukazały się drzwi, przez które przeszli.
   Weszli do dużego pomieszczenia, które niewątpliwie było salonem. Cały pokój był w kolorach czerni, bieli i fioletu. Na lewo od drzwi była ściana, na której zostało powieszone wielkie płótno z herbem Hogwartu. Na prawo stała biała skórzana kanapa . Po bokach kanapy stały dwa, także skórzane, czarne fotele. Na przeciwko sofy był duży kominek, w którym palił się ogień. Pomiędzy kominkiem a kanapą stał niewielki, szklany stolik. Przy ścianie na przeciwko kominka był duży regał, cały zawalony książkami, a obok regału był średnich rozmiarów barek. Na przeciwko herbu hogwardzkiego, tam, gdzie powinna być ściana, było ogromne okno, przez które rozciągał się piękny widok na Zakazany Las i hogwardzkie jezioro. Na podłodze leżał miękki fioletowy dywan, a na oknie wisiały fioletowe zasłony. Całość pięknie się prezentowała.
   Gdy uczniowie już się rozejrzeli, głos zabrała dyrektorka.
  -Mam nadzieję, że się wam podoba.Widzę, że pan Malfoy ma idealnie dobrany strój.- kobieta lekko się uśmiechnęła.- Do tego  pokoju mają wstęp wszyscy nauczyciele. Wy, jako tymczasowi właściciele, możecie decydować , kto może tu wchodzić sam, jednak mogą to być tylko dwie osoby. Jedna od panny Granger i jedna od pana Malfoy'a. Wystarczy, że gdy drzwi się pojawią, powiecie imię i nazwisko danej osoby i dodacie, że może ona wejść o każdej porze dnia i nocy. W każdej chwili możecie zmienić wybraną osobę. Wszystko jasne?- gdy uczniowie przytaknęli głowami, kontynuowała. To może pokażę wam wasze sypialnie.- dopiero, gdy dyrektorka ruszyła, Hermiona zauważyła, że naprzeciwko drzwi wejściowych są jeszcze jedne drzwi. Okazało się, że prowadzą one na wyższe piętro, gdzie były trzy pomieszczenia.
  -Po prawej pokój panny Granger, a po lewej pana Malfoy'a. Trzecie drzwi prowadzą do łazienki. Rozejrzyjcie się, a ja poczekam na was w salonie.
   Hermiona weszła do sypialni i stanęła w progu. Ze zdziwienia nie mogła się ruszyć. Wszystko było takie piękne i idealnie zlewało się w całość.
    Cały pokój był w odcieniach czerwieni i złota. Kolory Gryffindoru. Naprzeciwko drzwi stało wielkie łoże. Baldachim i narzuta były czerwone, a poduszki złote. Gruby, miękki dywan także był czerwony a zasłony na oknie złote. Na lewo od drzwi było wielkie okno z szerokim parapetem. Po  prawej, na tej samej ścianie co drzwi, była ogromna szafa z półkami przystosowanymi do różnych części garderoby. Na lewo od łóżka stało duże biurko z miękkim krzesłem, a obok biurka stała duża toaletka z lustrem i złotą pufą. Obok toaletki było ogromne lustro. Na prawo od łóżka stała złota, skórzana kanapa ustawiona oparciem do posłania, a naprzeciwko niej, w ścianie był kominek. Wszystko razem  wyglądało cudownie.
   Pokój Ślizgona wyglądał podobnie, ale zamiast czerwieni była zieleń, a zamiast złota, srebro. Nie było tam także toaletki.
