środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 10. ,,Powoli zatracałam się w jego pocałunkach."

Rozdział 10.


     Ten rozdział dedykuję Aleksandrze Maćko. Dziękuję, że czytasz. Dzięki Tobie nie zawieszam tego bloga. :)
_______________________________________________

   Draco złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie. Zaraz potem mnie pocałował. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje. Jego pocałunki były takie delikatne, ale jednocześnie pożądające. Jego usta smakowały jak najsłodsze żelki (XD) . Jego ręce błądziły po moim ciele. W końcu jedna dłoń zatrzymała się na mojej talii, a druga wplątała mi się we włosy. Chciałam objąć chłopaka za szyję , lecz coś mi nie pozwalało. Powoli zatracałam się w jego pocałunkach.
        Nagle zdałam sobie sprawę co się dzieje. Odsunęłam się od Malfoy'a i spojrzałam w jego oczy. Widziałam w nich uniesienie i żal, radość i smutek, nadzieję i rozczarowanie. Zrozumiałam wtedy, że chłopak, który przede mną stoi, coś do mnie czuje, ale wiedziałam, że nie mogę pozwolić, żebym ja się w nim zakochała. Wiedziałam też, że muszę jakoś wybić mu siebie z głowy.
     Momentalnie wyrwałam się z zamyśleń. Podniosłam rękę i uderzyłam Malfoy'a otwartą dłonią w policzek. Zaskoczony, nie wiedział co ma robić, jednak ja wiedziałam. Złapałam jego krawat w barwach Slytherinu i pociągnęłam za niego, tak, aby nasze twarze znalazły się na tej samej wysokości. Spojrzałam Ślizgonowi w oczy i wyszeptałam przez zaciśnięte zęby:
-Nigdy więcej mnie nie dotykaj, bo pożałujesz, a wtedy nawet ta mopsica Parkinson nie będzie cię chciała.
   Nie czekając na odpowiedź ruszyłam w stronę błoni. Wiedziałam jednak, że chłopak tak łatwo się nie podda i nie pomyliłam się. Gdy tylko wyszłam z zamku, usłyszałam nawoływanie.
-Hermiona! Zaczekaj, proszę!
-Nie!- Teraz już wszyscy uczniowie patrzyli na scenkę rozgrywającą się między nami.- Chciałeś się ze mną pogodzić, zgodziłam się! Chciałeś się przyjaźnić, zgodziłam się! Później obraziłeś mojego przyjaciela, którego, dla ciebie, prawie straciłam! Teraz jeszcze mnie całujesz! Większość dziewczyn wzdycha do ciebie, ale ja nie jestem jedną z nich! Mam gdzieś co masz mi do powiedzenia! Nie pozwolę, by taki idiota jak ty, rozwalał mi życie! Więc, dla własnego dobra, odwal się ode mnie, bo nie skończy się to dla ciebie dobrze !
    Odeszłam, słysząc, jak w zamku przyjęli mój wybuch. Jedni klaskali. inni gwizdali. Usłyszałam jeszcze, jak kilka dziewczyn rzuca obelgi w moją stronę, jednak większość z tych dziewczyn pobiegła pocieszać Mallfoy'a. Nie rozumiałam tego wybuchu ze strony kolegów i koleżanek. Na pewno nie powinni mi klaskać. Nic wielkiego nie zrobiłam. Chociaż w sumie mało osób lubiło tego Ślizgona i cieszyli się, że ktoś w końcu go poniżył. Ale dziewczyny na pewno nie powinny się tak zachowywać. Ten idiota nie zasługiwał na pocieszanie ze strony koleżanek.
     Nie patrzyłam gdzie idę, ale zauważyłam, że moje nogi same zaprowadziły mnie w moje ulubione miejsce. Do lekcji zostało mi pół godziny. Postanowiłam przesiedzieć je tutaj i pomyśleć w spokoju. Nie wiedziałam, ile tak siedzę. Spojrzałam na zegarek.
-O nie już 15 po 8. Jestem spóźniona.
   Pobiegłam szybko do klasy. Pierwsze były zaklęcia. Wpadłam do klasy bez zastanowienia.
- Panno Granger, lekcja zaczęła się 15 minut temu.-usłyszałam piskliwy głos profesora Flitwicka.
-Przepraszam panie profesorze. Zamyśliłam się.
-Dobrze, już siadaj. Dziś omawiamy zaklęcie lewitujące.- Ruszyłam do ławki.- Aha i przez pani spóźnienie Gryffindor traci 20 punktów, a pani, panno Granger napisze mi na najbliższą lekcję wypracowanie na temat dzisiejszego zaklęcia. 3 stopy długości.
-Tak jest.- Usiadłam do ławki. Nie zwracałam uwagi na pytania chłopaków. Wzięłam różdżkę i ćwiczyłam zaklęcie. Cały czas czułam, że ktoś mi się przygląda. Odwróciłam się i napotkałam wzrok Malfoy'a.
-No tak, mamy lekcję ze Ślizgonami. Zupełnie zapomniałam.
-Mówiłaś coś, Hermiono?- Moją uwagę usłyszał Ron.
-Nie, nic.
-Spoko. A tak w ogóle, to dlaczego się spóźniłaś?- Ron widocznie nie wierzył w moje usprawiedliwienie.
-Mówiłam już. Zamyśliłam się.
-Dobra, dobra. Taką bajeczkę to możesz wciskać Flitwickowi.
-Ale to prawda.- Dziwiłam się, że Ron mi nie wierzy.
-Jak chcesz. A o czym tak myślałaś?
-Jakbym chciała, żebyś wiedział, to bym o tym z tobą porozmawiała.
Rona chyba uraziła ta uwaga. Nie odezwał się do mnie do końca dnia, za co byłam mu bardzo wdzięczna. Nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Tak więc po obiedzie ruszyłam prosto do swojego dormitorium. Gdy byłam już sama, wyciągnęłam pamiętnik i zaczęłam pisać.


   Drogi pamiętniku,
Dzisiaj zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Nie mogę sobie z tym poradzić, więc postanowiłam, że podzielę się tym z tobą. Więc...
     Jak szłam na śniadanie, natknęłam się na Malfoy'a. Nie chciałam z nim rozmawiać, więc ominęłam go i chciałam odejść, jednak on zatrzymał  mnie i pocałował. Oderwałam się od niego i go uderzyłam. Później jak za mną pobiegł, odwróciłam się i na niego nawrzeszczałam. 
    Mam wrażenie że go zraniłam. Po tym pocałunku spojrzałam mu w oczy i zauważyłam w nich jakieś uczucie, które żywił do mnie. Nie wiem co to było, ale jestem pewna, że było to ciepłe uczucie. Najgorsze jest to, że po tym pocałunku, poczułam coś do Dracona. Mam nadzieję, że jest to wywołane pocałunkiem. Zawsze tak reagowałam na pocałunki. Mam nadzieję, że jak jutro się obudzę, będę czuła jedynie wściekłość.

  -Skończyłaś?- Odwróciłam się i zobaczyłam, że w drzwiach stoi Ginny.
-Tak, skończyłam.- zamknęłam notes i odłożyłam go do kufra.
-Możemy pogadać?- Przyjaciółka była wyraźnie zaniepokojona.
-Jasne. Siadaj.
   Ginny usiadła koło mnie. Przez jakiś czas żadna z nas się nie odezwała. W końcu przerwałam tą ciszę:
-O co chodzi?
-O Ciebie.
-Jak to o mnie?- dziwiło mnie zachowanie Rudej.
-Tak, o ciebie. A konkretnie o ciebie i Malfoya.
-Nie rozumiem.
-Całowałaś się z nim!- Ginny była wyraźnie wstrząśnięta.
-To on mnie pocałował. I mogłabyś mówić spokojnie.
-Tak, przepraszam. Dlaczego on cię pocałował?
-Nie wiem. Po prostu mnie pocałował.
-Ron to wszystko widział i nie był zadowolony.
-Co to znaczy?
-To znaczy, że powiedział, że jesteś wredną szmatą i odszedł.
-Na prawdę tak powiedział?- Zabolały mnie słowa przyjaciółki, mimo, że to nie były jej słowa.
-Niestety tak. Ale nie przejmuj się. Znam Rona. On często tak wybucha, a później udaje, że nic nie pamięta.
-Jasne, dzięki. A teraz przepraszam chciałabym iść spać.
-Pewnie, dobranoc.
   Nie myślałam, że ten dzień może skończyć się jeszcze gorzej, a jednak.


________________________________________
Jest następny rozdział. Postarałam się, żeby był dłuższy.
                                                                                Czytasz= komentuj
                                                              Masz jakieś uwagi= komentuj
   Chcesz dowiadywać się o nowych rozdziałach osobiście= komentuj :)
 Dziękuję wszystkim, którzy to czytają.
Następny rozdział w poniedziałek.
Pozdrawiam, Tonksiak :)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział 9. "Chcę być zawsze przy niej"

   Zamieniam narratora na pierwszoosobowego, bo tak mi łatwiej pisać. Zapraszam
________________________


Rozdział 9.
    Teraz to już chyba wszystko się ułoży. Pogodziłam się z Draco, przyjaciele w końcu się z tym pogodzili. Miałam nadzieję, że z odnalezieniem moich rodziców, też wszystko pójdzie dobrze. Nie wiedziałam jak mam ich znaleźć. Planowałam, że po zakończeniu roku szkolnego, pojadę do naszego domu i zobaczę, czy tam ich nie ma, a jeśli się okaże, że nie to odwiedzę całą rodzinę.
  Był poniedziałek, 6 rano. Miałam jeszcze dwie godziny do pierwszej lekcji. Ubrałam się, pomalowałam usta błyszczykiem i zeszłam do pokoju wspólnego. Tam wyjęłam książkę do transmutacji i zaczęłam czytać. Nie minęło dużo czasu, a z dormitorium wyszli moi przyjaciele. Razem udaliśmy się na śniadanie do Wielkiej Sali.
-A tak w ogóle, Hermiono, - rozmowę rozpoczął Ron- Jakim cudem pogodziłaś się z Malfoy'em?
-No w tedy jak byliśmy na szlabanie u McGonagall, to on mnie przeprosił, za swoje zachowanie przez te lata. Powiedział coś, że podczas bitwy uznał, że jestem dużo lepsza od niego i, że chce zakopać topór wojenny.- Hermiona wytłumaczyła powoli całą sytuację.
-A ty mu uwierzyłaś.- Mimo wczorajszej rozmowy, Rona zdenerwowało zachowanie przyjaciółki.- Największemu gnojkowi w całej szkole?
-Oj Ron, daj już spokój. Nie chcę znowu się kłócić.
-Niech ci będzie, ale jeszcze wspomnisz moje słowa.
-Dobra, chodźcie już lepiej na lekcję, bo się spóźnimy.

***
    Drogi pamiętniku,
Przyszedł październik. Już trzy tygodnie minęły, od kiedy moi przyjaciele pogodzili się z tym, że nie kłócę się z Draco. Swoją drogą to trochę dziwne uczucie, że normalnie się do siebie odzywamy, ale nie przeszkadza mi to. Mam nadzieję, że ten ostatni rok minie spokojnie i nic nie odciągnie mnie od nauki.
  Ostatnio zauważyłam, że coraz więcej chłopaków mi się przygląda, ale pewnie tylko sobie to wyobraziłam. Teraz nie mam czasu na chłopaków, muszę wziąć się za naukę, bo w tym roku są OWUTEMY, a ja chcę zdać je z najlepszymi wynikami, jeśli chcę pracować w Ministerstwie Magii.

-Miona idziesz!- usłyszałam, że ktoś mnie woła.
-Już idę!- szybko zamknęłam pamiętni i ochroniłam go specjalnymi zaklęciami, które tylko  ja potrafię  złamać, i zeszłam na dół. Była sobota i ostatnie ciepłe dni, więc razem z przyjaciółmi poszliśmy nad jezioro. W połowie drogi zatrzymał nas Draco.
-Cześć, Miona. Możemy pogadać? -spytał.
-Właśnie mieliśmy iść nad jezioro.- Ron nie chciał, żebym z nim poszła
-Ciebie nie pytałem Weasley. Lepiej leć do swojej mamuśki. Jak zmarł ten idiota Fred to pewnie się załamała. Słyszałem, że jest jeszcze grubsza niż wcześniej.- Ron zrobił się cały czerwony i już chciał coś powiedzieć, ale mu nie pozwoliłam.
-Jak śmiesz obrażać mojego przyjaciela i do tego jego zmarłego brata. A ja myślałam, że się zmieniłeś, Jednak się pomyliłam.- Odwróciłam się do przyjaciół i wyszliśmy z zamku.
-Miona, zaczekaj!- usłyszałam za sobą Malfoya.
-Nie odzywaj się do mnie.- odpowiedziałam i ruszyłam za przyjaciółmi.
       Nad jeziorem bawiłam się i śmiałam razem z przyjaciółmi. Ten idiota nie mógł popsuć mi dnia.

***
Co ja zrobiłem. Już myślałem, że jest wszystko dobrze. Zapomniałem, że muszę być ostrożny i naskoczyłem na rudzielca. Teraz już na pewno nie mam u niej szans. Nadal nie wiem co do niej czuję, ale wiem, że chcę być zawsze przy niej. Trzeba będzie jakoś to naprawić.



    Obudziłam się i spojrzałam na zegarek. O nie już siódma. Wyskoczyłam z łóżka i poszłam do łazienki. Szybko się ubrałam i zeszłam na śniadanie.
-Hermiona zaczekaj!- usłyszałam za sobą krzyk. Nie miałam ochoty rozmawiać z Draconem, jednak ten wyprzedził mnie i zagrodził  drogę.
-Zejdź mi z drogi Malfoy.
-Najpierw mnie wysłuchaj, proszę.
-Nie.- wyminęłam go i ruszyłam do wielkiej sali. Nie było mi dane  jednak do niej dojść. Malfoy złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie. Zaraz potem mnie pocałował.



___________________________________-
Tadam! Jest następny rozdział.
Martwi mnie, że jest tak mało wyświetleń i nikt nie komentuje.
Następny rozdział do środy, ale nie widzę sensu, żeby go pisać, bo i tak chyba nikt tego nie czyta.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 8. ,, Jesteśce wspaniali"

Rozział 8.
 
      W pokoju wspólnym Ślizgonów było bardzo głośno. Koledzy Malfoy'a wygonili młodszych kolegów, ale tak głośno krzyczeli, że było ich słychać we wszystkich dormitoriach tego domu. Kumple kłócili się o pewną szatynkę z Gryffindoru, a mianowicie o Hermionę Granger.
-Co ci strzeliło do głowy, żeby godzić się z tą szlamą?! Kompletnie zwariowałeś?! Przez ciebie możemy stracić całą reputację, którą uzyskaliśmy przez siedem lat! Ludzie zaczną się z nas śmiać! Szczególnie, że twój ojciec siedzi w azkabanie!-Blaise nie rozumiał dziwnego zachowania kolegi.
-Skończyłeś?- Draco spokojnie wysłuchał kazania Zabiniego i dopiero, gdy ten skończył, zaczął mówić.-Po pierwsze nie wciągaj w to mojego ojca, zresztą ja już nie mam ojca. Po drugie- ludzie nie zaczną się z nas śmiać, za bardzo się mnie boją, a raczej mojego ,,ojca".  Po trzecie chcesz wysłuchać co ja mam do powiedzenia na temat Grangerówny?
-Dawaj
-Dobrze wiesz, jak zachowywałem się podczas bitwy o Hogwart. Niszczyłem cały zamek, ponieważ bałem się Czarnego Pana. McGonagall zgodziła się przyjąć mnie do szkoły po warunkiem, że pogodzę się z Kujonicą. Nie miałem wyjścia, a chcę skończyć szkołę, więc przyjąłem jej warunki. Po tej lekcji transmutacji, na której zaczęliśmy się kłócić, wezwała mnie do siebie. Przypomniała mi o naszej umowie i powiedziała mi, że mam ostatnią szansę. Podczas szlabanu obmyśliłem sobie co jej powiem. Jak skończyliśmy odprowadziłem ją do wierzy  i przeprosiłem...
-Za co?!-Zabini był zły, że jego kumpel przeprosił mugolaczkę.
-Za to, jak się zachowywałem wobec niej. Powiedziałem, że na bitwie stwierdziłem, że jest ode mnie lepsza, bo walczyła z Czarnym Panem, podczas gdy ja robiłem wszystko, żeby nie zostać zabitym.Oczywiście wszystko co jej wtedy powiedziałem to kłamstwo, ale musiałem to powiedzieć.-Draco skończył swoją opowieść.
-Czyli, tak na prawdę nadal jej nienawidzisz?
-No pewnie. Jak można lubić taką przemądrzałą szlamę.-Po tych słowach obaj zaczęli się śmiać.- A teraz wybacz, ale idę się położyć. Branoc.
     Draco udał się do dormitorium. Założył piżamę i wszedł do łóżka, lecz nie mógł zasnąć. Dręczyły go ponure myśli. Co ja zrobiłem? Jak ja mogłem to zrobić? Trzeba to jak najszybciej odkręcić. Malfoy zasnął z planem na jutrzejszy dzień, jednak nic z niego nie mogło się udać.



                                                                 ***
W tym samym czasie...
     Hermiona siedziała w bibliotece i czytała książkę do numerologii. Spojrzała na zegarek.
-Ojej jak późno muszę wracać.- Hermiona spakowała książki i wyszła z biblioteki. Dziewczyna cieszyła się, że jest prefektem i nie musi być w pokoju wspólnym o wyznaczonej godzinie. Doszła do portretu Grubej Damy, powiedziała hasło (wolność), i weszła do pomieszczenia. Chciała od razu udać się do swojej sypialni, lecz nie było jej to dane.
-Mionka, możemy pogadać?- Drogę zagrodził dziewczynie rudowłosy przyjaciel.
-A mamy o czym?- Hermiona nie chciała słuchać kazania przyjaciół.
-Tak, mamy o czym. Chodź.- Chłopak pociągnął dziewczynę za rękę,więc Hermiona nie miała wyboru. Z niechęcią usiadła w fotelu i czekała, aż któryś się odezwie, jednak żaden nie chciał zacząć.
-No słucham. O co chodzi?.-Hermiona była zła i zniecierpliwiona.
-Chodzi o to,-zaczął Wybraniec- że my chcieliśmy cię przeprosić.
-Tak. Głupio się zachowaliśmy i chcieliśmy ci powiedzieć, że jeśli chcesz przyjaźnić się z Malfoy'em, to proszę bardzo.
-Ooo chłopaki. -Mionka przytuliła każdego po kolei.- Jesteście wspaniali. A tak w ogóle to ja nie przyjaźnię się z Malfoy'em, tylko przestaliśmy prowadzić tą głupią wojnę. A teraz, jeśli pozwolicie, pójdę spać.
-Jasne , dobranoc.
     Hermiona weszła do swojego dormitorium i usiadła na łóżku. Teraz kiedy pogodziła się z chłopakami, miała nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Wstała z łóżka i skierowała się do łazienki. Wzięła szybki prysznic, ubrała piżamę i poszła spać. Zanim zasnęła, przypomniało jej się o bardzo ważnej sprawie, a mianowicie o rodzicach i ich utraconej pamięci. No tak. Pomyślała. Pozostaje kwestia moich rodziców. Bardzo chciałabym ich znaleźć, ale nawet nie wiem gdzie mam szukać. Jutro porozmawiam z przyjaciółmi, oni na pewno mi pomogą. I tak, ze wspomnieniem rodziców w głowie, nasza bohaterka poszła spać.


_________________________________
Proszę bardzo, jest następny rozdział. Strasznie krótki, ale nie wiem co mam pisać. Mam już pomysły na dużo rozdziałów, jednak najpierw muszę fajnie obrać je w słowa.
Wiem, że rozdział miał być wczoraj, za co Was bardzo przepraszam, ale jednak coś mi przeszkodziło.
Mam do sprawę. Chcę stworzyć nowego bloga, ale tym razem o tematyce Fremione, bo mam już dużo pomysłów. Napiszcie mi, czy będziecie to czytać. Liczę na to, że tak.
Następny rozdział we czwartek.
Pzdrawiam, Tonksiak :*

sobota, 17 sierpnia 2013

Rozdiał 7. ,,Po prostu są źli, że pogodziłam się z tobą"

Rozdział 7.
    -Co to niby miało być?!- Draco szedł z Zabinim na lekcję. Przed chwilą normalnie przywitał się z Hermioną Granger i kolega nie mógł pojąć dlaczego.
-O co ci chodzi, Diable?
-Przywitałeś się z Hermioną Granger! Z tą szlamą!.- Draco rzucił się na Blaise'a.
-Nie waż się tak o niej mówić.- wydusił przez zaciśnięte zęby.
-A co zakochałeś się?-przyjaciel zaczął szydzić z Malfoya. Draco otworzył usta, żeby powiedzieć coś w stylu ,, Nawet jeśli, to co ci do tego", ale zrezygnował. Zacisnął tylko zęby i odszedł.
Co się ze mną dzieje. Draco myślał przez całą drogę do klasy. Czyżbym zakochał się w Hermionie Granger? Nie, to niemożliwe. Jest bardzo ładna i faktycznie, przeprosiłem ją, ale tylko dlatego, że uznałem, że powinienem to zrobić, ale tak na prawdę nie czuję do niej nic oprócz szacunku. Mam nadzieję. 
Draco doszedł już do sali od transmutacji, gdzie zaczynała się jego pierwsza lekcja tego dnia.
Z Gryfonami. Pomyślał. Z drugiej strony ciekawe dlaczego Hermiona tak mnie broniła przed przyjaciółmi.
   Draco nie zastanawiał się dłużej, tylko wszedł do klasy, usiadł w ławce i czekał na rozpoczęcie lekcji.


                                                                ***
    Hermiona była zła. Nie mogła zrozumieć, dlaczego jej przyjaciele tak się zachowują. Myślała, że będą się cieszyli, że nareszcie pozbyła się swojego wroga. Jej rozmyślenia przerwał dzwon głoszący rozpoczęcie lekcji. Hermiona pobiegła szybko do klasy do transmutacji. Ze złością rzuciła torbę na podłogę i wyjęła książki.
    Weszła profesor McGonagall i lekcja się zaczęła. Hermiona cały czas mruczała coś do siebie i nie mogła skupić się na zmienieniu stołka w  pieczonego kurczaka. Zauważył to siedzący koło niej Draco.
-Coś się stało?
-Tak... Nie... To przez moich przyaciół.
-Co z nimi.- Malfoy wyglądał jakby naprawdę się przejmował.
-Po prostu są źli, że pogodziłam się z tobą i nie  mogą zrozumieć, że ludzie, nawet tak podli jak ty, bez urazy, mogą się zmienić.
-Spoko. Moi kumple byli oburzeni jak im powiedziałem, że przestaliśmy się kłócić. Zabini stwierdził, że ktoś musiał mi namieszać w głowie, dlatego tak się zachowuję.
-A może jesteś pod wpływem bardzo silnego zaklęcia Confundusa?-  Hermiona dopiero teraz zdała sobie sprawę z takiej możliwości.
-Nie. Przyrzekam nie jestem pod wpływem żadnego zaklęcia.
-Dobra wierzę ci.-Hermiona nie próbowała ukryć śmiechu, który rozległ się po całej klasie, przez co wszystkie głowy były na nią zwrócone.
-Coś się stało, panno Granger.-McGonagall nie była zadowolona, że ktoś przerywa jej lekcję.
-Nic, pani profesor, przepraszam.-Hermiona nie mogła stłumić ciągłego chichotu.
-Uspokój się, bo zarobimy dłuższy szlaban.-powiedział ze śmiechem Malfoy.
-Dobra, już.- Hermiona przestała się śmiać.
      Zabrzmiał dzwon obwieszczający koniec lekcji. Jako, że ani Miona, ani Draco nie rozmawiali z przyjaciółmi, to wyszli z klasy razem. Gdy tylko znaleźli się za drzwiami, Hermiona znowu zaczęła się śmiać.
-Co cię tak bawi?- Zapytał Draco, który teraz zaczął śmiać się z koleżanki.
-Żebyś ty widział minę Rona, jak wybuchnęłam śmiechem.-Hermiona powstrzymała się na chwilę, żeby wyjaśnić Malfoyowi przyczynę swojego śmiechu.-Wyglądał jakby zjadł żołądek ropuchy.
      Do końca lekcji Hermiona nie odzywała się do przyjaciół i nie miała zamiaru tego robić, puki jej nie przeproszą. Bolało ją to, że przyjaciele są na nią źli, ale nie dała tego po sobie poznać. Przez cały dzień siedziała w bibliotece i nie odzywała się do nikogo. Nie wiedziała, że w pokoju wspólnym Slytherinu kłócą się o nią.


_______________________________
Jest następny rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale wczoraj nie miałam siły. Jako wynagrodzenie, następny rozdział dodam jutro, jeśli brat mi nie przeszkodzi
Pozdrawiam Tonksiak ;*

P.S.Jeśli ktoś chce otrzymywać info o nowych postach, to proszę o nr gg.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

PRZEPRASZAM !!!

 PRZYKRO MI, ALE JUTRO ZNOWU WYJEŻDŻAM. MAM NADZIEJE, ŻE SIĘ NIE POGNIEWACIE. NASTĘPNY ROZDZIAŁ POSTARAM SIĘ NAPISAĆ DO NIEDZIELI. POZDRAWIAM AGA    ; D

niedziela, 4 sierpnia 2013

Rozdział 6. Tajemnica ujrzała światło dzienne.

  Rozdział 6.
      Hermiona była w Wielkiej Sali. Stała na jednym ze stołów, a wokół było pełno węży. Nagle zza drzwi wyszła wielka i potężna Nagini. Mionka stała jak sparaliżowana a Nagini szybko mknęła ku niej. W jednej chwili przez okno wleciał Draco. Jednym zaklęciem oszołomił wszystkie węże, razem z królową, wziął Hermionę na ręce i wyszedł z zamku.
      Draco biegł z Hermioną na rękach przez całe błonia. Wiedział gdzie biegnie i po co biegnie, ale nie wiedział, czy dobrze robi. Nagle zatrzymał się na wzgórzu. Położył oszołomioną Mionkę na trawie i odszedł. Hermiona nie wiedziała co zrobić. Nie myślała jasno, bo nadal była przestraszona. Bała się, że Wielka Nagini przyjdzie po nią i ją zje. Zauważyła, że zbliża się do niej jakaś postać. Miała nadzieję, że to jest Draco. Jednak się pomyliła. Ku niej szedł sam Voldemort. Spojrzał na nią z krzywym uśmiechem na twarzy i rzucił na dziewczynę zaklęcie uśmiercające. W ostatniej chwili na miotle przyleciał Draco i uratował Hermionę, a zaraz potem rzucił ją z urwiska. Hermiona spadała i krzyczała.
-NIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
-NIE!!!- Hermionę obudził jej własny krzyk. To był tylko sen. To tylko sen.- tłumaczyła sobie w myślach. Wiedziała, że to nie stało się naprawdę, jednak tej nocy nie mogła już zasnąć.
     O 6:30 Mionka ubrała się i wyszła z dormitorium. Dziewczyna zeszła do pokoju wspólnego, usiadła przed kominkiem, wyjęła książkę od eliksirów i zaczęła czytać. Nie zauważyła, że inni schodzili już na śniadanie. Z zamyśleń wyrwała ją jej przyjaciółka, Ginny.
-Hej, Hermionka. Idziemy na śniadanie?
-Tak, tak, już idę.-Hermiona wyszła z pokoju i razem z Ginny udała się do Wielkiej sali na śniadanie. Cały czas myślała o tym śnie i nie mogła skupić się na niczym innym.
-Mionka, czy ty mnie w ogóle słuchasz?- Ginny zauważyła, że Hermiona akurat jest w swoim świecie.
-Co? O przepraszam Ginny zamyśliłam się. To co mówiłaś?
- Nie ważne
     Dziewczyny akurat doszły do Wielkiej Sali przed którą czekali na nich przyjaciele, Ron i Harry.
-No nareszcie jesteście.- Ron był strasznie zniecierpliwiony.- Ile na was czekaliśmy. Już prawie umarłem z głodu.
-Dobra, dobra Ron. Nie popisuj się.- Hermiona nie miała ochoty na żarty przyjaciela.- Chodźmy już lepiej na śniadanie.
   Gdy przyjaciele wchodzili do Wielkiej Sali, akurat wychodził z niej wysoki blondyn z kumplami.
-Cześć Hermiono.- Powiedział Draco z uśmiechem.
-Cześć Draco.- Hermiona również się uśmiechnęła.
           Minęli się i dziewczyna z przyjaciółmi usiadła przy stole.
- Co to niby miało być?!- Harry by zszokowany.
-Ale co?- Hemiona nie rozumiała o co chodzi.
-Przywitałaś się z Mallfoy'em bez żadnych wyzwisk, docinków, ani złośliwości i jeszcze do tego uśmiechnęłaś się do niego.- Ron nie rozumiał zachowania Hermiony.
-No i co?
- To, że to jest nasz wróg.
-Po pierwsze to BYŁ mój wróg, a po drugie skończyliśmy tą naszą wojnę. Wczoraj przeprosił mnie za wszystko, a ja postanowiłam, że dam mu ostatnią szansę.- wyjaśniła spokojnie Hermiona.
-Czyś ty kompletnie zgłupiała!-Ron nie wiedział co ma o tym myśleć.
-Ron uspokój się. Hermiona jest dorosła i może robić co chce.- tylko Ginny rozumiała Mionkę.
-Dzięki Ginny. Chociaż ty jesteś po mojej stronie.- Miona uśmiechnęła się ciepło do Ginny.
-Po twojej stronie?! Jakiej stronie?!- teraz Ron krzyczał tak, że cała sala go słyszała.- Hermiono co się z tobą stało, że bratasz się z wrogiem? Nie poznaję cię.
-Ogarnij się Ron!- Hermiona miała po dziurki w nosie zachowania jej przyjaciela.- To jest moje życie i będę nim rządziła jak chcę, a tobie nic do tego!- Hermiona wyszła z sali zostawiając przyjaciół na śniadaniu. Nikt z nich nie wiedział, że za drzwiami stoi wysoki blondyn i przysłuchuje się tej kłótni.



______________________________
Przepraszam, że tak późno, ale byłam nad jeziorem.
Jest następny rozdział. Niestety we wtorek chyba wyjeżdżam nad morze, więc następna notka będzie dopiero w  niedzielę.
Cały czas proszę, abyście dali mi znać jeśli to czytacie, a wiem, że czytacie.
Pozdro, Tonksiak <3