niedziela, 3 grudnia 2017

28. Po balu

    Hermiona nie mogła spać. Przez jej głowę przelatywało milion myśli. Nie rozumiała zachowania Rona. Nie był sobą. Nie wiedziała tylko, czy to wina alkoholu, czy jakiegoś zaklęcia. Ale kto mógłby chcieć ją tak skrzywdzić. Przecież nie ma wrogów. Przynajmniej tak jej się wydawało. Postanowiła na razie unikać Rona, co nie mogło być trudne, zważywszy na przerwę świąteczną rozpoczynającą się następnego dnia. Chciała wszystko przemyśleć podczas ferii z nadzieją, że sprawa sama się wyjaśni. Wyczerpana, zasnęła dopiero nad ranem.
    Następnego dnia Hermiona wstała bardzo wczęśnie i poszła na śniedanie, aby uniknąć niezręcznych spotkań. Chciała jeszcze sprawdzić, czy wszystko spakowała, więc jej posiłek nie trwał długo. Właśnie wychodziła z wielkiej sali, gdy wpadła na Ginny.
  -O, hej, Hermiono. Poczekasz na mnie? Wezmę tylko tosta i przejdziemy się po szkole. Muszę z tobą porozmawiać.
    Szatynkę nie cieszyła perspektywa rozmowy z Rudą, ale nie mogła jej odmówić. Już jakiś czas temu obiecały sobie, że bez względu na wszystko będą ze sobą szczera, a Hermiona nigdy nie łamała danego słowa. Na szczęście nie musiała długo czekać na przyjaciółkę i chwilę później spacerowały po zamku.
   -Miona, co się stało wczoraj w nocy. Widziałam, jak wychodziłaś z Ronem, a później Malfoy niósł cię na rękach. O co w tym chodzi?
    -Nie wiem, czy powinnam ci o tym mówić.
   -Chodzi o Rona, prawda?
   -Tak, ale to nie jest takie proste. Widzisz...
  -O wilku mowa!- zza rogu właśnie wyszedł brat rudowłosej. Nie zwracając uwagi na siostrę, zaczął zbliżać się do szatynki, która cofała się z każdym krokiem Rona.
   -Miona, musimy porozmawiać.
   -Nie zbliżaj się do mnie! Nie mamy o czym rozmawiać.
   -Mionka, proszę.- dziewczyny dostrzegły błaganie w oczach chłopaka.- Nie wiem, co się stało. Nic nie pamiętam z wczorajszego wieczoru.
   -Trzeba było tyle nie pić.
   -Nie byłem pijany. Nie aż tak. Proszę, porozmawiaj ze mną.
   -Nic nie pamiętasz?- Ron zaprzeczył ruchem głowy. Wierzyła mu, choć nie wiedziała dlaczego.-Dziwne.
  -Miona, co się stało- Ginny zauważyła dziwne zachowanie przyjaciółki i postanowiła poznać prawdę za wszelką cenę.
  -Chodźcie do mnie, nie będziemy rozmawiać na korytarzu.
    Trójka przyjaciół udała się w stronę dormitorium Hermiony. Po drodze dołączył do nich Harry, który, nie wiedząc co się dzieje, szukał swojej dziewczyny po całej szkole. Będąc już w pokoju, rozłożyli się na łóżku Miony. Dziewczyna opowiedziała im wszystko, zaczynając od wyjścia z Ronem z zamku. Gdy skończyła, na twarzach wszystkich zebranych widoczny był szok. Harry i Ginny patrzyli z oburzeniem na rudzielca. Był przerażony tym co zrobił.
  -Miona, to nie byłem ja. Znaczy się, to byłem ja, ale ja tego nie chciałem. Nie mógłbym cię skrzywdzić. Cholera! Dlaczego nic nie pamiętam? Hermiono, uwierz mi, proszę.
   Oczy Rona były pełne łez. Hermiona nie wiedziała, co ma myśleć. Z jednej strony chciała uwierzyć chłopakowi. Niepokoił ją ten zanik pamięci, który w sumie podsunął jej rozwiązanie. Jednak pamiętała wszystko zbyt dokładnie
  -Wierze ci, Ron
 -Dziękuję, Hermiono, jesteś wspaniała- na twarzy Rona widoczna byłą ulga. Chłopak zrobił kilka kroków, jakby chciał objąć dziewczynę, jednak zatrzymał się, gdy zauważył, że Hermiona się cofa. Była wystraszona.
 -Ron, nie podchodź. Wierzę, że to nie byłeś ty, ale to nie zmienia za dużo. Te wydarzenia są jeszcze świeże i dalej bolą. Będzie lepiej, jeśli przez jakiś czas nie będziemy się widywać.
 -Zrywasz ze mną? - zabrzmiało to jak stwierdzenie faktu a nie pytanie, jednak Hermiona czuła, że powinna odpowiedzieć.
 -Niestety. Nie będę w stanie chociażby cię przytulić. Po prostu nie dam rady.
 -Rozumiem.- chłopak był załamany.- Ale przyjaciółmi możemy być?
 -Teraz może nie.- Hermionę także bolała ta sytuacja, ale wiedziała, że tak będzie najlepiej.- Ale za jakiś czas na pewno. Muszę po prostu ochłonąć. A teraz chodźcie, idziemy na pociąg.
    Cała czwórka wyszła z pokoju szatynki. W salonie natknęli się na Malfoya siedzącego na kanapie. Blondyn, widząc Rona, zerwał się z kanapy  i wyciągnął różdżkę.
-Co on tu robi?- powiedział, zaciskając szczękę.
-Draco, uspokój się.- Hermiona domyśliła się, że to pytanie było do niej.
-Uspokój?- Malfoy był wściekły.- Ten dupek chciał cię skrzywdzić.
-Nie prawda. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, więc bądź tak dobry i opuść różdżkę.
-Uwierzyłaś mu?
-To mój przyjaciel, więc tak, uwierzyłam mu. Poza tym, skąd ta reakcja. Przez 7 lat źle mnie traktowałeś, a teraz co?
-Ja nie byłem twoim przyjacielem.
-I teraz też nie jesteś. A właśnie, poczekaj chwilę, przyniosę twoją marynarkę.- Hermiona pobiegła szybko do pokoju, by wrócić po chwili z ubraniem.- Proszę i dziękuję.
    Hermiona odwróciła się z zamiarem wyjścia, jednak Draco złapał ją za rękę i pociągnął delikatnie, tak by stanęła przodem do niego.
-Wszystko w porządku?- W oczach chłopaka można było dostrzeć troskę.
-Tak.- Szatynka nie była jedyną zdziwioną osobą w tym pokoju. Jej przyjaciele obserwowali sytuację z niemałym zdumieniem.
-Na pewno?
-Na pewno, Malfoy. Mogę już iść?
    Blondyn jeszcze przez sekundę patrzył w oczy dziewczyny, po czym puścił jej rękę. Hermiona szybko dołączyła do przyjaciół i razem z nimi udała się na pociąg. Jednak od razu po wyjściu na korytarz, towarzysze zalali ją pytaniami.
-Co to było?
-O co mu chodzi?
-Od kiedy Malfoy się o ciebie martwi?
-Hermiono, co się dzieje?
-Nie mam pojęcia! Dajcie mi spokój!- dziewczynę szybko zirytowały te pytania.- Nie siedzę w głowie Malfoya. Nie wiem, o co mu chodzi. Wiem tylko, że ostatnio dziwnie się zachowuje względem mnie. Spokojnie, jestem czujna.
    To wystarczyło, żeby uspokoić przyjaciół. Cała trójka wiedziała, ze Hermiona jest rozważna i ostrożna. Byli pewni, że sobie poradzi.