   Hermiona, po obejrzeniu pokoju, stwierdziła, że łazienka może poczekać. Musiała porozmawiać z profesor McGonagall. Zeszła na dół i zauważyła, że kobieta rozmawia już z Malfoy'em. Nie chciała im przeszkadzać, więc usiadła w fotelu i czekała. Na szczęście, nie musiała czekać długo, bo gdy tylko usiadła, dyrektorka skierowała swoje słowa do  niej.
   -I jak Hermiono, podoba ci się?
  -Tak, jest pięknie. Mam tylko jedno pytanie.
  -Słucham?
  -Muszę tu mieszkać?
  -A nie chcesz?
  -Chcę. Bardzo mi się tu podoba, tylko wolałabym mieszkać bliżej moich przyjaciół.
  -Rozumiem. Oczywiście, nie musi pani tutaj mieszkać. Pokój w  Wieży Gryffindoru nadal należy do pani, jednak część pani rzeczy musi być tutaj.
  -Dobrze. Zaraz je przeniosę.
  -Cieszę się. Mam dla was jeszcze parę informacji. Całe to mieszkanie jest zamknięte zaklęciem ciszy, czyli żaden dźwięk, nie może wyjść, ani wejść do tego mieszkania, ale między waszymi pokojami takiego zaklęcia nie ma. Na górze macie łazienkę, jednak nie jest ona zbyt duża. Jeśli chcecie wejść do łazienki prefektów, wystarczy, że staniecie przed drzwiami do waszej łazienki i w myślach powiedzie, że chcecie iść do łazienki prefektów. I ostatnie. Jak widzicie, macie tutaj barek. Jest w nim różnego rodzaju alkohol, także mugolski i różnego rodzaju słodycze. Jako że jesteście pełnoletni, jest tam także Ognista Whisky. Możecie pić ile chcecie, ale jeśli kiedykolwiek zobaczę, jak szwendacie się po korytarzach zamku kompletnie pijani, od razu zlikwidujemy wam barek, zrozmumiano?- gdy uczniowie pokiwali głowami potwierdzająco, nauczycielka wstała i skierowała się do wyjścia. Tuż przed drzwiami zatrzymała się i odwróciła.
  -Jeszcze jedno. Ze swoich sypialni możecie teleportować się do dotmitorium w pokoju wspólnym, a kominek jest podłączony do tamtych kominków. Na razie to tyle. Do widzenia.- i wyszła.
    Hermiona chwilę oglądała książki, ale szybko zdecydowała się na spotkanie z przyjaciółmi. Wskoczyła do kominka i przeniosła się do Pokoju Wspólnego, gdzie od razu została porwana przez Ginny i Harry'ego. Ron siedział w fotelu i patrzył na nią z uśmiechem. Brązowooka podeszła do chłopaka i krótko go pocałowała. Usiadła na kanapie i wpatrzyła się ogień. Wiedziała, że przyjaciele są ciekawi, co chciała nauczycielka, jednak czekała, aż sami zaczną pytać. Nie chciała wyjść na chwalipiętę.
  -No i?- w kocu Ginny nie wytrzymała.
  -Co no i?
  -Co chciała McGonagall?!
  -Przekazać mi, sorki, nam, pewną informację.- Hermiona specjalnie się z nimi droczyła.
   -A co to za informacja?
  -Zostałam Prefektem Naczelnym.- Mionka zmusiła się na najbardziej obojętny ton na jaki było ją stać. Przyjaciele rzucili się na nią i zaczęli jej gratulować.
  -Już, już, bo mnie udusicie.- dziewczyna udawała smutną.
  -A ty co?- Ron w końcu zrozumiał o co chodzi Mionce.- Nie cieszysz się?
  -Cieszę się, cieszę, tylko...
  -Tylko co?
  -Tylko, że muszę dzielić mieszkanie z Malfoy'em,
  -Co?!
  -To co słyszeliście.- Hermiona zrzuciła maskę i uśmiechnęła się szeroko.- Na szczęście dyrektorka pozwoliła mi mieszkać w tym pokoju, ale muszę przenieść tam trochę swoich rzeczy, więc wybaczcie, ale idę się spakować.

