Ten rozdział dedykuję Hermionie Granger oraz Czytelniczce N. moim jedynym (chyba) czytelniczkom. Dziewczyny, dzięki za miłe komentarze. Zapraszam do nowego rozdziału.
_______________________________________
Hermiona szła korytarzem z Draconem. Dopiero teraz zauważyła, że jego styl się zmienił. (No tak, nie mogła tego zauważyć, skoro cały czas nosił szatę.) Teraz nie nosił tylko czarnych garniturów. Ubrany był w czarne rurki i białe trampki za kostkę firmy Converse. Wyżej miał biało-fioletową koszulę w kratę, z rękawami podwiniętymi do łokci. Fryzurę też zmienił. Włosy nie były ulizane, lecz ułożone w artystczny nieład. Widać było, że są krótsze, ale i tak opadały seksownie na lewe oko. Dziewczyna machinalnie spojrzała na lewe przedramię chłopaka, gdzie spodziewała się ujrzeć Mroczny Znak. Ze zdziwieniem stwierdziła, że go tam nie ma. Chciała zapytać o to chłopaka, ale uznała, że było by to nietaktowne , więc odpuściła. Mionka nie mogła dłużej przyglądać się chłopakowi, bo właśnie doszli do gabinetu dyrektorki. Blondyn zapukał do drzwi, a gdy usłyszeli z pomieszczenia ,,proszę", otworzył je i przepuścił dziewczynę. Ta, zdziwiona jego zachowaniem, weszła i usiadła na wskazanym przez dyrektorkę miejscu.
-Wezwałam was tutaj, ponieważ mam dla was pewna propozycję.- zaczęła.- Jak wiecie tegoroczni Prefekci Naczelni musieli nas opuścić. Nie będę zagłębiała się w przyczyny ich wyjazdu, ponieważ są to sprawy osobiste. Chciałabym, jednak, abyście to wy zajęli ich miejsce.
-My? Razem?- w głosie Malfoy'a ,można było usłyszeć nutkę niedowierzania.
-Tak, panie Malfoy. Wy dwoje. Razem. Zanim jednak podejmiecie decyzję, chciałabym powiedzieć o waszych obowiązkach.
Przez pół godziny profesor McGonagall omawiała zajęcia prefektów. Hermiona pilnie słuchała, chociaż wiedziała, że nie ważne, jak ciężkie będą te zajęcia, ona je przyjmie. To było jej marzenie. Malfoy, jak to Malfoy, nie zwracał uwagi na to, co mówi osoba siedząca przed nim. Już się cieszył na myśl o tym, jaką będzie miał władzę, no bo przecież będzie mógł dodawać i odejmować punkty kiedy będzie chciał i komu będzie chciał.
-Znacie już obowiązki Prefektów. Pytanie brzmi, czy chcecie wziąć na siebie tą odpowiedzialność i sprawować urząd Prefektów Naczelnych?- gdy uczniowie potwierdzili swoją zgodę, Minerwa wstała.- No to skoro się zgadzacie, pokażę wam wasze mieszkanie.
-Mamy własne mieszkanie?- Malfoy'owi bardzo odpowiadała koncepcja własnego mieszkania, bo miał już dość Pokoju Wspólnego Slytherinu.
- Tak, macie własne mieszkanie. Chodźcie za mną pokaże wam, jak się do niego dostać.
Uczniowie posłusznie wstali i poszli za panią dyrektor. Przeszli kilka korytarzy aż zatrzymali się na końcu jednego z nich na najwyższym piętrze. Profesorka stuknęła różdżka w cegłę i powiedziała hasło ,,Coloportus", a ich oczom ukazały się drzwi, przez które przeszli.
Weszli do dużego pomieszczenia, które niewątpliwie było salonem. Cały pokój był w kolorach czerni, bieli i fioletu. Na lewo od drzwi była ściana, na której zostało powieszone wielkie płótno z herbem Hogwartu. Na prawo stała biała skórzana kanapa . Po bokach kanapy stały dwa, także skórzane, czarne fotele. Na przeciwko sofy był duży kominek, w którym palił się ogień. Pomiędzy kominkiem a kanapą stał niewielki, szklany stolik. Przy ścianie na przeciwko kominka był duży regał, cały zawalony książkami, a obok regału był średnich rozmiarów barek. Na przeciwko herbu hogwardzkiego, tam, gdzie powinna być ściana, było ogromne okno, przez które rozciągał się piękny widok na Zakazany Las i hogwardzkie jezioro. Na podłodze leżał miękki fioletowy dywan, a na oknie wisiały fioletowe zasłony. Całość pięknie się prezentowała.
Gdy uczniowie już się rozejrzeli, głos zabrała dyrektorka.
-Mam nadzieję, że się wam podoba.Widzę, że pan Malfoy ma idealnie dobrany strój.- kobieta lekko się uśmiechnęła.- Do tego pokoju mają wstęp wszyscy nauczyciele. Wy, jako tymczasowi właściciele, możecie decydować , kto może tu wchodzić sam, jednak mogą to być tylko dwie osoby. Jedna od panny Granger i jedna od pana Malfoy'a. Wystarczy, że gdy drzwi się pojawią, powiecie imię i nazwisko danej osoby i dodacie, że może ona wejść o każdej porze dnia i nocy. W każdej chwili możecie zmienić wybraną osobę. Wszystko jasne?- gdy uczniowie przytaknęli głowami, kontynuowała. To może pokażę wam wasze sypialnie.- dopiero, gdy dyrektorka ruszyła, Hermiona zauważyła, że naprzeciwko drzwi wejściowych są jeszcze jedne drzwi. Okazało się, że prowadzą one na wyższe piętro, gdzie były trzy pomieszczenia.
-Po prawej pokój panny Granger, a po lewej pana Malfoy'a. Trzecie drzwi prowadzą do łazienki. Rozejrzyjcie się, a ja poczekam na was w salonie.
Hermiona weszła do sypialni i stanęła w progu. Ze zdziwienia nie mogła się ruszyć. Wszystko było takie piękne i idealnie zlewało się w całość.
Cały pokój był w odcieniach czerwieni i złota. Kolory Gryffindoru. Naprzeciwko drzwi stało wielkie łoże. Baldachim i narzuta były czerwone, a poduszki złote. Gruby, miękki dywan także był czerwony a zasłony na oknie złote. Na lewo od drzwi było wielkie okno z szerokim parapetem. Po prawej, na tej samej ścianie co drzwi, była ogromna szafa z półkami przystosowanymi do różnych części garderoby. Na lewo od łóżka stało duże biurko z miękkim krzesłem, a obok biurka stała duża toaletka z lustrem i złotą pufą. Obok toaletki było ogromne lustro. Na prawo od łóżka stała złota, skórzana kanapa ustawiona oparciem do posłania, a naprzeciwko niej, w ścianie był kominek. Wszystko razem wyglądało cudownie.
Pokój Ślizgona wyglądał podobnie, ale zamiast czerwieni była zieleń, a zamiast złota, srebro. Nie było tam także toaletki.
Hermiona, po obejrzeniu pokoju, stwierdziła, że łazienka może poczekać. Musiała porozmawiać z profesor McGonagall. Zeszła na dół i zauważyła, że kobieta rozmawia już z Malfoy'em. Nie chciała im przeszkadzać, więc usiadła w fotelu i czekała. Na szczęście, nie musiała czekać długo, bo gdy tylko usiadła, dyrektorka skierowała swoje słowa do niej.
-I jak Hermiono, podoba ci się?
-Tak, jest pięknie. Mam tylko jedno pytanie.
-Słucham?
-Muszę tu mieszkać?
-A nie chcesz?
-Chcę. Bardzo mi się tu podoba, tylko wolałabym mieszkać bliżej moich przyjaciół.
-Rozumiem. Oczywiście, nie musi pani tutaj mieszkać. Pokój w Wieży Gryffindoru nadal należy do pani, jednak część pani rzeczy musi być tutaj.
-Dobrze. Zaraz je przeniosę.
-Cieszę się. Mam dla was jeszcze parę informacji. Całe to mieszkanie jest zamknięte zaklęciem ciszy, czyli żaden dźwięk, nie może wyjść, ani wejść do tego mieszkania, ale między waszymi pokojami takiego zaklęcia nie ma. Na górze macie łazienkę, jednak nie jest ona zbyt duża. Jeśli chcecie wejść do łazienki prefektów, wystarczy, że staniecie przed drzwiami do waszej łazienki i w myślach powiedzie, że chcecie iść do łazienki prefektów. I ostatnie. Jak widzicie, macie tutaj barek. Jest w nim różnego rodzaju alkohol, także mugolski i różnego rodzaju słodycze. Jako że jesteście pełnoletni, jest tam także Ognista Whisky. Możecie pić ile chcecie, ale jeśli kiedykolwiek zobaczę, jak szwendacie się po korytarzach zamku kompletnie pijani, od razu zlikwidujemy wam barek, zrozmumiano?- gdy uczniowie pokiwali głowami potwierdzająco, nauczycielka wstała i skierowała się do wyjścia. Tuż przed drzwiami zatrzymała się i odwróciła.
-Jeszcze jedno. Ze swoich sypialni możecie teleportować się do dotmitorium w pokoju wspólnym, a kominek jest podłączony do tamtych kominków. Na razie to tyle. Do widzenia.- i wyszła.
Hermiona chwilę oglądała książki, ale szybko zdecydowała się na spotkanie z przyjaciółmi. Wskoczyła do kominka i przeniosła się do Pokoju Wspólnego, gdzie od razu została porwana przez Ginny i Harry'ego. Ron siedział w fotelu i patrzył na nią z uśmiechem. Brązowooka podeszła do chłopaka i krótko go pocałowała. Usiadła na kanapie i wpatrzyła się ogień. Wiedziała, że przyjaciele są ciekawi, co chciała nauczycielka, jednak czekała, aż sami zaczną pytać. Nie chciała wyjść na chwalipiętę.
-No i?- w kocu Ginny nie wytrzymała.
-Co no i?
-Co chciała McGonagall?!
-Przekazać mi, sorki, nam, pewną informację.- Hermiona specjalnie się z nimi droczyła.
-A co to za informacja?
-Zostałam Prefektem Naczelnym.- Mionka zmusiła się na najbardziej obojętny ton na jaki było ją stać. Przyjaciele rzucili się na nią i zaczęli jej gratulować.
-Już, już, bo mnie udusicie.- dziewczyna udawała smutną.
-A ty co?- Ron w końcu zrozumiał o co chodzi Mionce.- Nie cieszysz się?
-Cieszę się, cieszę, tylko...
-Tylko co?
-Tylko, że muszę dzielić mieszkanie z Malfoy'em,
-Co?!
-To co słyszeliście.- Hermiona zrzuciła maskę i uśmiechnęła się szeroko.- Na szczęście dyrektorka pozwoliła mi mieszkać w tym pokoju, ale muszę przenieść tam trochę swoich rzeczy, więc wybaczcie, ale idę się spakować.
***
Następnego dnia, Hermiona wstała bardzo wcześnie i zaczęła się szykować.. Wzięła szybki prysznic, ubrała się i umalowała.
*strój Mionki
Gdy już była gotowa zeszła na dół. Nie czekając na przyjaciół, przeszła przez dziurę pod portretem i ruszyła w stronę wielkiej sali. Chwilę potem przybiegła do niej Ginny i kazała jej, jak najszybciej iść do Wielkiej Sali. Jak się okazało,Ruda nie bez powodu tak się zachowywała.
* Strój Ginny
_________________________
Parę wiadomości.
Nie wiem czy zauważyliście, ale zrobiłam pewien błąd we wcześniejszych rozdziałach. Najpierw napisałam, że Mionka ma sama pokój, a później, że gdy tylko wstała to zauważyła Ginny, czy jakoś tak XD
Uznajmy, że Ginny akurat wtedy nocowała u Hermiony i ma u niej parę swoich rzeczy dlatego tak było.
Mam już gotowy następny rozdział i jak pod tym postem będą przynajmniej 4 komentarze, to wstawię go jutro, albo we wtorek.
Nadal proszę, żebyście komentowali.
Pewnie teraz mnie nienawidzicie, bo rozdział bardzo nudny i mało się dzieje i są same opisy, ale o to mi chodziło. Jak wiecie są nowe rzeczy wprowadzone i chciałam jak najlepiej to opisać, żebyście mogli zobaczyć,to co ja widzę, pisząc to opowiadanie.
Na razie to tyle.
Pozdrawiam, Tonksiak <3
P.S. Jeżeli widzicie jakieś błędy, to zgłaszajcie to w komentarzu, a ja je poprawię. Jednocześnie, strasznie za nie przepraszam, ale nie mam bety i nie ma mnie kto sprawdzać.