Sorki za zamieszanie, ale znowu zmieniam narratora.
________________________
Gdy tylko weszli do pomieszczenia, Draco zamknął drzwi, odwrócił się do Hermiony i j pocałował. Dziewczyna chciała zatracić się w tym pocałunku, jednak co mówiła jej, że nie powinna. Odepchnęła od siebie chłopaka i spojrzała w jego smutne oczy.
- Przepraszam, Draco, ale nie mogę. Chodzę z Ronem.
-A więc jednak z nim jesteś.- Chłopak spuścił głowę. Szatynka zauważyła, że zabolą go dalsze jej słowa, jednak czuła, że musi powiedzieć mu prawdę.
-Tak, jestem z nim i go kocham.
-Aha. Chciałem tylko, żebyś wiedziała, że bardzo mi na tobie zależy i tak łatwo cię nie oddam.
-To ma być groźba?- w głosie Mionki można było usłyszeć nutkę pogardy.
-Nie. To stwierdzenie faktu.
-Okej, nie chcesz, to się nie poddawaj, tylko proszę, bez takich akcji, jaka miała przed chwilą miejsce.
-Okej.
-A i nie waż się oczerniać moich przyjaciół, bo nie będziesz miał o co walczyć.
-Obiecuję ci, że nie będę cię nachodził i nie będę oczerniać twoich kumpli, tylko powiedz mi jedno. Co do mnie czujesz?
-Mam być szczera?- chłopak kiwnął nieznacznie głową.- Nienawidzę cię.
Łzy zaczęły napływać Draconowi do oczu. Nic już nie powiedział, tylko odwrócił się i ruszył do wyjścia. W chwili kiedy arystokrata złapał za klamkę, Hermiona uświadomiła sobie bardzo ważną rzecz.
-,, Dziwny miłości traf się na mnie iści,
Że muszę kochać przedmiot nienawiści."
Chłopak, słysząc te słowa, odwrócił się.
-A więc mam jakieś szanse?- Na ponurą twarz blondyna wkradł się nieśmiały uśmiech.
-Jakąś tam zawsze, tylko nie rób sobie zbytniej nadziei.
-Tak jest!- Malfoy szybko przytulił dziewczynę i wybiegł z klasy. Szatynka stała chwilę osłupiała. Powiedziałam mu, że go kocham, a najgorsze jest to, że nie kłamałam. Ale Rona też kocham i muszę mu powiedzieć co tutaj zaszło. Oczywiście pomijając nasze wyznania.
***
Rudowłosy siedział w pokoju wspólnym i patrzył tępo w ogień. Przyjaciele próbowali wciągnąć go w rozmowę, jednak gdy zauważyli, że nie ma to sensu, dali mu spokój.
Co mi odbiło, żeby litować się nad Malfoy'em i zgadzać się na tą rozmowę. Oni są tam sami i nie wiadomo co robią.
Takie myśli błądziły po głowie Rudzielca, kiedy do salonu weszła Hermiona. Ron od razu do niej podszedł. Dziewczyna bez słowa pociągnęła go do swojego dormitorium. Na szczęście mieszkała sama i była pewna, że nikt nie będzie im przeszkadzał.
Kiedy już byli w pokoju szatynka usiadła na łóżko i ruchem ręki nakazała Ronowi to samo.
-Muszę ci coś powiedzieć.
-Słucham.- Rudzielec zauważył, że dziewczyna jest zdenerwowana, więc otoczył ją ramieniem.
-Tylko obiecaj, że nie będziesz się denerwował.
-Obiecuję.- Chłopak uśmiechnął się dodając Mionce otuchy.
-Chodzi o to, że jak już weszliśmy do klasy, to... Malfoy... On mnie... On mnie pocałował.
Hermiona poczuła jak mięśnie Rudzielca się napinają,by za chwilę wstać i zacząć biec. Po drodze Rudy krzyczał coś w stylu ,,zabiję" , ,,już nie żyje" lub ,,popamięta mnie". Szatynka nie od razu skojarzyła, co chłopak robi, ale kiedy już ogarnęła, ruszyła za nim.
-Ron, poczekaj!- przebiegli przez pokój wspólny nie zauważając, że każdy obecny obserwuje ich ze zdziwieniem. Na szczęście Mionka biegała szybciej od Rona i po chwili go dogoniła.
-Ron stój.- Chłopak chciał ją wyminąć, jednak mu się nie udało, bo potknął się o nogę ukochanej.-Powiedziałam stój!
-Spoko, stanąłem, tylko nie wiem po co.
-Posłuchaj mnie.- Gryfonka wzięła głęboki oddech i kontynuowała.- Nie powiedziałam ci tego z myślą, że się na niego rzucisz. Uznałam, że powinieneś o tym wiedzieć bo jesteś moim chłopakiem, ale nie myślałam, że tak zareagujesz.
-Przepraszam. Powiedz mi tylko czy ty też go całowałaś?
-Nie! Ron, skąd ci to przyszło do głowy.- Chłopak spuścił głowę. No tak. Kochana Mionka nigdy by czegoś takiego nie zrobiła.
-Przepraszam
-Nie musisz, rozumiem. ale wiedz, że jesteś dla mnie bardzo ważny i nigdy bym czegoś takiego tobie nie zrobiła.- po tych słowach Rudzielec pocałował Hermionę. Po chwili oderwali się od siebie.
-Wracamy do wieży?- mimo, że było południe, szatynka była zmęczona i chciała się położyć.
-Idź, ja muszę pomyśleć.
-Okej, tylko nie rób nic głupiego.
Hermiona weszła do pokoju wspólnego i skierowała się od razu na schody prowadzące do jej dormitorium, jednak drogę zagrodziła jej rudowłosa przyjaciółka.
-Hermiona! Musisz to zobaczyć.- pociągnęła dziewczynę w stronę tablicy ogłoszeń, gdzie zebrała się spora grupka ciekawskich.- Przejście! Przejście dla pani prefekt!- darła się na całe gardło. Gdy tylko dopchały się do ściany, ich oczom ukazała się duża kolorowa kartka z ogłoszeniem:
Ogłoszenie!!!
Rada pedagogiczna ustaliła, że w szkole, od dzisiaj, nie obowiązują mundurki. Każdy
może ubierać się jak chce, jednak strój nie może być za bardzo skąpy. Jednakże na uroczystości obowiązuje strój galowy. U dziewczyn jest to czarna spódnica lub sukienka
oraz biała bluzka, a u chłopców ciemne spodnie, także biała koszula oraz marynarka.
Obowiązek zakładania stroju galowego będzie ogłaszany wcześniej.
-Wiesz co to znaczy?- Ginny wydawała się być w siódmym niebie.- Możemy zabłysnąć figurą.
_________________________________-
Helllllo!
Jest następny rozdział.
widzę, że jest was trochę więcej co mnie bardzo cieszy, ale tak jest mało wyświetleń, jak na 14 rozdział. Proszę także, aby po przeczytaniu posta, zostawić komentarz, żebym wiedziała, że mam dla kogo pisać.
Pozdrawiam, Tonksiak <3
Ginny the best XD
OdpowiedzUsuń