***

   Następnego dnia, Hermiona wstała bardzo wcześnie i zaczęła się szykować.. Wzięła szybki prysznic, ubrała się i umalowała.


*strój Mionki




Gdy już była gotowa zeszła na dół. Nie czekając na przyjaciół, przeszła przez dziurę pod portretem i ruszyła w stronę wielkiej sali. Chwilę potem przybiegła do niej Ginny i kazała jej, jak najszybciej iść do Wielkiej Sali. Jak się okazało,Ruda nie bez powodu tak się zachowywała.

* Strój Ginny






_________________________
Parę wiadomości.
Nie wiem czy zauważyliście, ale zrobiłam pewien błąd we wcześniejszych rozdziałach. Najpierw napisałam, że Mionka ma sama pokój, a później, że gdy tylko wstała to zauważyła Ginny, czy jakoś tak XD
Uznajmy, że Ginny akurat wtedy nocowała u Hermiony i ma u niej parę swoich rzeczy dlatego tak było.
Mam już gotowy następny rozdział i jak pod tym postem będą przynajmniej 4 komentarze, to wstawię go jutro, albo we wtorek.
 Nadal proszę, żebyście komentowali.
 Pewnie teraz mnie nienawidzicie, bo rozdział bardzo nudny i mało się dzieje i są same opisy, ale o to mi chodziło. Jak wiecie są nowe rzeczy wprowadzone i chciałam jak najlepiej to opisać, żebyście mogli zobaczyć,to co ja widzę, pisząc to opowiadanie.
Na razie to tyle.
Pozdrawiam, Tonksiak <3

P.S. Jeżeli widzicie jakieś błędy, to zgłaszajcie to w komentarzu, a ja je poprawię. Jednocześnie, strasznie za nie przepraszam, ale nie mam bety i nie ma mnie kto sprawdzać.

sobota, 19 października 2013

rozdział 14. część 2

       -Wiesz co to znaczy?- Ginny wydawała się być w siódmym niebie.- Możemy zabłysnąć figurą.
-Super.- Hermiona nie podzielała entuzjazmu Rudej. Dzisiejszy dzień ją przytłaczał.
-Co się stało?- przyjaciółka zauważyła, że coś jest nie tak i od razu się zmartwiła. Zaprowadziła Mionkę do kanapy i razem na niej usiadły. 
-Ehh, Ginny.- Hermiona wyraźnie nie miała ochoty na opowiadanie tego wszystkiego, ale wiedziała, że Rudowłosa nie odpuści.- Żeby to tylko było takie łatwe. Jak tylko sobie poukładam wszystko w głowie to obiecuję, że wszystko ci opowiem.
 W tej chwili to dziewczyn podszedł Harry i usiadł między nimi.
-Hej, dziewczyny, co tam?
-Nic ciekawego. Ginny strasznie się cieszy ogłoszeniem.
-A, czytałem, fajna sprawa. A tak w ogóle, Hermiono, gdzie jest Ron? Widziałem, jak wybiegacie z wierzy. Stało się coś? Pokłóciliście się?
-Nie, Harry, nie pokłóciliśmy się.
-To co się stało?- Hermiona dobrze znała Wybrańca i wiedziała, że tak szybko nie odpuści, więc postanowiła powiedzieć mu prawdę.
-Ron wybiegł, żeby przywalić Malfoyowi, a ja próbowałam go powstrzymać i na szczęście mi się udało.- powiedziała spokojnie.
-Malfoy'owi?! Ale czemu?
-To może ja zacznę od początku.
-O tak, tak będzie najlepiej.
-Jak weszliśmy do sali, to Malfoy mnie pocałował.- Hermiona mówiła spokojnie, ale czuła, że w jej głowie rozpętało się piekło. Zauważyła, że Harry już otwiera usta, żeby coś powiedzieć, ale go uprzedziła.- Zanim coś powiesz, pozwól m dokończyć. -gdy Wybraniec skinął głową, kontynuowała.- Pocałował mnie, ale ja go odepchnęłam, powiedziałam mu, że jestem z Ronem i wyszłam. Przyszłam od razu tutaj i opowiedziałam wszystko Ronowi. Ten, gdy tylko usłyszał, co Malfoy zrobił, zerwał się i pobiegł, żeby mu przywalić. Oczywiście pobiegłam za nim, bo nie chciałam, żeby to rozniosło się po całym zamku.
-No okey, ale gdzie teraz jest Ron?
-Nie wiem. Powiedział, że musi pomyśleć.
-I ty serio uważasz, że on nie zrobi nic głupiego, np. nie pójdzie do Malfoy'a i mu nie przywali?- Ginny, która od początku się nie odezwała, teraz zabrała głos.
-Obiecał mi, że nic mu nie zrobi, a ja mu ufam.
-Okey, jak chcesz, ja idę spać dobranoc.- Ginny wstała i ruszyła w stronę schodów do dormitorium dziewczyn, a Mionka poszła za nią.



***
     
    Hermiona obudziła się godzinę przed śniadaniem i ze zdziwieniem zauważyła, że jej ruda przyjaciółka już nie śpi.
-Co się stało, że tak wcześnie wstałaś?- Mionka nawet nie próbowała ukryć zdziwienia.
-Oj Mionka, Mionka. Przecież nosimy to co chcemy, a ja nie mam zamiaru w pośpiechu ubierać pierwszej lepszej bluzy. Muszę się wcześniej przygotować.
-W sumie masz rację. Ja też muszę się przygotować.
Brązowooka weszła do łazienki i zaczęła się szykować. Najpierw wzięła szybki prysznic, owinęła się ręcznikiem i stanęła przed lustrem. Chwilę zastanawiała się nad makijażem, ale w końcu zdecydowała. Rzęsy pociągnęła tuszem,  oko pomalowała kredką, a na usta nałożyła malinowy błyszczyk. Z włosami też miała problem i postanowiła związać je w niedbałego koka. Spryskała się mgiełką o zapachu granatu i zaczęła się ubierać.
-Miona, wyłaź z tej łazienki, nie jesteś sama!- Ginny była widocznie zniecierpliwiona.
-Już wychodzę. - gotowa wyszła z łazienki. - I jak?
-Super. Mogę teraz ja?
-Pewnie, właź.
   Hermiona podeszła do łóżka i pozbierała wszystkie książki, które potem schowała do torebki. Nie chciało jej się czekać na Rudą, a miała jeszcze w planie porozmawiać z Ronem na osobności, więc krzyknęła do Ginny, że będzie czekać w Pokoju Wspólnym i wyszła.
     Przed kominkiem siedział tylko  Rudowłosy chłopak, który, gdy tylko usłyszał kroki, odwrócił się, żeby sprawdzić, kto idzie. Zauważył śliczną szatynkę. ubraną w beżowe spodnie ,,rurki", kremowo- zielony sweter z kieszonką na piersi i brązowy komin. Do tego miała beżowe trampki, i biżuterię, a mianowicie: pierścionek z kwiatkami, pudrowo-różowe kolczyki perełki oraz ,, hipisowski" wisiorek. Na ramię miała zarzuconą kremową torebkę.




Hermiona podeszła do kanapy i usiadła obok chłopaka.
-Pięknie wyglądasz.- Ron pocałował Mionkę lekko w usta.
-Dziękuję. Ron, musimy pogadać.
-Słucham.
Jednak nie dane im było porozmawiać, bo do pokoju wszedł ich czarnowłosy przyjaciel i usiadł koło nich.
-Siemka wam.- Od razu było widać, że ma nie najlepszy humor.
-Cześć. Harry, co ci jest?- Hermiona zauważyła, że Wybrańca coś gnębi.
-Nic.
-Jak nic. Przecież widzę, ślepa nie jestem. O co chodzi.
-No bo...
-Hej wszystkim!- do pokoju wbiegła uradowana Ginny. Wybraniec umilkł, gdy tylko zauważył Rudowłosą i wlepił w nią wzrok. Ronowi i Mionce też spodobał się jej strój, ale nie zareagowali tak, jak okularnik.
   Rudowłosa była ubrana w różowe rurki i krótką, ale szeroką, szarą bluzkę z różowym napisem. Na ręku miała fioletowy zegarek i fioletowy pierścionek różyczkę, a paznokcie były pomalowane na różowo. Na głowie miała różowe okulary przeciwsłoneczne a na nogach szare adidasy za kostkę. Na ramię zarzuciła fioletową torebkę.

     




-Idziemy na śniadanie?- Ginny nie zauważyła, albo nie zwróciła uwagi na spojrzenie ukochanego. Tak, ona nadal go kochała.
-Jasne. Chłopaki chodźcie.
   Wszyscy razem ruszyli na śniadanie. Po drodze spotkali Lunę, która po bitwie zmieniła swój styl i ubierała się stosowniej do swojego wieku, tylko miała dziecinne dodatki, takie jak plecak, ale to akurat fajnie wyglądało. (Sorki nie chce mi się opisywać jej stroju XD)





 Śniadanie minęło spokojnie, tak samo jak lekcje.
   Po zajęciach przyjaciele ruszyli do Pokoju Wspólnego, jednak drogę zagrodził im Draco Malfoy.
-Granger, McGonnagall chce nas widzieć.
-Już idę. Ron pójdziesz ze mną?
-Nie, poczekam na ciebie w twoim dormitorium.- pocałował ją krótko, ale namiętnie.
-O Weasley, ufasz jej?
-Niby dlaczego mam jej nie ufać. Wiem o niej wszystko i mówi mi wszystko, więc spokojna twoja rozczochrana.
-A wiesz, że wczoraj się ze mną całowała?
-Coś wspominała. Mówiła, że okropnie całujesz i nie masz co się ze mną  liczyć, ale dzięki za troskę Malfoy.- po tych słowach odszedł, a za nim Gnny z Harrym, a Hermiona poszła z Draco do McGonnagall.




_______________________
Siemka.
Jest nowa notka. Liczę na wasze komentarze. bo pisałam to prawie 6 godzin.
Pozdro, Tonksiak. <3


niedziela, 13 października 2013

rozdział 14. częśc 1: ,,Muszę ci coś powiedzieć"

Sorki za zamieszanie, ale znowu zmieniam narratora.
________________________
   Gdy tylko weszli do pomieszczenia, Draco zamknął drzwi, odwrócił się do Hermiony i j pocałował. Dziewczyna chciała zatracić się w tym pocałunku, jednak co mówiła jej, że nie powinna. Odepchnęła od siebie chłopaka i spojrzała w jego smutne oczy.
- Przepraszam, Draco, ale nie mogę. Chodzę z Ronem.
-A więc jednak z nim jesteś.- Chłopak spuścił głowę. Szatynka zauważyła, że zabolą go dalsze jej słowa, jednak czuła, że musi powiedzieć mu prawdę.
-Tak, jestem z nim i go kocham.
-Aha. Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że bardzo mi na tobie zależy i tak łatwo cię nie oddam.
-To ma być groźba?- w głosie Mionki można było usłyszeć nutkę pogardy.
-Nie. To stwierdzenie faktu.
-Okej, nie chcesz, to się nie poddawaj, tylko proszę, bez takich akcji, jaka miała przed chwilą miejsce.
-Okej.
-A i nie waż się oczerniać moich przyjaciół, bo nie będziesz miał o co walczyć.
-Obiecuję ci, że nie będę cię nachodził i nie będę oczerniać twoich kumpli, tylko powiedz mi jedno. Co do mnie czujesz?
-Mam być szczera?- chłopak kiwnął nieznacznie głową.- Nienawidzę cię.
  Łzy zaczęły napływać Draconowi do oczu. Nic już nie powiedział, tylko odwrócił się i ruszył do wyjścia. W chwili kiedy arystokrata złapał za klamkę, Hermiona uświadomiła sobie bardzo ważną rzecz.
-,, Dziwny miłości traf się na mnie iści,
    Że muszę kochać przedmiot nienawiści."
Chłopak, słysząc te słowa, odwrócił się.
-A więc mam jakieś szanse?- Na ponurą twarz blondyna wkradł się nieśmiały uśmiech.
-Jakąś tam zawsze, tylko nie rób sobie zbytniej nadziei.
-Tak jest!- Malfoy szybko przytulił dziewczynę i wybiegł z klasy. Szatynka stała chwilę osłupiała. Powiedziałam mu, że go kocham, a najgorsze jest to, że nie kłamałam. Ale Rona też kocham i muszę mu powiedzieć co tutaj zaszło. Oczywiście pomijając nasze wyznania.
 
    ***
 Rudowłosy siedział w pokoju wspólnym i patrzył tępo w ogień. Przyjaciele próbowali wciągnąć go w rozmowę, jednak gdy zauważyli, że nie ma to sensu, dali mu spokój.
Co mi odbiło, żeby litować się nad  Malfoy'em i zgadzać się na tą rozmowę. Oni są tam sami i nie wiadomo co robią.
  Takie myśli  błądziły po głowie Rudzielca, kiedy do  salonu weszła Hermiona. Ron od razu do niej podszedł. Dziewczyna bez słowa pociągnęła go do swojego dormitorium. Na szczęście mieszkała sama i była pewna, że nikt nie będzie im przeszkadzał.
   Kiedy już byli w pokoju szatynka usiadła na łóżko i ruchem ręki nakazała Ronowi to samo.
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham.- Rudzielec zauważył, że dziewczyna jest zdenerwowana, więc otoczył ją ramieniem.
-Tylko obiecaj, że nie będziesz się denerwował.
-Obiecuję.- Chłopak uśmiechnął się dodając Mionce otuchy.
-Chodzi o to, że jak już weszliśmy do klasy, to... Malfoy... On mnie... On mnie pocałował.
Hermiona poczuła jak mięśnie Rudzielca się napinają,by za chwilę wstać i zacząć biec. Po drodze Rudy krzyczał coś w stylu ,,zabiję" , ,,już nie żyje" lub ,,popamięta mnie". Szatynka nie od razu skojarzyła, co chłopak robi, ale kiedy już ogarnęła, ruszyła za nim.
-Ron, poczekaj!- przebiegli przez pokój wspólny nie zauważając, że każdy obecny obserwuje ich ze zdziwieniem. Na szczęście Mionka biegała szybciej od Rona i po chwili go dogoniła.
-Ron stój.- Chłopak chciał ją wyminąć, jednak  mu się nie udało, bo potknął się o nogę ukochanej.-Powiedziałam stój!
-Spoko, stanąłem, tylko nie wiem po co.
-Posłuchaj mnie.- Gryfonka wzięła głęboki oddech i kontynuowała.- Nie powiedziałam ci tego z myślą, że się na niego rzucisz. Uznałam, że powinieneś o tym wiedzieć bo jesteś moim chłopakiem, ale nie myślałam, że tak zareagujesz.
-Przepraszam. Powiedz mi tylko czy ty też go całowałaś?
-Nie! Ron, skąd ci to przyszło do głowy.- Chłopak spuścił głowę. No tak. Kochana Mionka nigdy by czegoś takiego nie zrobiła.
-Przepraszam
-Nie musisz, rozumiem. ale wiedz, że jesteś dla mnie bardzo ważny i nigdy bym czegoś takiego tobie nie zrobiła.- po tych słowach Rudzielec pocałował Hermionę. Po chwili oderwali się od siebie.
-Wracamy do wieży?- mimo, że było południe, szatynka była zmęczona i chciała się położyć.
-Idź, ja muszę pomyśleć.
-Okej, tylko nie rób nic głupiego.

    Hermiona weszła do pokoju wspólnego i skierowała się od razu na schody prowadzące do jej dormitorium, jednak drogę zagrodziła jej rudowłosa przyjaciółka.
-Hermiona! Musisz to zobaczyć.- pociągnęła dziewczynę w stronę tablicy ogłoszeń, gdzie zebrała się spora grupka ciekawskich.- Przejście! Przejście dla pani prefekt!- darła się na całe gardło. Gdy tylko dopchały się do ściany, ich oczom ukazała się duża kolorowa kartka z ogłoszeniem:


                                                                   Ogłoszenie!!!
           Rada pedagogiczna ustaliła, że w szkole, od dzisiaj, nie obowiązują mundurki. Każdy
            może ubierać się jak chce, jednak strój nie może być za bardzo skąpy. Jednakże na                          uroczystości obowiązuje strój galowy. U dziewczyn jest to czarna spódnica lub sukienka 
          oraz biała  bluzka,  a u chłopców ciemne spodnie, także biała koszula oraz marynarka.  
          Obowiązek zakładania stroju galowego będzie ogłaszany wcześniej.


-Wiesz co to znaczy?- Ginny wydawała się być w siódmym niebie.- Możemy zabłysnąć figurą.



_________________________________-
Helllllo!
Jest następny rozdział.
widzę, że jest was trochę więcej co mnie bardzo cieszy, ale  tak jest mało wyświetleń, jak na 14 rozdział. Proszę także, aby po przeczytaniu posta, zostawić komentarz, żebym wiedziała, że mam dla kogo pisać.
Pozdrawiam, Tonksiak <3

piątek, 4 października 2013

13. ,,Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w strone wyjścia."

13.
   Długo myślałam nad tym co powinnam zrobić. Z jednej strony kochałam Rona i zależało mi na nim. Jednak, z drugiej strony, nie chciałam ryzykować naszej przyjaźni. Do tego dochodził jeszcze Malfoy. Mimo jego okropnego zachowania wobec Rona, ja nadal go lubię. I to nawet trochę bardziej, niż bym chciała. Czuję coś do niego, ale nie bardzo wiem co i to jest najgorsze.
   Nie miałam już siły dalej o tym myśleć. Położyłam się z nadzieją, że następnego dnia rozwiązanie samo przyjdzie mi do głowy. Chwilę potem oddałam się w objęcia Morfeusza.

       Siedziałam na błoniach i czytałam książkę (jak to ja :)). Po chwili podszedł  do mnie rudowłosy chłopak. Usiadł przy mnie i pocałował mnie czule. Spojrzałam w oczy Rona i zauważyłam w nich bezgraniczną miłość. Czułam to samo.
       Sceneria się zmieniła. Teraz siedziałam na wzgórzu ku mnie szedł Draco Malfoy. Spodziewałam się zobaczyć w jego oczach jakieś ciepłe uczucie, ale była w nich tylko chęć mordu. Malfoy stanął nade mną z wyciągniętą różdżką.
-To za mojego ojca. Granger. Avada keda...
-Expelliarmus!- Z drugiej strony szedł Ron.- Drętwota.- Malfoy padł sparaliżowany. Rudzielec połamał różdżkę blondyna i każdą część rzucił w innym kierunku. Następnie podbiegł do mnie, wziął mnie na ręce i skierował się w stronę szkoły.
-Nic Ci nie jet?-zapytał.- Cała się trzęsiesz.
Dopiero wtedy zauważyłam, że jest mi zimno.
      Znowu się przeniosłam. Tym razem byłam tylko obserwatorem.Patrzyłam w plecy pochylonego rudzielca. Zauważyłam, że płacze, bo cały się trząsł. Podeszłam bliżej. Przed chłopakiem leżało martwe ciało z burzą brązowych włosów. Wiedziałam, co zobaczę, zanim ukazała mi się cała postać.
To byłam ja. Nie żyłam, a Ron płakał nad moim ciałem. Po chwili wstał wyciągnął różdżkę i wymierzył w swoją głowę.
-Nie mogę bez ciebie żyć, Hermiono. Niedługo zobaczymy się tam, gdzie teraz jesteś.
Chciałam krzyczeć, żeby tego nie robił, jednak nie mogłam. Otworzyłam usta, ale nie wydobył się z nich żaden dżwięk. Zrezygnowana patrzyłam, jak chłopak, którego kocham umiera trafiony zielonym promieniem klątwy. 
        Zdałam sobię sprawę, że to wszystko co widziałam to sen. Wiedziałam już, co muszę zrobić.


      Obudziłam się roztrzęsiona. Jeszcze raz przeanalizowałam cały sen i zrozumiałam. To była rada. Nie wiem kto i w jaki sposób potrafił to zrobić, ale ten ktoś bardzo mi pomógł. Zrozumiałam, bowiem, co jest dla mnie najważniejsze.
    Wyskoczyłam z łóżka wzięłam ubrania i poszłam do łazienki. Szybko zrobiłam poranną toaletę, ubrałam się i zeszłam na dół. Zauważyłam Rona stojącego przy kominku. Nie myśląc długo podeszłam do niego i pocałowałam go. Wyczułam u niego zdziwienie, ale chwilę potem oddał pocałunek. Po chwili odsunęłam się i uśmiechnęłam do rudzielca.
-Czyli, że postanowiłaś?- zabrzmiało to bardziej jak oznajmienie czegoś, a nie jak pytanie, jednak ja i tak odpowiedziałam.
-Tak, postanowiłam zaryzykować. Wierzę, że nasza przyjaźń się przez to nie rozpadnie.
-Na pewno tak nie będzie.- Ron uśmiechał się szeroko. Widać było, że jest szczęśliwy. Ja też byłam.
-A tak w ogóle, to gdzie Harry i Ginny?- zastanawiała mnie nieobecność przyjaciół
-Najpierw czekali na mnie, ale powiedziałem im, że nie jestem głodny i poszli na śniadanie.
-Ty nie byłeś głodny?- ta wiadomość bardzo mnie rozbawiła.- A można wiedzieć, co sprawiło, że największy żarłok Hogwartu nie był głodny?
-Ty.- odpowiedział całkiem poważnie. -Ale teraz, jak już wszystko się ułożyło to chętnie bym coś zjadł.
Zaśmiałam się. Typowe. On zawsze by  jadł.
-To chodźmy, ja też jestem głodna.- Chwyciłam go za rękę i pociągnęłam w stronę wyjścia. Po chwili zrównał się ze mną i zapytał:
-Chcesz od razu pokazać wszystkim, że jesteśmy razem?
-Tak. Chyba, że tobie to przeszkadza.
-Nie, no co ty. I tak wszyscy wiedzą, że jestem w tobie zakochany. Ale jak ci nie przeszkadza, to dobrze. Ale pośpieszmy się, bo wszystko nam zjedzą.
-Cały ty.-zaczęłam się śmiać, gdy akurat weszliśmy do sali i nie zauważyłam, że wszyscy się na nas patrzą..
-I za to mnie kochasz.- Ron widocznie też tego nie zauważył.

***
   Siedziałem w sali zły na siebie. Nagle usłyszałem tak znajomy śmiech. Śmiech, który kocham. Wiedziałem kto to, ale i tak podniosłem głowę, ciekawy, dlaczego jest taka radosna. Zauważyłem jak wchodzi do sali z tym rudzielcem Weasley'em. Mieli splecione palce. Zabolał mnie ten widok i jednocześnie poczułem się zazdrosny. To ja powinienem tam być. Postanowiłem pogadać z Hermioną i powiedzieć jej co czuję. Może nie jest jeszcze za późno.

***
    Doszliśmy do miejsca, gdzie siedzieli nasi przyjaciele. Patrzyli na nas jakbyśmy zamienili się w trolle.
-Dlaczego patrzycie na nas jakbyśmy zamienili się w trolle?- zapytałam jednocześnie posyłając im mój najpiękniejszy uśmiech.
-To wy jesteście razem?- Harry nie mógł opanować zdziwienia i zarazem oburzenia.- A dlaczego ja nic o tym nie wiem?
-Gdybyś poczekał w Pokoju  Wspólnym jeszcze z pół godziny to byś się dowiedział. Ja też dowiedziałem się dopiero wtedy.- Na to stwierdzenie Rona wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem.
    Reszta śniadania minęła spokojnie i po kilku minutach we czwórkę wyszliśmy z sali. Była sobota i nie mieliśmy zajęć, więc poszliśmy do wierzy Gryffindoru. Po drodze zauważyliśmy zmartwionego Malfoy'a.
-A temu co?- Rona widocznie bawiła ta sytuacja.
-Ja chyba wiem co.- Chciałam przejść szybko przez korytarz, ale nie udało się. Gdy tylko Draco nas zauważył od razu poderwał się z podłogi i podszedł do nas. Nie patrząc na resztę zwrócił się do mnie.
-Hermiona, możemy pogadać?
-Jakoś nie mam ochoty.- Mocniej ścisnęłam rękę Rona i ruszyłam dalej, jednak poczułam, że Ron stoi w miejscu. Odwróciłam się i zauważyłam, że przypatruje się Malfoy'owi, który stał ze spuszczoną głową.
-Pogadaj z nim.- Zdziwiły mnie jego słowa.- Chyba musicie sobie coś wyjaśnić. Poczekam na ciebie w Pokoju Wspólnym.- I, nie czekając na odpowiedź, poszedł dalej korytarzem, a za nim Harry i Ginny.
-Dobra, niech będzie, tylko chodźmy do pokoju życzeń.
     Gdy tylko weszliśmy do pomieszczenie Draco zamknął drzwi, odwrócił się do mnie i mnie pocałował.



_________________________---
Yeah.
Ogarnęłam się i napisałam następny rozdział.
Nie wiem kiedy będzie 14. Mam dużo roboty, więc nic nie mogę obiecać. A do tego ostatnio pokłóciłam się z przyjaciółką i jakoś nie mam ochoty na pisanie. Ale nie opuszczę was.
Bardzo was proszę, KOMENTUJCIE. Przez ostatnie wydarzenia bardzo by mi się przydały słowa otuchy od was.
Pozdro, Tonksiak :)

czwartek, 3 października 2013

Sorrki

Przepraszam, ale ostatnio jakoś nie mam czasu na napisanie następnego rozdziału. To dopiero druga klasa gimnazjum, a już tyle nam dowalili, że ledwo się wyrabiam. Jutro piątek, a moja siostra wyjeżdża do koleżanki, więc może uda mi się coś napisać, ale nie obiecuję. Jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam, Tonksiak <3