niedziela, 3 grudnia 2017

28. Po balu

    Hermiona nie mogła spać. Przez jej głowę przelatywało milion myśli. Nie rozumiała zachowania Rona. Nie był sobą. Nie wiedziała tylko, czy to wina alkoholu, czy jakiegoś zaklęcia. Ale kto mógłby chcieć ją tak skrzywdzić. Przecież nie ma wrogów. Przynajmniej tak jej się wydawało. Postanowiła na razie unikać Rona, co nie mogło być trudne, zważywszy na przerwę świąteczną rozpoczynającą się następnego dnia. Chciała wszystko przemyśleć podczas ferii z nadzieją, że sprawa sama się wyjaśni. Wyczerpana, zasnęła dopiero nad ranem.
    Następnego dnia Hermiona wstała bardzo wczęśnie i poszła na śniedanie, aby uniknąć niezręcznych spotkań. Chciała jeszcze sprawdzić, czy wszystko spakowała, więc jej posiłek nie trwał długo. Właśnie wychodziła z wielkiej sali, gdy wpadła na Ginny.
  -O, hej, Hermiono. Poczekasz na mnie? Wezmę tylko tosta i przejdziemy się po szkole. Muszę z tobą porozmawiać.
    Szatynkę nie cieszyła perspektywa rozmowy z Rudą, ale nie mogła jej odmówić. Już jakiś czas temu obiecały sobie, że bez względu na wszystko będą ze sobą szczera, a Hermiona nigdy nie łamała danego słowa. Na szczęście nie musiała długo czekać na przyjaciółkę i chwilę później spacerowały po zamku.
   -Miona, co się stało wczoraj w nocy. Widziałam, jak wychodziłaś z Ronem, a później Malfoy niósł cię na rękach. O co w tym chodzi?
    -Nie wiem, czy powinnam ci o tym mówić.
   -Chodzi o Rona, prawda?
   -Tak, ale to nie jest takie proste. Widzisz...
  -O wilku mowa!- zza rogu właśnie wyszedł brat rudowłosej. Nie zwracając uwagi na siostrę, zaczął zbliżać się do szatynki, która cofała się z każdym krokiem Rona.
   -Miona, musimy porozmawiać.
   -Nie zbliżaj się do mnie! Nie mamy o czym rozmawiać.
   -Mionka, proszę.- dziewczyny dostrzegły błaganie w oczach chłopaka.- Nie wiem, co się stało. Nic nie pamiętam z wczorajszego wieczoru.
   -Trzeba było tyle nie pić.
   -Nie byłem pijany. Nie aż tak. Proszę, porozmawiaj ze mną.
   -Nic nie pamiętasz?- Ron zaprzeczył ruchem głowy. Wierzyła mu, choć nie wiedziała dlaczego.-Dziwne.
  -Miona, co się stało- Ginny zauważyła dziwne zachowanie przyjaciółki i postanowiła poznać prawdę za wszelką cenę.
  -Chodźcie do mnie, nie będziemy rozmawiać na korytarzu.
    Trójka przyjaciół udała się w stronę dormitorium Hermiony. Po drodze dołączył do nich Harry, który, nie wiedząc co się dzieje, szukał swojej dziewczyny po całej szkole. Będąc już w pokoju, rozłożyli się na łóżku Miony. Dziewczyna opowiedziała im wszystko, zaczynając od wyjścia z Ronem z zamku. Gdy skończyła, na twarzach wszystkich zebranych widoczny był szok. Harry i Ginny patrzyli z oburzeniem na rudzielca. Był przerażony tym co zrobił.
  -Miona, to nie byłem ja. Znaczy się, to byłem ja, ale ja tego nie chciałem. Nie mógłbym cię skrzywdzić. Cholera! Dlaczego nic nie pamiętam? Hermiono, uwierz mi, proszę.
   Oczy Rona były pełne łez. Hermiona nie wiedziała, co ma myśleć. Z jednej strony chciała uwierzyć chłopakowi. Niepokoił ją ten zanik pamięci, który w sumie podsunął jej rozwiązanie. Jednak pamiętała wszystko zbyt dokładnie
  -Wierze ci, Ron
 -Dziękuję, Hermiono, jesteś wspaniała- na twarzy Rona widoczna byłą ulga. Chłopak zrobił kilka kroków, jakby chciał objąć dziewczynę, jednak zatrzymał się, gdy zauważył, że Hermiona się cofa. Była wystraszona.
 -Ron, nie podchodź. Wierzę, że to nie byłeś ty, ale to nie zmienia za dużo. Te wydarzenia są jeszcze świeże i dalej bolą. Będzie lepiej, jeśli przez jakiś czas nie będziemy się widywać.
 -Zrywasz ze mną? - zabrzmiało to jak stwierdzenie faktu a nie pytanie, jednak Hermiona czuła, że powinna odpowiedzieć.
 -Niestety. Nie będę w stanie chociażby cię przytulić. Po prostu nie dam rady.
 -Rozumiem.- chłopak był załamany.- Ale przyjaciółmi możemy być?
 -Teraz może nie.- Hermionę także bolała ta sytuacja, ale wiedziała, że tak będzie najlepiej.- Ale za jakiś czas na pewno. Muszę po prostu ochłonąć. A teraz chodźcie, idziemy na pociąg.
    Cała czwórka wyszła z pokoju szatynki. W salonie natknęli się na Malfoya siedzącego na kanapie. Blondyn, widząc Rona, zerwał się z kanapy  i wyciągnął różdżkę.
-Co on tu robi?- powiedział, zaciskając szczękę.
-Draco, uspokój się.- Hermiona domyśliła się, że to pytanie było do niej.
-Uspokój?- Malfoy był wściekły.- Ten dupek chciał cię skrzywdzić.
-Nie prawda. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, więc bądź tak dobry i opuść różdżkę.
-Uwierzyłaś mu?
-To mój przyjaciel, więc tak, uwierzyłam mu. Poza tym, skąd ta reakcja. Przez 7 lat źle mnie traktowałeś, a teraz co?
-Ja nie byłem twoim przyjacielem.
-I teraz też nie jesteś. A właśnie, poczekaj chwilę, przyniosę twoją marynarkę.- Hermiona pobiegła szybko do pokoju, by wrócić po chwili z ubraniem.- Proszę i dziękuję.
    Hermiona odwróciła się z zamiarem wyjścia, jednak Draco złapał ją za rękę i pociągnął delikatnie, tak by stanęła przodem do niego.
-Wszystko w porządku?- W oczach chłopaka można było dostrzeć troskę.
-Tak.- Szatynka nie była jedyną zdziwioną osobą w tym pokoju. Jej przyjaciele obserwowali sytuację z niemałym zdumieniem.
-Na pewno?
-Na pewno, Malfoy. Mogę już iść?
    Blondyn jeszcze przez sekundę patrzył w oczy dziewczyny, po czym puścił jej rękę. Hermiona szybko dołączyła do przyjaciół i razem z nimi udała się na pociąg. Jednak od razu po wyjściu na korytarz, towarzysze zalali ją pytaniami.
-Co to było?
-O co mu chodzi?
-Od kiedy Malfoy się o ciebie martwi?
-Hermiono, co się dzieje?
-Nie mam pojęcia! Dajcie mi spokój!- dziewczynę szybko zirytowały te pytania.- Nie siedzę w głowie Malfoya. Nie wiem, o co mu chodzi. Wiem tylko, że ostatnio dziwnie się zachowuje względem mnie. Spokojnie, jestem czujna.
    To wystarczyło, żeby uspokoić przyjaciół. Cała trójka wiedziała, ze Hermiona jest rozważna i ostrożna. Byli pewni, że sobie poradzi.

   Ich rozmowie przysłuchiwała się pewna osoba. Wcześniej rzuciła na siebie zaklęcie kameleona, żeby nie mogli jej zobaczyć, i podążała za nimi. Była wściekła, że jej plan się nie udał. Myślała, że po tym, co zrobiła Hermiona się załamie, albo przynajmniej odsunie od przyjaciół, jednak przeciwniczka okazała się silniejsza, niż się wydawało na początku. Malfoy też miał być przez nią odsunięty, tymczasem okazuje się, że zaczął poświęcać jej jeszcze więcej uwagi. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Trzeba będzie wymyślić coś lepszego.

****
Cześć.
Zapewne się mnie nie spodziewaliście. Ja też jestem w szoku. Weszłam na blogspot i postanowiłam skończyć do połowy napisany rozdział. Nie wiem, czy wrócę, czy to efekt impulsu, zobaczymy. Mam nadzieję, że znajdę trochę chęci do pisania.

Początkowo miałam pisać bardzo szczegółowo. Stwierdziłam jednak, że może mi to zająć za dużo czasu. Postanowiłam napisać najważniejsze sceny, tak, żeby było wiadomo, o co chodzi, ale nie wiem jak to wyjdzie.

Mam nadzieję, że rozdział się spodobał.
Do usłyszenia,
Li :)

PS Planuję przejrzeć całe opowiadanie od początku, bo wiem, że jest sporo rzeczy bez sensu, albo elementy wstawiane bez przemyślenia. Pewnie będą to kosmetyczne zmiany, nie mające większego znaczenia w akcji tego opowiadania, jednak świadomość, co ja tam zrobiłam nie daje mi spokoju. Dam Wam znać, jak skończę, w razie gdybyście chcieli sprawdzić, co to za zmiany :)

sobota, 12 marca 2016

Ważne

   Przez długi czas zastanawiałam się nad sensem pisania tego opowiadania. Dramione przestało mnie tak "jarać", jak na początku, ale został jakiś sentyment. W związku z tym chciałam opuścić bloga. Nie mam za dużo czasu, a jak już mam, to wolę poczytać, pograć, potańczyć... Cokolwiek, byle nie myśleć, nie siedzieć przy komputerze. Nie zrobię tego.

   Wchodząc  dzisiaj na blogspot zauważyłam dwa komentarze. Dla wielu bloggerów to pewnie mało, dla mnie to ogromna liczba. Ktoś docenia moją pracę, mało tego, komuś się podoba.

   Podsumowując, postaram się dokończyć opowiadanie, ale nic nie mogę obiecać. W mojej głowie jest milion pomysłów i ciasny grafik. Dużo nauki, praca, zdrowie mi nie pomaga, ale naprawdę postaram się pisać.

Pozdrawiam,
Li ;*


PS Rozdziały raczej będą rzadko, ale raczej będą. ;)

sobota, 2 stycznia 2016

27."Nadszedł dzień balu"

   Dni mijały i każdy musiał się z tym pogodzić. Nastała sroga zima i coraz bliżej balu, a dokładnie trzy dni do wielkiego wydarzenia. Hermiona miała już wszystko przygotowane. Sukienka leżała w jej prywatnym dormitorium w mieszkaniu, żeby nikt nie mógł jej zniszczyć. Czuła, że ten bal będzie wspaniały i nic nie mogło popsuć jej humoru. Miała wspaniałego chłopaka, z którym miała spędzić wspaniałe chwile. Była pewna, że nic nie może powiększyć jej szczęścia więc zdziwienie było ogromne po pewnej sytuacji...

***

   Hermiona właśnie szła na śniadanie do Wielkiej Sali. Była sama, bo Ginny jeszcze spała mimo późnej pory. Mionka nie miała serca budzić przyjaciółki, która dzień wcześniej tyle jej pomogła. Zresztą nie tylko jej. Ruda pomogła jakiemuś młodszemu chłopakowi w lekcjach.
   Mionka usiadła przy stole Gryffindoru i zaczęła śniadanie. Zauważyła, że wleciały sowy z pocztą, ale zbytnio się tym nie interesowała. Była pewna, że nic nie dostanie, bo jej rodzice nie wiedzieli, że mają córkę i nie miała nikogo, kto mógłby do niej napisać. Dlatego właśnie jej zdziwienie był ogromne, gdy przed nią wylądowała piękna szara sowa z listem przywiązanym do nóżki. Hermiona nie wierzyła, że to do niej, ale potwierdziło to imię napisane na liście. Nadal oniemiała otworzyła list i zaczęła czytać.


   Kochana Hermiono!
 Jak mogłaś to zrobić bez naszej zgody?! Przez ponad rok nie wiedzieliśmy, że mamy córkę i to przez Ciebie! Rozumiemy, że chciałaś nas chronić, ale nigdy więcej tego nie rób!
   Ominęły nas Twoje urodziny, ale nadrobimy to w święta. Mam nadzieję, że do nas przyjedziesz. Zaproś Harry'ego, Ginny i Rona. Chcielibyśmy, żeby te święta były w jak największym gronie.
   Mamy Ci tyle do opowiedzenia. Australia jest piękna i warto tam jechać, ale nie takim kosztem. Zresztą Ty też musisz nam dużo opowiedzieć. Tyle się działo. Dzięki Twojemu przyjacielowi wiemy, że jesteście już bezpieczni, ale nic więcej nie wiemy.
   Nie będę się rozpisywać. Zobaczymy się niedługo
                                                                   Kochamy Cię
                                                                Mama i Tata


      Z drugiej strony pergaminu, innym charakterem pisma było dopisanych parę słów.

   Taki prezent świąteczny, oczywiście nie jedyny. Mam nadzieję, że się podoba.


      Hermiona długo zastanawiała się, kto mógł być autorem tej krótkiej notatki. Kto zadał sobie tyle trudu, żeby odnaleźć i odczarować jej rodziców. Nie znała tego pisma i nie wiedziała, komu ma dziękować. Postanowiła się tego dowiedzieć. Szybko napisała odpowiedź do rodziców, ze na pewno będzie i pobiegła na lekcję.
    Po transmutacji, profesor McGonagall zatrzymała Hermionę, żeby poinformować ją, że musi rozpocząć bal bożonarodzeniowy tańcem z Malfoyem. A już myślała, że tego dnia nic jej nie popsuje.


***


    Nadszedł dzień balu. Wszystkie dziewczyny od rana przygotowywały się, żeby wypaść jak najlepiej. Jedynym wyjątkiem była Hermiona Granger. Jako jedyna wszystko przygotowała wcześniej. Walizka była spakowana, bo na drugi dzień jechała na święta do domu. Sukienka i buty leżały bezpieczne w jej prywatnym dormitorium. Wystarczyło jedynie ułożyć włosy i nałożyć makijaż z czym nie miała problemu. Zaoszczędziła sporo czasu, więc mogła spokojnie poczytać. Tak jej się przynajmniej wydawało, bo jak tylko usiadła w fotelu i zaczęła czytać, to ktoś jej przeszkodził.
   -Mionka, a ty się nie szykujesz?
   -A co, źle wyglądam?
  -No co ty. Kotek ty zawsze wyglądasz wspaniale, ale chyba nie zamierzasz pójść na bal w dresie.
   -Nie, Ron, nie zamierzam. Zaraz idę do pokoju. Muszę tylko to doczytać.
   -Okey, to ja nie przeszkadzam. Widzimy się o osiemnastej.- pocałował ją na pożegnanie i poszedł.


   ***
    Pół godziny przed osiemnastą Hermiona kończyła przygotowywania do balu. Delikatny makijaż podkreślał urodę dziewczyny, nadając jej dojrzalszy wygląd. Włosy postanowiła upiąć w wytwornego koka. Sukienka i biżuteria przygotowane leżały na łóżku, gotowe by je założyć. Dziewczyna nie była pewna, czy kreacja, którą wybrała jest odpowiednia. Bała się, że może wyglądać zbyt wyzywająco, ale postanowiła się tym nie przejmować. To miał być jej ostatni bal w tej szkole i chciała wyglądać najlepiej. Przebrała się w suknię, założyła biżuterię oraz buty i była gotowa. Nie chciała jeszcze wychodzić, bo ludzie by się na nią patrzyli, więc stanęła przed lustrem, żeby ocenić całokształt.
   Hermiona miała na sobie seledynową suknię do ziemi bez ramiączek, która ładnie opinała jej talię. W pasie miała czarną wstążkę, którą rozpoczynała się delikatna spódnica. Do tego dobrała czarne, zamszowe szpilki na platformie, które dodawały jej nieco wzrostu. Skromny zestaw biżuterii składał się z czarnych perłowych kolczyków oraz również perłowej bransoletki. Uderzający kontrast idealnie pasował do stylu i charakteru dziewczyny.
   Mionka patrzyłaby dalej na swoje odbicie, gdyby nie donośne pukanie do drzwi. Oderwała wzrok od lustra i poszła otworzyć.W drzwiach stał Ron ubrany w smoking. Chciał coś powiedzieć, lecz widok Hermiony odebrał mu mowę.
    -Bez przesady, Ron. Pozbieraj szczękę z podłogi i chodźmy.- Mionkę bawiła reakcja chłopaka chociaż nie rozumiała, dlaczego tak zareagował. Przecież wcale nie wyglądała tak super.
    Ron tylko się uśmiechnął i pocałował dziewczynę w policzek, po czym zaoferował jej swoje ramię. Razem zeszli do Pokoju Wspólnego, gdzie czekali na nich Ginny i Harry, którzy szli na bal razem.
    Zarówno Ginny, jak i Harry nie mogli uwierzyć w wygląd Hermiony. Sukienka pięknie podkreślała jej talię, którą Mionka przeważnie chowała pod swetrami. Tylko raz miała na sobie sukienkę, lecz nie była ona tak podkreślająca, jak obecna. Ruda jednak szybko się otrząsnęła i podbiegłą do przyjaciółki.
   -Mionka, wyglądasz pięknie.
   -Dziękuję. Idziemy? - dziewczyny wzięły swoich partnerów i udały się w stronę Wielkiej Sali.
    Droga strasznie im się dłużyła z różnych powodów. Hermiona stresowała się tańcem z Malfoyem, a Ron był zazdrosny. Ginny i Harry nie mieli takich problemów, więc szli z radością. Po drodze dołączyli do nich Neville z Luną.
   Przed Wejściem do Wielkiej Sali stała profesor McGonagall oraz Draco Malfoy ubrany w szykowny garnitur. Mionka musiała przyznać, że świetnie w nim wyglądał. Wysoki, przystojny, dobrze zbudowany- nic dziwnego, że świetnie się prezentował. Oboje najwyraźniej czekali na Hermionę, której nogi odmawiały posłuszeństwa. Nie bała się tańca, bo wiedziała, że jest dobrą tancerką. Najzwyczajniej w świecie nie chciała zaczynać balu tańcem z Malfoyem.
    -Panno Granger, proszę do nas, a pan, panie Weasley wejdzie do sali.
    -Oczywiście, pani profesor.- Ron nie protestował. Wiedział, że nic to nie da. Hermiona musi zatańczyć z tą Fretką i koniec. Pocałował więc ją w policzek, życzył powodzenia i odszedł w poszukiwaniu przyjaciół.
    -Mam nadzieję, że jesteście gotowi. Wejdziecie do sali po mojej wcześniejszej zapowiedzi, gdy usłyszycie muzykę. Macie wyglądać poważnie, jak na dorosłych ludzi przystało. Rozumiemy się?
    -Oczywiście, pani profesor. - blondyn odpowiedział za nich oboje,gdy zauważył, że Hermiona nie ma zamiaru się odzywać.
   Po odpowiedzi dyrektorka weszła do sali rozpocząć bal.
    -Jesteś gotowa?- blondyn chciał przerwać krępującą ciszę, która nastała po odejściu profesorki.
   -Bardziej gotowa nie będę.- w tej chwili usłyszeli profesor McGonagall.
   -Witam wszystkich na naszym Balu Bożonarodzeniowym. Nie przeciągając; życzę wam dobrej zabawy i proszę prefektów o rozpoczęcie.
    Popłynęła muzyka, więc Malfoy zaoferował Hermionie ramię, które oczywiście przyjęła. Weszli do Wielkiej Sali, gdzie poraziło ich mocne światło. Brunetka wyczuła na sobie wiele par oczu przez co zaczęła się denerwować. Po chwili stali na środku sali i blondyn odwracał ją twarzą do siebie. Chciał dodać partnerce otuchy wzrokiem, ale Hermiona tego nie zauważyła.
   Zaczęli tańczyć. Hermiona na początku trochę się krępowała, ale szybko uświadomiła sobie, że Malfoy jest bardzo dobrym partnerem. Rozluźniła napięte mięśnie i pozwoliła partnerowi się prowadzić. Draco próbował nawiązać kontakt wzrokowy, ale Hermiona cały czas patrzyła ponad jego ramieniem.
   -Spójrz mi w oczy, bo inaczej wszyscy pomyślą, że cię zmusiliśmy.- wyszeptał.
   -Przecież mnie zmusiliście.- jednak spełniła prośbę i uśmiechnęła się do partnera, zadziwiając samą siebie.
     Jeszcze większe było jej zdziwienie, gdy blondyn również odpowiedział uśmiechem. Tańczyli sami, ale wkrótce zaczęły dołączać się też inne pary. Tylko jedna osoba nie chciała tańczyć, a był nią Ronald Weasley. Od początku nie podobało mu się, że jego dziewczyna musi tańczyć z Malfoyem, ale to widok ich uśmiechów sprawił, że rudzielec przestał udawać. Po prostu był wściekły, a emocje topił w Ognistej Whiskey. Nikt nie chciał do niego podchodzić, widząc w jakim jest stanie.
    W końcu pierwszy taniec się skończył i Ron mógł zatańczyć z Hermioną, która właśnie dziękowała Malfoyowi za taniec. Zespół zaczął grać kolejną piosenkę, więc rudzielec porwał swoją dziewczynę na parkiet. Miona ze śmiechem poddała się chłopakowi i razem wirowali na parkiecie. Po paru kolejnych kawałkach postanowili się czegoś napić.
   Para podeszłą do stolika. Ron wziął sobie ten sam alkohol, który pił na samym początku, za to Hermiona postanowiła nie dotykać jakiegokolwiek alkoholu, więc zadowoliła się sokiem dyniowym. Z racji tego, że oboje byli bardzo zmęczeni, postanowili zostać przy stoliku. Byli sami,ponieważ Harry z Ginny nadal tańczyli. Chłopak co chwilę wypijał kolejną szklankę ognistej. Hermiona zwróciła mu uwagę, że za dużo pije, ale ten zbył ją machnięciem ręki.
   -Daj spokój, Mionuś- rzekł.- mamy bal, możemy się zabawić.
     Hermiona postanowiła nie przejmować się stanem chłopaka. Nie raz widziała go pijanego i nigdy nie zrobił nic głupiego. Ufała mu i była pewna, że mimo jego upojenia alkoholowego, chłopak cały czas będzie dżentelmenem.
    Zatańczyli jeszcze parę razy, gdy tuż po jedenastej Ron zaproponował Hermionie spacer po błoniach.
   -Chętnie. -uśmiechnęła się pięknie do chłopaka.
   Para wyszła z zamku i skierowała się w stronę Zakazanego Lasu. Tam zawsze było cicho i spokojnie. Można było rozmawiać, nie martwiąc się o to, że ktoś podsłucha. Jednak zakochani nie rozmawiali. Szli wzdłuż lasu trzymając się za ręce. Żadne słowa nie były im potrzebne. Wystarczyło im to, że są razem.
   Po dość długim spacerze, Ron zatrzymał się i odwrócił do swojej dziewczyny.
  -Jesteś wspaniała. Pragnę cię.- Rudzielec pocałował zaskoczoną dziewczynę, jednak Hermiona nie protestowała. Pozwoliła chłopakowi błądzić rękoma po  swoim ciele.
   Ron zatrzymał swoją rękę na piersi dziewczyny i zaczął ją ugniatać. Drugą ręką próbował rozpiąć sukienkę. To się Hermionie nie spodobało.
   -Ron przestań. Nie tu i nie teraz.
   -Zamknij się.- nie słuchał.
    Przewrócił dziewczynę na ziemię, a następnie przygniótł ją swoim ciałem. Cały czas ją całował, mimo że się broniła. Wyrywała się, kopała i krzyczała. Wszystko na nic. Ron był jak w amoku. Nie zwracał na nic uwagi. Chciał tylko zaspokoić swoje potrzeby. Zatkał usta Hermiony swoją muszką i błądził ustami po jej szyi i dekolcie. Znowu zaczął walkę z zamkiem, jednak nie udało mu się rozpiąć sukienki. Mocno zdenerwowany postanowił zrobić to inaczej. Złapał za delikatną wstążkę i oderwał ją. Po zrobieniu pierwszej dziury, reszta poszła łatwo. Wkrótce Hermiona leżała z odsłoniętą piersią. Sama dziewczyna przestała krzyczeć. Pogodziła się z tym, że zostanie wykorzystana przez chłopaka, którego kochała. Leżała nieruchomo na trawie i tylko łzy płynące po jej policzkach świadczyły o tym, że nie podoba jej się ta sytuacja.


    ***

    W tym samym czasie pewien blondyn postanowił wyjść z balu. Nie mógł znaleźć jedynej dziewczyny, z którą chciał tańczyć, więc postanowił przejść się po błoniach. Po spacerze planował wrócić do mieszkania i spędzić resztę wieczoru z przyjaciółką Ognistą. W pewnym momencie usłyszał krzyk. Wiedział, że to  była dziewczyna, ale nie rozpoznał głosu.Podszedł bliżej, a jego oczom ukazał się niecodzienny widok. Na ziemi leżał Weasley, a pod nim Granger, próbująca wyrwać się chłopakowi, ale bezskutecznie. Nie zastanawiając się długo, ruszył jej z pomocą.

    ***

   Hermiona zauważyła, że Ron nagle zesztywniał. Nie wiedziała, co się dzieje. Po chwili poczuła, jak ktoś spycha z niej chłopaka i pomaga wstać. Nie widziała kim jest jej wybawca przez ogarniającą ich ciemność. Dopiero po zapaleniu przez niego różdżki mogła zobaczyć, kto jej pomógł. Jakie było jej zdziwienie, gdy ujrzała Malfoya. Blondyn nie zwrócił uwagi na pytający wzrok dziewczyny, tylko uważnie ją oglądał, aby upewnić się, że nic jej nie jest. Widząc w jakim stanie jest jej sukienka, zdjął marynarkę i założył dziewczynie, która przyjęła odzienie z wdzięcznością.
   -Wszystko w porządku?
   -Tak, chyba tak.  - Z ust Hermiony wydobył się jedynie delikatny szept.
   -Chodź, odprowadzę cię do pokoju.
    Draco złapał szatynkę pod ramię i skierował ich w stronę zamku. Nie uszli nawet kroku, gdy dziewczyna krzyknęła i upadła na ziemię.
   -Chyba skręciłam kostkę.
   -Cholera.- Malfoy wziął Hermionę na ręce najdelikatniej jak potrafił. - Zaniosę cię do pani Pomfrey.
   -Nie trzeba. Sama opatrzę sobie nogę.
   -Jak chcesz.- chłopakowi nie spodobał się ten pomysł, ale postanowił się nie sprzeciwiać.
    Szybko doszli do ich mieszkania. Draco wszedł do pokoju dziewczyny i położył ją na łóżku. Upewnił się, że nic więcej jej nie potrzeba i odwrócił się z zamiarem wyjścia. Gdy położył rękę na klamce, do jego uszu doszedł cichutki szept.
   -Dziękuję, Draco.
   Blondyn był pewien, że sobie tego nie wyobraził. Kiwnął tylko leciutko głową i zostawił dziewczynę samą. Udał się od razu do swojej sypialni, szybko się przebrał i poszedł do łóżka. Zmęczony wydarzeniami minionego dnia, zasnął, dotknąwszy głową poduszki.

   ***

   W innym pokoju,  w ciemności przechadzała się pewna osoba. Krążyła po całym pomieszczeniu. Denerwowała się i... bała. Jej plan się nie powiódł i wiedziała, że konsekwencje nie będą przyjemnie. Mimo wszystko zdecydowała się nie poddawać. Podeszła do biurka i skreśliła jedno zdanie z listy. Weasley pod wpływem Imperiusa.




___________________________________________

  Witam po dość długiej przerwie. Nie będę Wam przynudzać.
Chciałabym Was przeprosić za moją nieobecność, jednak ostatnio nie mam ani chęci ani czasu na to opowiadanie. Postaram się dodawać rozdziały częściej jednak nic nie obiecuje.
  Przy okazji życzę Wam szczęśliwego nowego roku. :*

 Pozderki, Libera :)

wtorek, 21 kwietnia 2015

Prorok codzienny


   Myślę, że należą Wam się przeprosiny. Zwlekam z rozdziałem, za co bardzo Was przepraszam. Od razu mówię, że rozdział się pisze i jest już prawie na wykończeniu, ale mam teraz dużo nauki i nie zawsze mam czas na pisanie. Myślę, że ci z Was, którzy tak jak ja piszą w tym tygodniu testy gimnazjalne, mnie zrozumieją.

   Rozdział jest dłuższy nic zwykle i coś się zaczyna dziać w opowiadaniu. Postaram się dodać go w niedzielę. A teraz w ramach rekompensaty wrzucam kawałek rozdziału 27:


    Nadszedł dzień balu. Wszystkie dziewczyny od rana przygotowywał się, żeby wypaść jak najlepiej. Jedynym wyjątkiem była Hermiona Granger. Jako jedyna wszystko przygotowała wcześniej. Walizka była spakowana, bo na drugi dzień jechała na święta do domu. Sukienka i buty leżały bezpieczne w jej prywatnym dormitorium. Wystarczyło jedynie ułożyć włosy i nałożyć makijaż z czym nie miała problemu. Zaoszczędziła sporo czasu, więc mogła spokojnie poczytać. Tak jej się przynajmniej wydawało, bo jak tylko usiadła w fotelu i zaczęła czytać, to ktoś jej przeszkodził.
   -Mionka, a ty się nie szykujesz?
   -A co, źle wyglądam?
  -No co ty. Kotek ty zawsze wyglądasz wspaniale, ale chyba nie zamierzasz pójść na bal w dresie.
   -Nie, Ron, nie zamierzam. Zaraz idę do pokoju. Muszę tylko to doczytać.
   -Okey, to  ja nie przeszkadzam. Widzimy się o osiemnastej.- pocałował ją na pożegnanie i poszedł.



    Do zobaczenia,
Libera <3

niedziela, 15 lutego 2015

Liebster Awards

      Witam. Niestety to nie rozdział. Zostałam nominowana do Liebster Awards przez Kori C. (http://nieznane-szczescie.blogspot.com/)  Serdecznie dziękuję za tę nominację.


   O to pytania, które dostałam.

  1.Jaka jest Twoja ulubiona książka i dlaczego?

    Moją ulubioną książką zawsze był "Harry Potter". Kocham tą serię za naukę jakiej udziela. Uczy nas odwagi, pokory, siły przyjaźni i miłości. Harry Potter zawsze był częścią mojego życia i myślę, że to się nigdy nie zmieni
   Ostatnio na równi z Potterem znalazła się seria książek o Tris Prior ("Niezgodna")  Podziwiam główną bohaterkę za odwagę, za wytrwałość i za wiarę w siebie. Osoba godna naśladowania. Naraża swoje życie dla dobra reszty i to jest wspaniałe.


    2.Co sprawia, że jesteś lepszym człowiekiem?

   Co sprawia, że jestem lepszym człowiekiem? Trudne pytanie. Duży wpływ na to ma moja rodzina, na pewno, ale nie największy. Moi przyjaciele pokazują mi moje wady i mówią, co powinnam zrobić, żeby się zmienić. Oni mi pomagają. Duży wpływ na mnie mają także książki. Czytam o ludziach gnębionych i postanawiam, że nigdy nie pozwolę, aby kogoś z mojego otoczenia gnębiono. Nawet w najmniejszym stopniu. Czytam o ludziach, którzy robią coś dla innych i chciałabym być taka jak oni. Dążę do tego. Nie zawsze mi wychodzi, często się załamuję, ale idę dalej.


    3.Co, według Ciebie,jest miarą szczęścia w żuciu?
Miara szczęścia? Ciężko to określić. Miarą szczęścia jest dla mnie szczęście najbliższych. Jeśli moja przyjaciółka cierpi, to nie mogę się uśmiechać, nie potrafię. Z kolei, kiedy jest ona szczęśliwa, to widok jej uśmiechniętej zawsze poprawia mi humor.


   4.Kim jest Twój ulubiony aktor/aktorka i dlaczego?

   Nie mam jednego ulubionego aktora, czy aktorki. Bardzo lubię Mela Gibsona za rolę w Braveheart i za świetnie wyreżyserowane "Apocalypto".  Uwielbiam Nicolasa Cage'a. Świetnie wcielił się w rolę w filmie "Ghost Rider". Bardzo dobrym aktorem jest również Johnny Depp. Świetna postać w "Piratach z Karaibów" Idealnie zagrał w " Co gryzie Gilbeta Grape'a" Równie dobrze zagrał w " Edward Nożycoręki" Jeśli chodzi o aktorki, to podziwiam Helenę Bonham Carter za wiele ról


   5.Czy jest jakaś epoka, która Cię zainteresowała/zainspirowała?

    Bardzo podoba mi się epoka po powstaniu styczniowym, jednak ona mnie nie inspiruje. Nie ma epoki, która nie inspiruje, chociaż wiele mnie ciekawi.


   6.Co byś zmieniła w swoim blogu?

    Zmieniłabym wiele rzeczy, ale wtedy musiałabym pisać od początku. Przede wszystkim akcja nie rozwiałaby się tak szybko i ie byłoby to tak pokręcone.


   7.Dlaczego zaczęłaś pisać opowiadania akurat o tej tematyce?

   Jak już wspomniałam, uwielbiam Harry'ego Pottera. Dlaczego Dramione? Zafascynował mnie taki parring. Kiedy przeczytałam jedno Dramione, później następne i pomyślałam sobie: może i ja spróbuję, może mi się uda. Gdybym teraz miała zaczynać blog o tematyce potterowskiej to byłoby to Fremione, Georgemione, Charliemione, albo Jilly.


   8.Fast-food czy zdrowe jedzenie?

   Zdecydowanie zdrowa. Uwielbiam różnego rodzaju sałatki i lekkie dania. Jasne, jem fast-foody, ale rzadko i  małych ilościach. Nie chcę być gruba.


   9.Czy podobasz się sobie? (zachowanie, wygląd)

   Jeśli chodzi o wygląd, to nie mam większych zastrzeżeń. Mogłabym mieć odrobinę chudsze nogi, ale nie muszę, bo aż takich wielkich ud nie mam. Odnośnie charakteru, to mogłabym być troszkę śmielsza i milsza. Zdarza się, że jestem zimną suką dla niektórych, czego wolę unikać. No i jeszcze gdybym bardziej kontrolowała swój niewyparzony język to byłoby super.


   10.Czy szanujesz swoich rodziców? Czy znasz osobę, która tego nie robi?

   Oczywiście, szanuję swoich rodziców. Zapewniają mi dach na głową i jedzenie. Dzięki nim mm w co się ubrać i nie odbiegam od ogólnie przyjętej formy jeśli chodzi o modę. Czy zna osobę, która nie szanuje swoich rodziców? Możliwe, ale to dlatego, że ci rodzice nie są warci szacunku od kogokolwiek.






  Ja nominuję:
http://mojeminiopowiadania.blogspot.com/
http://tomione-kamana.blogspot.com/
http://dramione-teatr-uczuc.blogspot.com/


Moje pytania:
1. Co myślisz o dążeniu do ideału?
2.Czy byłabyś/byłbyś w stanie oddać za kogoś życie?
3.Co nakłoniło Cię do pisana bloga?
4.Jakimi zasadami kierujesz się w życiu?
5.Czy myśli, że człowiek może się zmienić? Dlaczego? Co może być przyczyną zmiany?
6.Ile warte jest szczęście?
7.Co jest dla Ciebie najważniejsze w życiu?
8.Czy jest coś takiego, co wywarło na Tobie tak wielkie znaczenie, że zaczęłaś/ zacząłeś inaczej postrzegać świat?

piątek, 26 grudnia 2014

Jest obiecana miniaturka. Nietypowo ją napisałam  i pierwszy raz w takim stylu więc proszę o wyrozumiałość.
W niedzielę powinien pojawić się nowy rozdział dramione.
Zapraszam do czytania.
Wasza, Tonksiak :*

______________-


   -Mam to w nosie, rozumiesz?! Gdyby obchodziło mnie zdanie innych, to bym z tobą nie chodziła! Naprawdę myślisz, że jestem taka płytka?! Cały  czas powtarzam, że zdanie innych mnie nie interesuje! Chciałam z tobą chodzić, bo uważam cię za wspaniałego cchłopaka! Nie myślałam, że możesz chcieć ukrywać nasz związek!  Niech się śmieją! Mam to gdzieś! A wiesz dlaczego?! Bo nie wstydzi się osoby, którą się kocha.*
  -Co?
  -I to jest w tym wszystkim najgorsze. Kocham cię i nie mam pojęcia jak przestać.

    Odwróciła się na pięcie i odeszła.


   ***


  -Na prawdę kochanie mnie jest takie straszne?
  -Sama miłość do ciebie? Nie. Ale zakochałam się w tobie, zanim do końca cię poznałam. Pokochałam jedną część, nie znając reszty.
  -Może potrafisz pokochać resztę.
  -Nie wiem, może.
  -Ja.. Ja po prostu nie chcę cię stracić. Zależy mi na tobie.
  -Mi też na tobie zależy
  -...
  -Przepraszam, muszę już iść.

   Pocałowała go i poszła.


   ***


   -Czemu nie odbierasz telefonu?
   -Czemu nie przyszedłeś na zajęcia?
  - Zapomniałem. Byłem z kolegami i jakoś wypadło mi z głowy.
   -Spoko. Wiesz, co? Wolałabym, żebyś nie olewał grupy, bo nie chcę cię tłumaczyć przed nauczycielem.
  -Okey. To się więcej nie powtórzy. Obiecuję.
  -Dobra. Jutro pokażę ci nowe kroki i przećwiczymy cały układ.
  -Jutro nie mogę,  jadę do lekarza.
  -Okey. A i jeszcze jedno. Kazali mi powiedzieć, że niedługo jest turniej taneczny, i że jeśli jeszcze raz olejesz próbę to cię wyleją.
  -Przecież powiedziałem, że to się więcej nie powtórzy! Ludzie ogarnijcie się!
   -Nie krzycz na mnie, ja tylko przekazuję informacje.- ale telefon był głuchy.


   ***


    -Mam dość! w ogóle mnie nie szanujesz!
   -Ale...
   -Żadne ale! Cały czas mówisz, że mnie kochasz, ale tak na prawdę masz mnie gdzieś! Nie chcę być w związku, gdzie tylko ja się angażuję! Związek to dwie osoby, a ty jesteś cały czas nieobecny! Tolerowałam to, bo mi na tobie zależy, ale mam dość! Jestem zmęczona ciągłymi kłótniami i wymówkami! Po prostu mam dość. Cześć.

   Odwróciła się z zamiarem odejścia. Weszła na ulicę, ale...


   ***


   -Zaczekaj! Proszę.
   -Co znowu?
   -Ja cię szanuję i na prawdę jestem zaangażowany, ale ostatnio mam dużo problemów rodzinnych i po prostu nie ogarniam.
   -Czemu mi nie powiedziałeś?
   -Nie chciałem, żebyś się martwiła. Wiem, że powinienem był ci powiedzieć, ale... Uważaj!... Kotek?! Odezwij się! Spójrz na mnie! Kotek, proszę... Pogotowie? Tak, był wypadek. Moją dziewczynę potrącił samochód jest nieprzytomna...
   -Trzymaj się... Zaraz będzie pomoc... Nie zostawiaj mnie tu... Wytrzymaj...


   ***


   -Ja jej to powiem.
   -Co mi powiesz? Coś strasznego, prawda?
   -Jesteś... Będziesz... Nie możesz...
   -Wykrztuś to w końcu.
  -Jesteś sparaliżowana od pasa w dół.
  -Co? Nie, to nie prawda. Żartujesz. Powiedz, że żartujesz.
  -Przykro mi.
  -Przykro ci?! To ja będę jeździła na wózku To ja już nigdy nie zatańczę. Jak mam  żyć bez tańca?!
  -Hej, spokojnie. Masz gitarę, masz książki... Masz mnie, a ja rezygnuję z tańca.
  -Co?
  -Pokochałem taniec dzięki tobie, ale on traci swój urok, gdy osoba, którą kocham nie może tańczyć ze mną.
  -Jak to?
  -Jeśli moja dziewczyna nie tańczy, to ja też nie.
  -Twoja dziewczyna?
  -A nie jesteś nią?
  -Ale ja jestem kaleką? Jak możesz chcieć być ze mną?
  -Jesteś tą samą wspaniałą dziewczyną, którą pokochałem.
  -Ale...
  -Nie obchodzi mnie to, że będziesz jeździć na wózku. Nadal cię kocham, bez względu na to, czy możesz chodzić. Chcę być przy tobie zawsze, jeśli tylko tego chcesz.
  -Kocham cię.


    Ona miała przyszłość na wózku ze wspaniałym mężczyzną u boku.
    On miał wspaniałą dziewczynę, która miała już nigdy nie zatańczyć.
   I co z tego?
   Kochali się, więc nic nie mogło ich rozdzielić.

wtorek, 23 grudnia 2014

Święta!!!

 Dzień dobry, Misie!
Z okazji świąt Bożego Narodzenia chciałabym życzyć Wam wszystkiego, co najlepsze.
A więc tak: 
żebyście byli zdrowi,
Żeby byli przy Was przyjaciele nowi,
Żeby szczęście w Was mieszkało,
Żeby życie się nie zatrzymywało.
Żeby rodzinka zawsze była w komplecie
Żebyście dostali, co tylko chcecie.
Żeby Mikołaj o Ws nie zapomniał,
Niech czeka na Was niespodzianka ogromna.
Żeby w szkole dobrze się wiodło,
Żebyście mieli pracę godną.
Żeby w końcu śnieg spadł
I żebyś dużo zjadł,
A po posiłku, żebyś nie utył
Niech pójdzie w cycki, nie będziesz struty.



Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!!!

26 postaram się dodać miniaturkę.

Pozdrawiam, Wasza Tonksiak :*