   Ich rozmowie przysłuchiwała się pewna osoba. Wcześniej rzuciła na siebie zaklęcie kameleona, żeby nie mogli jej zobaczyć, i podążała za nimi. Była wściekła, że jej plan się nie udał. Myślała, że po tym, co zrobiła Hermiona się załamie, albo przynajmniej odsunie od przyjaciół, jednak przeciwniczka okazała się silniejsza, niż się wydawało na początku. Malfoy też miał być przez nią odsunięty, tymczasem okazuje się, że zaczął poświęcać jej jeszcze więcej uwagi. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Trzeba będzie wymyślić coś lepszego.

****
Cześć.
Zapewne się mnie nie spodziewaliście. Ja też jestem w szoku. Weszłam na blogspot i postanowiłam skończyć do połowy napisany rozdział. Nie wiem, czy wrócę, czy to efekt impulsu, zobaczymy. Mam nadzieję, że znajdę trochę chęci do pisania.

Początkowo miałam pisać bardzo szczegółowo. Stwierdziłam jednak, że może mi to zająć za dużo czasu. Postanowiłam napisać najważniejsze sceny, tak, żeby było wiadomo, o co chodzi, ale nie wiem jak to wyjdzie.

Mam nadzieję, że rozdział się spodobał.
Do usłyszenia,
Li :)

PS Planuję przejrzeć całe opowiadanie od początku, bo wiem, że jest sporo rzeczy bez sensu, albo elementy wstawiane bez przemyślenia. Pewnie będą to kosmetyczne zmiany, nie mające większego znaczenia w akcji tego opowiadania, jednak świadomość, co ja tam zrobiłam nie daje mi spokoju. Dam Wam znać, jak skończę, w razie gdybyście chcieli sprawdzić, co to za zmiany :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz