Rozdział 5.
Hermiona patrzyła na Dracona z nieukrywanym zdziwieniem.
- Co? Coś ze mną nie tak?
- Powiedziałeś do mnie,, Hermiona"
-A jak miałem powiedzieć?- Dracona rozbawiła reakcja Mionki.
-No nie wiem. Zawsze mówiłeś ,, Szlama", albo ,,Granger".
-Jak chcesz to mogę wrócić do ,, szlamy".- Teraz już Malfoy śmiał się w głos.
- Nie, nie trzeba. To o czym chciałeś porozmawiać?
-Mogę odprowadzić cię do wieży Gryffindoru? Wyjaśnię ci wszystko po drodze.
- No dobra.- Hermiona nie wiedziała co ma o tym myśleć, ale była ciekawa co Draco ma jej do powiedzenia.
Przez chwilę szli w milczeniu. Po jakimś czasie Draco zaczął.
- No bo chodzi o to... Chciałem powiedzieć ci...Myślę, że...- chłopak nie wiedział jak ma zacząć.
-Powoli, od początku.- Hermionę rozbawiła ta sytuacja. No bo Wielki Draco Lucjusz Malfoy się jąkał.
- Chciałem cię przeprosić.- Wydusił w końcu Malfoy.
-Przeprosić? Za co?- Mionka nie ukrywała zdziwienia.
- Za rzucenie w ciebie kulką z papieru, za wyzywanie od szlam i ogólnie za wszystko.
-Okej, ale jaki jest powód tych przeprosin?
- Podczas Bitwy o Hogwart przyglądałem się tobie. Zadziwiłaś mnie. No bo podczas gdy ty, kujonica, bez urazy, walczyła z Lordem Voldemortem, ja, wielki Draco Malfoy, chowałem się, żeby tylko nie zostać zabitym. Już wtedy wiedziałem, że wygrałaś nie tylko wojnę z Czarnym Panem, ale także tą naszą. Teraz przed tobą przyznaję, że jesteś ode mnie lepsza i chciałbym zakończyć tą naszą wojnę i chciałbym też , żebyśmy zostali kumplami.- Draco wytłumaczył wszystko i miał nadzieję, że dziewczyna zrozumie.
- Że niby ty i ja mielibyśmy zostać kumplami? A gdzie w tym haczyk?
-Nie ma przyrzekam. Po prostu jestem zmęczony tymi całymi kłótniami i chciałbym, żeby ten ostatni rok upłynął bez awantur z innymi kolegami i koleżankami z rocznika.
-Okej, mogę się zgodzić, ale obiecuję, wyzwij mnie chociaż raz od szlam, a popamiętasz.
-Dobra, dobra.
Uczniowie właśnie zobaczyli portret Grubej Damy. Draco pożegnał się z Hermioną i odszedł. Mionka weszła do pokoju wspólnego i już chciała wejść schodami do dormitorium, ale w ostatniej chwili zauważyła ją Ginny.
-Hej, Hermiona, chodź do nas.
-Nie dzięki, idę się położyć, jestem, strasznie zmęczona.
-Jak chcesz- Ginny odwróciła się do Harry'ego i Rona, a Hermiona weszła do swojego dormitorium.
Panna Granger nie wiedziała co ma o tym myśleć. Stwierdziła, że da Draconowi jedną szansę. Jeśli ją wykorzysta, to nie da mu żyć.
Mionka usnęła z uśmiechem na ustach. Była zadowolona, że teraz, kiedy nie ma już Voldemorta, z jej najgorszy wróg stał się jej kumplem, to nic złego już nie mogło się zdarzyć.
______________________________________________
Tak trochę dziwnie mi to wyszło ale trudno.
Mam nadzieję, że si wam spodoba.
Proszę, błagam, jeśli to czytacie to dajcie mi znak, bo jeśli nie czytacie to nie ma sensu, żebym to pisała i wtedy zawieszę bloga.
Pozdrawiam, Tonksiak <3
środa, 31 lipca 2013
poniedziałek, 29 lipca 2013
Rozdział 4. Szlaban
Rozdział 4.
Nadeszła godzina szlabanu. Hermiona ruszyła w stronę gabinetu profesor McGonagall. Zapukała. Usłyszała ciche ,,proszę" więc weszła. W sali siedziała pani profesor pogrążona w lekturze.
- Przepraszam, pani profesor.- szepnęła nieśmiało Hermiona.- Już jestem.
- Co? A tak.- profesorka zdawała się być zdezorientowana.- Usiądź. Pana Malfoy'a jeszcze nie ma, ale zaraz na pewno się zjawi i wtedy powiem wam co macie zrobić.
Hermiona usiadła i czekała aż przyjdzie Draco. Spodziewała się, że będzie jej dokuczał jak zwykle, jednak nie mogła się bardziej pomylić. Z rozmyślań Mionę wyrwało głośne pukanie do drzwi.
***
Draco bał się tego szlabanu. Nie tego co będzie musiał zrobić, oczywiście, lecz spotkania z Hermioną. Nie wiedział czy wytrzyma z nią w jednym pomieszczeniu. Wiedział, że będzie musiał się powstrzymywać, żeby nie zrobić czegoś głupiego. Gdy doszedł do sali, głośno zapukał do drzwi i wszedł bez zaproszenia.
-Nie wie pan, panie Malfoy, że gdy się puka, najpierw czeka się na zaproszenie a dopiero potem się wchodzi.-skarciła chłopaka profesor McGonagall.
-Przepraszam, pani profesor.-Draco nie dbał o to co mówiła profesorka. Jak tylko wszedł do klasy, od razu jego wzrok padł na Hermionę.
,, Jak ona pięknie wygląda"- pomyślał chłopak. Ślizgon zorientował się, że stoi jak głupi i patrzy na Mionkę, która patrzyła na niego z pogardą w oczach. Szybko opanował się i usiadł w innej ławce.
***
Hermiona nie wiedziała co się stało Malfoy'owi. Patrzył na nią, a ona widziała w jego oczach jakby szczęście. nie wiedziała tylko o co mu chodzi. Z zamyślenia wyrwał Mionkę głos profesor McGonagall.
- W ramach szlabanu macie odkurzyć wszystkie przedmioty ze wszystkich szafek. Będziecie tu przychodzić codziennie, aż sprzątniecie wszystko.
Hermiona się przeraziła. Rozejrzała się po klasie i zauważyła, że jest w niej pięć szafek i w każdej po 50 przedmiotów.
-Ale pani profesor. to zajmie nam ze dwa tygodnie.- Hermiona była zawiedziona.
-Trudno. Trzeba było pomyśleć o tym, zanim zarobiła pani ten szlaban, panno Granger. A teraz bierzcie się do roboty. o 22:00 macie być w łóżkach
Jak tylko pani profesor wyszła Hermiona wzięła się do roboty. Zauważyła jednak, że Draco siedzi w ławce i nic nie robi.
-Rusz się Malfoy. Nie mam zamiaru sprzątać tego sama.
-Już, już.
Hermiona zdziwiła się, że Draco jej nie przezwał. Przecież to była jego tradycja. ,,Nie będę zaprzątała sobie tym głowy"- pomyślała i wróciła do pracy.
Mionka wzięła się za szafkę pierwszą z prawej, a Malfoy za ostatnią. Właśnie dochodziła 22:00, a oni skończyli po jednej szafce.
- Okej, to ja się zmywam.- Hermiona rzuciła na odchodnym i wyszła z klasy. Nie spodziewała się jednak, że Draco pójdzie za nią. Chłopak podbiegł do niej zagrodził jej drogę i rzekł.
-Hermiona, możemy porozmawiać?
_______________________________________
Wiem, że rozdział krótki, ale o to chodziło. Trzeba czasem utrzymać historię w napięciu.
Jeśli czytacie tego bloga to proszę dajcie mi jakiś znak
Następny rozdział w czwartek, albo w piątek.
Pozdrawiam :)
Nadeszła godzina szlabanu. Hermiona ruszyła w stronę gabinetu profesor McGonagall. Zapukała. Usłyszała ciche ,,proszę" więc weszła. W sali siedziała pani profesor pogrążona w lekturze.
- Przepraszam, pani profesor.- szepnęła nieśmiało Hermiona.- Już jestem.
- Co? A tak.- profesorka zdawała się być zdezorientowana.- Usiądź. Pana Malfoy'a jeszcze nie ma, ale zaraz na pewno się zjawi i wtedy powiem wam co macie zrobić.
Hermiona usiadła i czekała aż przyjdzie Draco. Spodziewała się, że będzie jej dokuczał jak zwykle, jednak nie mogła się bardziej pomylić. Z rozmyślań Mionę wyrwało głośne pukanie do drzwi.
***
Draco bał się tego szlabanu. Nie tego co będzie musiał zrobić, oczywiście, lecz spotkania z Hermioną. Nie wiedział czy wytrzyma z nią w jednym pomieszczeniu. Wiedział, że będzie musiał się powstrzymywać, żeby nie zrobić czegoś głupiego. Gdy doszedł do sali, głośno zapukał do drzwi i wszedł bez zaproszenia.
-Nie wie pan, panie Malfoy, że gdy się puka, najpierw czeka się na zaproszenie a dopiero potem się wchodzi.-skarciła chłopaka profesor McGonagall.
-Przepraszam, pani profesor.-Draco nie dbał o to co mówiła profesorka. Jak tylko wszedł do klasy, od razu jego wzrok padł na Hermionę.
,, Jak ona pięknie wygląda"- pomyślał chłopak. Ślizgon zorientował się, że stoi jak głupi i patrzy na Mionkę, która patrzyła na niego z pogardą w oczach. Szybko opanował się i usiadł w innej ławce.
***
Hermiona nie wiedziała co się stało Malfoy'owi. Patrzył na nią, a ona widziała w jego oczach jakby szczęście. nie wiedziała tylko o co mu chodzi. Z zamyślenia wyrwał Mionkę głos profesor McGonagall.
- W ramach szlabanu macie odkurzyć wszystkie przedmioty ze wszystkich szafek. Będziecie tu przychodzić codziennie, aż sprzątniecie wszystko.
Hermiona się przeraziła. Rozejrzała się po klasie i zauważyła, że jest w niej pięć szafek i w każdej po 50 przedmiotów.
-Ale pani profesor. to zajmie nam ze dwa tygodnie.- Hermiona była zawiedziona.
-Trudno. Trzeba było pomyśleć o tym, zanim zarobiła pani ten szlaban, panno Granger. A teraz bierzcie się do roboty. o 22:00 macie być w łóżkach
Jak tylko pani profesor wyszła Hermiona wzięła się do roboty. Zauważyła jednak, że Draco siedzi w ławce i nic nie robi.
-Rusz się Malfoy. Nie mam zamiaru sprzątać tego sama.
-Już, już.
Hermiona zdziwiła się, że Draco jej nie przezwał. Przecież to była jego tradycja. ,,Nie będę zaprzątała sobie tym głowy"- pomyślała i wróciła do pracy.
Mionka wzięła się za szafkę pierwszą z prawej, a Malfoy za ostatnią. Właśnie dochodziła 22:00, a oni skończyli po jednej szafce.
- Okej, to ja się zmywam.- Hermiona rzuciła na odchodnym i wyszła z klasy. Nie spodziewała się jednak, że Draco pójdzie za nią. Chłopak podbiegł do niej zagrodził jej drogę i rzekł.
-Hermiona, możemy porozmawiać?
_______________________________________
Wiem, że rozdział krótki, ale o to chodziło. Trzeba czasem utrzymać historię w napięciu.
Jeśli czytacie tego bloga to proszę dajcie mi jakiś znak
Następny rozdział w czwartek, albo w piątek.
Pozdrawiam :)
piątek, 26 lipca 2013
Rozdział 3.Coś się zmienia.
Rozdział 3.
Rano okazało się, że Hermiona jednak się myliła. Do tego jeszcze za 20 minut miały się odbyć lekcje. Dziewczyna była pewna, że nie zdąży zjeść śniadania. Wzięła szybki prysznic, ubrała swoją szatę, zabrała torbę z książkami i jak najszybciej pobiegła na lekcję. Dzisiaj pierwsza była OPCM z nowym nauczycielem, więc nie mogła się spóźnić. Pędem omijała wszystkie korytarze i minutę przed dzwonkiem była pod klasą. Odsapnęła chwilę i weszła do klasy. Tę lekcję mieli z Krukonami, więc Mionka usiadła ze swoją przyjaciółką Luną. Lekcja minęła bez większych nieprzyjemności.
Po dzwonku Hermiona spojrzała na swój rozkład zajęć. Następne były eliksiry ze Ślizgonami. Mionce nie uśmiechała się lekcja z Malfoy'em. Dziewczyna doszła do sali w nienajlepszym humorze. Gdy tylko weszła do klasy, zauważyła, że ktoś się jej przygląda, niestety był to właśnie Draco. Obdarzyła go nienawistnym spojrzeniem i usiadła do ławki.
***
Draco nie wiedział co ma zrobić. Codziennie odczuwał coś innego. Raz nienawidził jej a później stwierdzał, że mu się ona podoba. Pomyślał, że to wszystko pewnie przez te ostatnie wydarzenia. Najpierw bitwa, potem odbudowa zamku, teraz jeszcze nieprzyjemności ze strony innych uczniów przez to, że jego ojciec był śmierciożercą i teraz siedzi w azkabanie razem z innymi śmierciożercami. Do tego jeszcze nie wiedział co dzieje się z jego matką. Po bitwie ukryła się gdzieś. Na początku Malfoy uważał, że to chwilowe załamie nerwowe z powodu aresztowania jej męża, jednak później zorientował się, że to za długo trwa. Nikt z jego rodziny nie mógł do niej dotrzeć, bo Narcyza nie odpisywała na żadne listy.
,,Narazie nie będę zaprzątał sobie tym głowy."- pomyślał-,, Muszę skupić się na nauce, bo McGonagall mnie wywali. Nie mogę do tego dopuścić puki nie dowiem się wszystkiego czego chcę się dowiedzieć"
***
Nadszedł obiad. Hermiona szybko zjadła posiłek i udała się pod klasę. Za chwilę miała Transmutację ze Ślizgonami. ,,I znowu będę musiała użerać się z tym idiotą Malfoy'em"- pomyślała. Nie chciała mieć przez niego problemów, ale czuła, że jest to niemożliwe.
Mionka dotarła do klasy piętnaście minut przed dzwonkiem. Usiadła na ławce i zaczęła czytać książkę do transmutacji. Chwilę potem przyszedł Ron. Usiadł na ławce obok Hermiony i próbował pocałować dziewczynę w policzek, jednak ta odsunęła się.
- Ron, mówiłam ci przecież, że byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.- Hermiona podkreśliła słowo ,,tylko", żeby przyjaciel zrozumiał i zapamiętał raz na zawsze.
-Ale dlaczego?- Ronald nie chciał ustąpić.
-Ron, kocham Cię, tak samo jak twoją rodzinę, Harry'ego, Lunę i Neville'a- tylko jako przyjaciela.-Hermiona nie wiedziała za bardzo, dlaczego Ronowi tak zależy. Rok temu powiedział jej, że mu się podoba, jednak ona nie brała tego za serio.
-Skoro jestem tylko twoim przyjacielem, to dlaczego po bitwie mnie pocałowałaś?
-Przypominam Ci, że to ty mnie pocałowałeś.- Hermona miała dość tej rozmowy.
-Tak, ale ty odwzajemniłaś pocałunek.
-Byłam szczęśliwa, że żyjemy i nie wiedziałam co robię.
-Jakoś rok temu mówiłaś co innego.
-Ron, daj spokój.- Hermiona nie chciała ciągnąć tej rozmowy.
-Jak chcesz, ale to jeszcze nie koniec.-Ron odszedł zbulwersowany. Hermionie zrobiło się żal przyjaciela. Faktycznie mówiła mu, że go kocha, ale mówiła to wszystkim przyjaciołom i rodzinie Weasley'ów. Często mu to tłumaczyła, ale on nigdy nie mógł przyjąć tego do zrozumienia.
Rozmowa przyjaciół się skończyła, ale żadne z nich nie wiedziało, że ktoś przysłuchiwał się tej rozmowie.
***
Draco stał za rogiem i słuchał jak szlama kłóci się z Rudzielcem. Był bardzo zadowolony, że Granger tak go potraktowała, ale nie rozumiał dlaczego. Na szczęście za chwile przyszli jego koledzy i przerwali mu jego rozmyślania.
-Draco, idziesz?- zawołał jeden z nich.
-Tak, tak, już idę.- chłopak stwierdził, że pomyśli o tym potem, jak już będzie sam. W tej chwili musiał się skupić, żeby nie narobić sobie problemów u nauczycieli. Granger zajmie się później.
Gdy wszedł do klasy, przypomniało mu się, że siedzi ze szlamą. Był zły z tego powodu, bo wiedział, że przy niej ciężko mu będzie skupić się na lekcji. Nie był pewien, dlaczego tak uważa. Po prostu wiedział, że to się nie uda. Ona tak na niego działała.
***
Hermiona usiadła w ławce, przygotowała się do lekcji i czekała na jej rozpoczęcie. Nawet nie zwróciła uwagi ,kiedy koło niej usiadł Malfoy. Poczuła jak lekko otarł się o jej ramię i dzięki temu, zauważyła, że Malfoy już tu jest.
- Tym razem nie chce mieć przez ciebie klopotów Malfoy.- osztrzegła go.
- Nie musisz się obawiać Granger, nie mam zamiaru nic robić.
Hermiona jakoś nie mogła w to uwierzyć. On po prostu nie potrafił nic nie robić. I miała rację.
Pod koniec lekcji, Malfoy ze swoimi kolegami zaczęli rzucać w siebie kulkami z papieru. Niestety jedna z nich trafiła Hermionę w głowę. Dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła się drzeć na Malfoy'a.
-Idioto! Może byś w końcu ogarnął siebie i tych swoich posranych koleżków! Nie mam zamiaru tolerować twojego idiotycznego zachowania! Przypominam ci, że masz już 18 lat i chyba jesteś już za stary na rzucanie papierowymi kulkami! Dojrzej w końcu!
-Zamknij się Granger! Nie będzie mnie pouczać taka szlama jak ty!- oboje zupełnie zapomnieli, że są w klasie i właśnie trwa lekcja.
-Dość!- przerwała im profesor McGonagall.- Oboje macie szlaban. Dzisiaj o 19:00 w moim gabinecie. Oboje.
- Ale pani profesor...
-Żadnych ,,ale". Jeśli nie zjawicie się to zostaną wysłane listy z upomnieniami do waszych rodziców i skończy się na czymś znacznie gorszym, a tego by chyba pani nie chciała, panno Granger.
-Oczywiście proszę pani, ale czy nie byłoby lepiej gdybyśmy nie siedzieli razem?- Hermiona miała nadzieję, że profesorka się zgodzi.
-W żadnym wypadku. Teraz tym bardziej musicie siedzieć w jednej ławce, żeby nauczyć się żyć ze sobą.
-Ale po co pani profesor, skoro po skończeniu tej szkoły, nigdy w życiu się nie spotkamy.- Malfoyowi ten pomysł wydał się absurdalny.
- A skąd pan wie, panie Malfoy? Może akurat tak się złoży, że będziecie razem pracować.
- Nie ma szans, żeby ten idiota dostał się do takiej pracy w jakiej będę ja.- Hermionę rozbawił fakt, że Malfoy mógłby być tak dobry jak ona.
- Dość tego. Te problemy rozwiążemy jak przyjdziecie do mnie wieczorem. Teraz wracamy do lekcji.
Po lekcji Miona jak najszybciej wyszła z klasy, żeby nie musieć z nikim rozmawiać, jednak to się nie udało. Chwilę potem dogonili ją przyjaciele: Harry i Ron.
-Co to niby miało być?- Ron do tej pory nie mógł uwierzyć w to co się stało.
-A ty co? Już nie jesteś na mnie obrażony?- zapytała Hermiona z ironią w głosie. Ron był zły za tą uwagę i jak najprędzej oddalił się od przyjaciół.
-Nie będę ci prawił morałów,- zaczął Harry.- Ale nie uważasz, że to było trochę za ostre?
-Może, ale postanowiłam ,że w tym roku nie będę taka potulna. Niech zobaczy z kim zadarł. Ja mu tak łatwo nie popuszczę.
-Jak chcesz.- Harry nie miał zamiaru się w to mieszać, ale wiedział, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Przeczuwał, że prędzej, czy później dojdzie do czegoś niedobrego, tylko jeszcze nie wiedział, co to będzie. Nagle za nimi rozległ się głos.
-Przesadziłaś, Granger. Nie daruję ci tego.- ostrzegł Mionę Malfoy.
-Uuuu, uważaj Malfoy, bo zacznę się bać.- Hermiona nie miała zamiaru dać się zastraszyć.
-A powinnaś.- odparł Malfoy i odszedł.
-Chyba w twoich snach.- krzyknęła za nim Miona i ruszyła do pokoju wspólnego.
Hermiona szła w zamyśleniu. Doszła do portretu Grubej Damy, podała hasło i przeszła przez dziurę. Nie patrząc na nikogo, przeszła od razu do swojego dormitorium. Szybko odrobiła lekcje i czekała, kiedy będzie mogła pójść do McGonagall.
***
Draco szedł w zamyśleniu. Przed nim szli jego kumple i śmiali się z czegoś, jednak Malfoy nie wiedział z czego, bo ich nie słuchał.
-Malfoy, a ty jak uważasz?- zpytał go jeden z kolegów.
-Co?- to pytanie wyrwało Malfoy'a z zamyślenia.
-Pytałem jak uważasz?
-Ale w związku z czym?- Malfoy nie bardzo wiedział o co chodzi.
-Dobra, nieważne. Widzę, że jesteś w swoim świecie.- koledzy zaczęli śmiać się z kumpla. Draco po raz pierwszy nie przejął się docinkami. Cały czas myślał o tym, co zaszło na lekcji Transmutacji. Nie wiedział czemu, ale zabolało go, gdy dowiedział się, co myśli o nim Hermiona. Czuł, że coś się w nim zmienia, ale nie wiedział co.
Tymczasem doszedł już do pokoju wspólnego Ślizgonów. Nie patrząc na nikogo, od razu poszedł do swojego dormitorium. Postanowił, że na razie nic z tym nie będzie robił. Poczeka i zobaczy co będzie dalej. Jeśli Miona nadal będzie tak na niego działała, to wtedy coś postanowi.
___________________________
I jest następny rozdział.
W weekend jadę nad morze, więc następny rozdział będzie w poniedziałek. albo we wtorek.
Piszcie jeśli coś jest źle. lub czegoś jest za mało. Każdą krytykę przyjmuję, ale fajnie by było gdybyście dawali też swoje pomysły na niektóre scenki.
Rano okazało się, że Hermiona jednak się myliła. Do tego jeszcze za 20 minut miały się odbyć lekcje. Dziewczyna była pewna, że nie zdąży zjeść śniadania. Wzięła szybki prysznic, ubrała swoją szatę, zabrała torbę z książkami i jak najszybciej pobiegła na lekcję. Dzisiaj pierwsza była OPCM z nowym nauczycielem, więc nie mogła się spóźnić. Pędem omijała wszystkie korytarze i minutę przed dzwonkiem była pod klasą. Odsapnęła chwilę i weszła do klasy. Tę lekcję mieli z Krukonami, więc Mionka usiadła ze swoją przyjaciółką Luną. Lekcja minęła bez większych nieprzyjemności.
Po dzwonku Hermiona spojrzała na swój rozkład zajęć. Następne były eliksiry ze Ślizgonami. Mionce nie uśmiechała się lekcja z Malfoy'em. Dziewczyna doszła do sali w nienajlepszym humorze. Gdy tylko weszła do klasy, zauważyła, że ktoś się jej przygląda, niestety był to właśnie Draco. Obdarzyła go nienawistnym spojrzeniem i usiadła do ławki.
***
Draco nie wiedział co ma zrobić. Codziennie odczuwał coś innego. Raz nienawidził jej a później stwierdzał, że mu się ona podoba. Pomyślał, że to wszystko pewnie przez te ostatnie wydarzenia. Najpierw bitwa, potem odbudowa zamku, teraz jeszcze nieprzyjemności ze strony innych uczniów przez to, że jego ojciec był śmierciożercą i teraz siedzi w azkabanie razem z innymi śmierciożercami. Do tego jeszcze nie wiedział co dzieje się z jego matką. Po bitwie ukryła się gdzieś. Na początku Malfoy uważał, że to chwilowe załamie nerwowe z powodu aresztowania jej męża, jednak później zorientował się, że to za długo trwa. Nikt z jego rodziny nie mógł do niej dotrzeć, bo Narcyza nie odpisywała na żadne listy.
,,Narazie nie będę zaprzątał sobie tym głowy."- pomyślał-,, Muszę skupić się na nauce, bo McGonagall mnie wywali. Nie mogę do tego dopuścić puki nie dowiem się wszystkiego czego chcę się dowiedzieć"
***
Nadszedł obiad. Hermiona szybko zjadła posiłek i udała się pod klasę. Za chwilę miała Transmutację ze Ślizgonami. ,,I znowu będę musiała użerać się z tym idiotą Malfoy'em"- pomyślała. Nie chciała mieć przez niego problemów, ale czuła, że jest to niemożliwe.
Mionka dotarła do klasy piętnaście minut przed dzwonkiem. Usiadła na ławce i zaczęła czytać książkę do transmutacji. Chwilę potem przyszedł Ron. Usiadł na ławce obok Hermiony i próbował pocałować dziewczynę w policzek, jednak ta odsunęła się.
- Ron, mówiłam ci przecież, że byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.- Hermiona podkreśliła słowo ,,tylko", żeby przyjaciel zrozumiał i zapamiętał raz na zawsze.
-Ale dlaczego?- Ronald nie chciał ustąpić.
-Ron, kocham Cię, tak samo jak twoją rodzinę, Harry'ego, Lunę i Neville'a- tylko jako przyjaciela.-Hermiona nie wiedziała za bardzo, dlaczego Ronowi tak zależy. Rok temu powiedział jej, że mu się podoba, jednak ona nie brała tego za serio.
-Skoro jestem tylko twoim przyjacielem, to dlaczego po bitwie mnie pocałowałaś?
-Przypominam Ci, że to ty mnie pocałowałeś.- Hermona miała dość tej rozmowy.
-Tak, ale ty odwzajemniłaś pocałunek.
-Byłam szczęśliwa, że żyjemy i nie wiedziałam co robię.
-Jakoś rok temu mówiłaś co innego.
-Ron, daj spokój.- Hermiona nie chciała ciągnąć tej rozmowy.
-Jak chcesz, ale to jeszcze nie koniec.-Ron odszedł zbulwersowany. Hermionie zrobiło się żal przyjaciela. Faktycznie mówiła mu, że go kocha, ale mówiła to wszystkim przyjaciołom i rodzinie Weasley'ów. Często mu to tłumaczyła, ale on nigdy nie mógł przyjąć tego do zrozumienia.
Rozmowa przyjaciół się skończyła, ale żadne z nich nie wiedziało, że ktoś przysłuchiwał się tej rozmowie.
***
Draco stał za rogiem i słuchał jak szlama kłóci się z Rudzielcem. Był bardzo zadowolony, że Granger tak go potraktowała, ale nie rozumiał dlaczego. Na szczęście za chwile przyszli jego koledzy i przerwali mu jego rozmyślania.
-Draco, idziesz?- zawołał jeden z nich.
-Tak, tak, już idę.- chłopak stwierdził, że pomyśli o tym potem, jak już będzie sam. W tej chwili musiał się skupić, żeby nie narobić sobie problemów u nauczycieli. Granger zajmie się później.
Gdy wszedł do klasy, przypomniało mu się, że siedzi ze szlamą. Był zły z tego powodu, bo wiedział, że przy niej ciężko mu będzie skupić się na lekcji. Nie był pewien, dlaczego tak uważa. Po prostu wiedział, że to się nie uda. Ona tak na niego działała.
***
Hermiona usiadła w ławce, przygotowała się do lekcji i czekała na jej rozpoczęcie. Nawet nie zwróciła uwagi ,kiedy koło niej usiadł Malfoy. Poczuła jak lekko otarł się o jej ramię i dzięki temu, zauważyła, że Malfoy już tu jest.
- Tym razem nie chce mieć przez ciebie klopotów Malfoy.- osztrzegła go.
- Nie musisz się obawiać Granger, nie mam zamiaru nic robić.
Hermiona jakoś nie mogła w to uwierzyć. On po prostu nie potrafił nic nie robić. I miała rację.
Pod koniec lekcji, Malfoy ze swoimi kolegami zaczęli rzucać w siebie kulkami z papieru. Niestety jedna z nich trafiła Hermionę w głowę. Dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła się drzeć na Malfoy'a.
-Idioto! Może byś w końcu ogarnął siebie i tych swoich posranych koleżków! Nie mam zamiaru tolerować twojego idiotycznego zachowania! Przypominam ci, że masz już 18 lat i chyba jesteś już za stary na rzucanie papierowymi kulkami! Dojrzej w końcu!
-Zamknij się Granger! Nie będzie mnie pouczać taka szlama jak ty!- oboje zupełnie zapomnieli, że są w klasie i właśnie trwa lekcja.
-Dość!- przerwała im profesor McGonagall.- Oboje macie szlaban. Dzisiaj o 19:00 w moim gabinecie. Oboje.
- Ale pani profesor...
-Żadnych ,,ale". Jeśli nie zjawicie się to zostaną wysłane listy z upomnieniami do waszych rodziców i skończy się na czymś znacznie gorszym, a tego by chyba pani nie chciała, panno Granger.
-Oczywiście proszę pani, ale czy nie byłoby lepiej gdybyśmy nie siedzieli razem?- Hermiona miała nadzieję, że profesorka się zgodzi.
-W żadnym wypadku. Teraz tym bardziej musicie siedzieć w jednej ławce, żeby nauczyć się żyć ze sobą.
-Ale po co pani profesor, skoro po skończeniu tej szkoły, nigdy w życiu się nie spotkamy.- Malfoyowi ten pomysł wydał się absurdalny.
- A skąd pan wie, panie Malfoy? Może akurat tak się złoży, że będziecie razem pracować.
- Nie ma szans, żeby ten idiota dostał się do takiej pracy w jakiej będę ja.- Hermionę rozbawił fakt, że Malfoy mógłby być tak dobry jak ona.
- Dość tego. Te problemy rozwiążemy jak przyjdziecie do mnie wieczorem. Teraz wracamy do lekcji.
Po lekcji Miona jak najszybciej wyszła z klasy, żeby nie musieć z nikim rozmawiać, jednak to się nie udało. Chwilę potem dogonili ją przyjaciele: Harry i Ron.
-Co to niby miało być?- Ron do tej pory nie mógł uwierzyć w to co się stało.
-A ty co? Już nie jesteś na mnie obrażony?- zapytała Hermiona z ironią w głosie. Ron był zły za tą uwagę i jak najprędzej oddalił się od przyjaciół.
-Nie będę ci prawił morałów,- zaczął Harry.- Ale nie uważasz, że to było trochę za ostre?
-Może, ale postanowiłam ,że w tym roku nie będę taka potulna. Niech zobaczy z kim zadarł. Ja mu tak łatwo nie popuszczę.
-Jak chcesz.- Harry nie miał zamiaru się w to mieszać, ale wiedział, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Przeczuwał, że prędzej, czy później dojdzie do czegoś niedobrego, tylko jeszcze nie wiedział, co to będzie. Nagle za nimi rozległ się głos.
-Przesadziłaś, Granger. Nie daruję ci tego.- ostrzegł Mionę Malfoy.
-Uuuu, uważaj Malfoy, bo zacznę się bać.- Hermiona nie miała zamiaru dać się zastraszyć.
-A powinnaś.- odparł Malfoy i odszedł.
-Chyba w twoich snach.- krzyknęła za nim Miona i ruszyła do pokoju wspólnego.
Hermiona szła w zamyśleniu. Doszła do portretu Grubej Damy, podała hasło i przeszła przez dziurę. Nie patrząc na nikogo, przeszła od razu do swojego dormitorium. Szybko odrobiła lekcje i czekała, kiedy będzie mogła pójść do McGonagall.
***
Draco szedł w zamyśleniu. Przed nim szli jego kumple i śmiali się z czegoś, jednak Malfoy nie wiedział z czego, bo ich nie słuchał.
-Malfoy, a ty jak uważasz?- zpytał go jeden z kolegów.
-Co?- to pytanie wyrwało Malfoy'a z zamyślenia.
-Pytałem jak uważasz?
-Ale w związku z czym?- Malfoy nie bardzo wiedział o co chodzi.
-Dobra, nieważne. Widzę, że jesteś w swoim świecie.- koledzy zaczęli śmiać się z kumpla. Draco po raz pierwszy nie przejął się docinkami. Cały czas myślał o tym, co zaszło na lekcji Transmutacji. Nie wiedział czemu, ale zabolało go, gdy dowiedział się, co myśli o nim Hermiona. Czuł, że coś się w nim zmienia, ale nie wiedział co.
Tymczasem doszedł już do pokoju wspólnego Ślizgonów. Nie patrząc na nikogo, od razu poszedł do swojego dormitorium. Postanowił, że na razie nic z tym nie będzie robił. Poczeka i zobaczy co będzie dalej. Jeśli Miona nadal będzie tak na niego działała, to wtedy coś postanowi.
___________________________
I jest następny rozdział.
W weekend jadę nad morze, więc następny rozdział będzie w poniedziałek. albo we wtorek.
Piszcie jeśli coś jest źle. lub czegoś jest za mało. Każdą krytykę przyjmuję, ale fajnie by było gdybyście dawali też swoje pomysły na niektóre scenki.
środa, 24 lipca 2013
Rozdział 2. Same kłopoty
Następnego ranka Miona obudziła się bardzo wcześnie i długo rozmyślała, co powinna zrobić. Uważała, że powinna przeprosić Dracona, ale wtedy wszyscy uznaliby ją za mięczaka a tego raczej nie chciała. Stwierdziła, że najlepiej będzie jak poradzi się swoich przyjaciół. Wzięła szybki prysznic, i ubrała się. Założyła spodnie ,,rurki", różowy top, a na to założyła swój ''mundurek". Na koniec związała włosy w luźnego koka. Gotowa do wyjścia zeszła do pokoju wspólnego i czekała na przyjaciół.
Po mniej więcej pół godziny do pokoju wspólnego zeszła Ginny. Przywitała się z Hermioną i razem zeszły do wielkiej sali na śniadanie. Gdy zeszły, zauważyły, że Ron i Harry już są, więc przywitały się z nimi i zaczęły jeść. Chwilę później podeszła do nich profesor McGonagall i wręczyła im rozkład zajęć. Mionka zauważyła, że pierwsza dzisiaj jest transmutacja ze Ślizgonami. To przypomniało jej, że miała poprosić przyjaciół o radę. Akurat skończyli jeść śniadanie i we troje zmierzali w kierunku sali do transmutacji. Hermiona pomyślała, że to dobry moment.
-Ej, mogę was prosić o radę?
-No pewnie.- chłopaki zawsze pomagali Mionce i mogła na nich liczyć.
-No bo chodzi o to, że... Ała. Malfoy uważaj jak łazisz.
-To ty uważaj Granger.- ominął ją i poszedł. Za nim szli jego durni koledzy Crabbe i Goylle i śmieli się z tej sceny.
-To o co chodzi Hermiono?- spytał Harry, którego wcale nie bawiła ta sytuacja.
-Hę?- Hermiona nie bardzo rozumiała o co mu chodzi.
-No chciałaś prosić nas o radę.- przypomniał Hermionie Ron
-Już nie ważne. Sama znalazłam rozwiązanie.
-Okej, niech ci będzie.-Ron nie bardzo wiedział co ma zrobić. Zmieszała go cała ta sytuacja z Malfoy'em. Najchętniej użył by na nim zaklęcia niewybaczalnego, ale na szczęście umiał się pohamować.
Pod salą do transmutacji Hermiona stanęła z jakąś Gryfonką, ale ne bardzo wiedziała z kim, bo tak była pochłonięta rozmyślaniem zemsty. Stwierdziła, że po tym jak prawie ją dzisiaj przewrócił nie będzie go przepraszała. Nie zauważyła kiedy, przyszła profesor McGonagall i zapraszała ich do klasy. Hermiona weszła do sali razem ze wszystkimi uczniami i już chciała siadać w ławce, kiedy usłyszała głos pani profesor.
-Zanim usiądziecie chciałabym was o czymś poinformować. Uznałam, że w tym roku uczniowie ze starszych klas nie będą siedzieli tak jak zawsze.- w klasie rozległy się pomruki niezadowolenia.
-Ale jak to?
-To nie fair.
-Ja tak nie chcę.
-Cisza! Uważam, że lepiej będzie jak pomieszacie się z uczniami z innych domów. W ten sposób możecie poznać się lepiej i zaprzyjaźnić. Więc tak. Panno Granger, pani usiądzie z panem Malfoy'em.
-Nie, nie zgadzam się...
-Ale pani profesor...
-Nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. Macie usiąść razem i koniec.
Hermiona niezadowolona usiadła z Draconem w ostatniej ławce.
-Masz się do mnie nie odzywać i nie zwracać na siebie uwagi, bo cię zamorduję.
-Bez obaw Granger, nie mam zamiaru. Jesteś dla mnie niewidzialna- Draco też nie był zadowolony pomysłem siedzenia ze szlamą.
-I lepiej, żeby tak zostało. Nie mam zamiaru zawalić roku przez takiego idiotę jak ty, Malfoy.- odcięła się Miona.
Przez całą lekcję było spokojnie, ale pod koniec Draco zaczął odwalać z kolegami.
-Malfoy, Granger, trochę spokojnie.
-Ale to nie ja!- zawołała Hermiona z oburzeniem
-To niech pani spróbuje trochę podtemperować kolegę.
,,Na pewno mi się to uda"- pomyślała Mionka- ,,Jego nawet matka nie podtemperuje"
-Mogłabyś chociaż spróbować, Granger.
-Skąd wiesz co pomyś... Legilimencja.
-Oo. Widzę, że ktoś jest lepszy od naszej klasowej kujonki.-Draco zaczął naśmiewać się z Mionki.
-Oj zamknij się.
Przez cały dzień Hermiona nie mogła się na niczym skupić. Ciągle miała w głowie Dracona. Nie wiedziała co ma zrobić. Nie mogła pozwolić, żeby naśmiewał się zniej w ostatnim roku w Hogwarcie.
Po lekcjach Hermiona szybko odrobiła pracę domową i poszła na błonia. Po drodze spotkała Ginny.
-Hej, Miona. Co jest?- spytała zauważając zmartwioną minę dziewczyny.
-Nic takiego.-odparła Mionka wymijająco. Nie miała ochoty rozmawiać z kimkolwiek. No bo co by sobie pomyśleli, gdyby im powiedziała, że martwi się Draconem.
Dochodziła pora kolacji, więc Hermiona udała się w stronę wielkiej sali. Po drodze dużo osób zaczepiało ją i pytało co się dzieje, lecz Hermiona niczego nie słyszała. Gdy już weszła do Wielkiej Sali, zauważyła, że Malfoy właśnie zamierza do wyjścia. Usunęła się z drogi, żeby znowu nie wdać się w kłótnię.
Po kolacji Miona od razu poszła do swojego pokoju prefekta, wzięła długą kąpiel i weszła do łóżka. Zaczęła czytać jakieś mugolskie romansidło, ale nie szło jej to za dobrze. Stwierdziła, że lepiej będzie jak prześpi się ze swoim problemem. Miała nadzieję, że jutro rozwiązanie samo się zjawi. Niestety myliła się.
_____________________________________________________________
Proszę o komentarze. bo nie wiem, czy mam to dalej ciągnąć.
Następny rozdział za dwa dni, jak mi się uda :)
Po mniej więcej pół godziny do pokoju wspólnego zeszła Ginny. Przywitała się z Hermioną i razem zeszły do wielkiej sali na śniadanie. Gdy zeszły, zauważyły, że Ron i Harry już są, więc przywitały się z nimi i zaczęły jeść. Chwilę później podeszła do nich profesor McGonagall i wręczyła im rozkład zajęć. Mionka zauważyła, że pierwsza dzisiaj jest transmutacja ze Ślizgonami. To przypomniało jej, że miała poprosić przyjaciół o radę. Akurat skończyli jeść śniadanie i we troje zmierzali w kierunku sali do transmutacji. Hermiona pomyślała, że to dobry moment.
-Ej, mogę was prosić o radę?
-No pewnie.- chłopaki zawsze pomagali Mionce i mogła na nich liczyć.
-No bo chodzi o to, że... Ała. Malfoy uważaj jak łazisz.
-To ty uważaj Granger.- ominął ją i poszedł. Za nim szli jego durni koledzy Crabbe i Goylle i śmieli się z tej sceny.
-To o co chodzi Hermiono?- spytał Harry, którego wcale nie bawiła ta sytuacja.
-Hę?- Hermiona nie bardzo rozumiała o co mu chodzi.
-No chciałaś prosić nas o radę.- przypomniał Hermionie Ron
-Już nie ważne. Sama znalazłam rozwiązanie.
-Okej, niech ci będzie.-Ron nie bardzo wiedział co ma zrobić. Zmieszała go cała ta sytuacja z Malfoy'em. Najchętniej użył by na nim zaklęcia niewybaczalnego, ale na szczęście umiał się pohamować.
Pod salą do transmutacji Hermiona stanęła z jakąś Gryfonką, ale ne bardzo wiedziała z kim, bo tak była pochłonięta rozmyślaniem zemsty. Stwierdziła, że po tym jak prawie ją dzisiaj przewrócił nie będzie go przepraszała. Nie zauważyła kiedy, przyszła profesor McGonagall i zapraszała ich do klasy. Hermiona weszła do sali razem ze wszystkimi uczniami i już chciała siadać w ławce, kiedy usłyszała głos pani profesor.
-Zanim usiądziecie chciałabym was o czymś poinformować. Uznałam, że w tym roku uczniowie ze starszych klas nie będą siedzieli tak jak zawsze.- w klasie rozległy się pomruki niezadowolenia.
-Ale jak to?
-To nie fair.
-Ja tak nie chcę.
-Cisza! Uważam, że lepiej będzie jak pomieszacie się z uczniami z innych domów. W ten sposób możecie poznać się lepiej i zaprzyjaźnić. Więc tak. Panno Granger, pani usiądzie z panem Malfoy'em.
-Nie, nie zgadzam się...
-Ale pani profesor...
-Nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. Macie usiąść razem i koniec.
Hermiona niezadowolona usiadła z Draconem w ostatniej ławce.
-Masz się do mnie nie odzywać i nie zwracać na siebie uwagi, bo cię zamorduję.
-Bez obaw Granger, nie mam zamiaru. Jesteś dla mnie niewidzialna- Draco też nie był zadowolony pomysłem siedzenia ze szlamą.
-I lepiej, żeby tak zostało. Nie mam zamiaru zawalić roku przez takiego idiotę jak ty, Malfoy.- odcięła się Miona.
Przez całą lekcję było spokojnie, ale pod koniec Draco zaczął odwalać z kolegami.
-Malfoy, Granger, trochę spokojnie.
-Ale to nie ja!- zawołała Hermiona z oburzeniem
-To niech pani spróbuje trochę podtemperować kolegę.
,,Na pewno mi się to uda"- pomyślała Mionka- ,,Jego nawet matka nie podtemperuje"
-Mogłabyś chociaż spróbować, Granger.
-Skąd wiesz co pomyś... Legilimencja.
-Oo. Widzę, że ktoś jest lepszy od naszej klasowej kujonki.-Draco zaczął naśmiewać się z Mionki.
-Oj zamknij się.
Przez cały dzień Hermiona nie mogła się na niczym skupić. Ciągle miała w głowie Dracona. Nie wiedziała co ma zrobić. Nie mogła pozwolić, żeby naśmiewał się zniej w ostatnim roku w Hogwarcie.
Po lekcjach Hermiona szybko odrobiła pracę domową i poszła na błonia. Po drodze spotkała Ginny.
-Hej, Miona. Co jest?- spytała zauważając zmartwioną minę dziewczyny.
-Nic takiego.-odparła Mionka wymijająco. Nie miała ochoty rozmawiać z kimkolwiek. No bo co by sobie pomyśleli, gdyby im powiedziała, że martwi się Draconem.
Dochodziła pora kolacji, więc Hermiona udała się w stronę wielkiej sali. Po drodze dużo osób zaczepiało ją i pytało co się dzieje, lecz Hermiona niczego nie słyszała. Gdy już weszła do Wielkiej Sali, zauważyła, że Malfoy właśnie zamierza do wyjścia. Usunęła się z drogi, żeby znowu nie wdać się w kłótnię.
Po kolacji Miona od razu poszła do swojego pokoju prefekta, wzięła długą kąpiel i weszła do łóżka. Zaczęła czytać jakieś mugolskie romansidło, ale nie szło jej to za dobrze. Stwierdziła, że lepiej będzie jak prześpi się ze swoim problemem. Miała nadzieję, że jutro rozwiązanie samo się zjawi. Niestety myliła się.
_____________________________________________________________
Proszę o komentarze. bo nie wiem, czy mam to dalej ciągnąć.
Następny rozdział za dwa dni, jak mi się uda :)
poniedziałek, 22 lipca 2013
Rozdział 1. Znowu w Hogwarcie
Rozdział 1
-Znowu w Hogwarcie.
Tonksiak
Hermiona bardzo się cieszyła, że wraca do szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Po zeszłorocznej Bitwie o Hogwart wszystko się zmieniło. Voldemort został pokonany, ale stracili jednego z bliźniaków Weasley'ów- Freda. To było strasznie przeżycie dla wszystkich jego przyjaciół. Teraz niestety musieli powtarzać rok, ale tym nikt się nie przejmował. Wszyscy lubili swoją szkołę i chętnie do niej wracali.
-Hermiona szybciej.
-Już biegnę.- Hermiona właśnie wchodziła do pociągu. Jeszcze chwila a by się spóźniła.-Chodź poszukamy wolnego przedziału.
-Nie trzeba Ron i Harry już nam zajęli.-Hermiona wcale nie słuchała swojej przyjaciółki Ginny. Była zamyślona. Zastanawiała się czy w tym roku znajdzie swoją miłość. Wiedziała, że rudowłosy przyjaciel Ron żywi do niej jakieś uczucie i szanowała to, ale kochała go tylko jako przyjaciela i nic więcej.
-Wchodzisz?
-Tak, tak, już wchodzę.
Hermiona usiadła obok Ginny. Zaczęły rozmawiać o wakacjach. Mionka słyszała jak Ron mówi do Harry'ego, że w tym roku na pewno uda mu się zdobyć Hermionę. Dziewczyna uśmiechnęła się tylko. Szkoda jej było chłopaka, ale wiedziała, że nic z tego nie wyjdzie, bo oni nie są sobie pisani.
-Hermiono, czy ty mnie w ogóle słuchasz?-zezłoszczona Ginny patrzyła na Hermionę i krzyczała do niej.
-Sorki, zamyśliłam się. Co mówiłaś?
-Mówiłam, że chyba coś się kroi między Luną i Nevillem.
-Co ty. Nevill i Luna? Przecież to głupie.- Ron zaczął śmiać się z pomysłu młodszej siostry.
-Śmiej się ile chcesz, ale jeszcze wspomnisz moje słowa. Zobaczycie oni jeszcze będą razem.
-Jak chcesz.- zgodził się rudzielecc.
Akurat do wagonu weszła Luna z Nevillem i trzeba było zakończyć rozmowę o przyszłej parze. Dziewczyny zaczęły plotkować, żeby nadrobić całe wakacje a chłopcy chwalili się swoimi nowymi osiągnięciami.
Po paru godzinach dotarli do Hogwartu. Wszyscy byli bardzo zmęczeni i nikomu nie chciało się siedzieć przy stole, podczas przydzielania nowych uczniów do szkoły. Po zakończeniu ceremonii przydziału, głos zabrała dyrektor McGonagall. Powiedziała coś o bitwie powtórzyła wszystkie zasady panujące w Hogwarcie i życzyła wszystkim dobrego roku. Po tej wypowiedzi wszyscy rozeszli się do pokoi wspólnych. Hermiona, jako że była prefektem naczelnym (kto by się spodziewał :D) musiała zaprowadzić pierwszoroczniaków.
-Pierwszoroczni za mną.- Już prawie byli na miejscu kiedy nagle. -AŁA. Uważaj jak chodzisz Malfoy.
-Sama uważaj Granger.
-Wiem, że najbystrzejszy nie jesteś, ale mógłbyś chociaż spróbować rozmawiać i patrzeć przed siebie. To chyba nie jest takie trudne co?- Hermiona nie dawała za wygraną
-Oj zamknij się szlamo!- Krzyknął rozzłoszczony Malfoy.
-Mógłbyś wymyślić coś nowego, bo to już jest przestarzałe i nudne.- Hermionę bawiło naśmiewanie się ze swojego wroga tak bardzo, że zapomniała, że za nią stoi grupa młodszych dzieci, czekających aż Hermiona zaprowadzi ich do pokoju wspólnego.
-Proszę Pani możemy już iść?- zapytał jeden z pierwszorocznych.
-Tak, tak, już idziemy.- I ruszyła do pokoju wspólnego.- A z tobą policzę się później Malfoy.- krzyknęła
na odchodnym.
-Ooo, już się boję.
-A powinieneś.
Wreszcie Hermiona z grupą dzieci dotarła do pokoju wspólnego. Wytłumaczyła im jakie są zasady tego pokoju i dzieci rozeszły się do swoich dormitoriów.
Na podłodze przed kominkiem czekali przyjaciele Hermiony, więc ta do nich podeszła.
-Siemka. O czym gadacie?
-O tym nowym nauczycielu od OPCM.
-Nie uwierzycie co mi się teraz przytrafiło.- Hermiona opowiedziała przyjaciołom całą przygodę z Malfoy'em. Ich tak to rozbawiło, że nic nie mogli powiedzieć. W końcu Ginny się opanowała i powiedziała:
-Jeju, widzę, że nasza Hermiona w końcu potrafi się odgryźć.
- Uczę się od najlepszych.
-Czyli od kogo?- Ron był bardzo ciekawy, jednak Hermiona nie mogła powiedzieć, że od Malfoy'a.
-Nieważne. Idę spać, jestem strasznie zmęczona. Dobranoc.
Podczas wchodzenia na górę Hermiona zastanawiała się nad tym, co powiedziała do Dracona i stwierdziła, że była dla niego trochę za ostra. Nie lubiła go, ale to i tak była lekka przesada. I w takim kiepskim nastroju poszła spać
________________________________________________________________
Jestem nowa więc powiedzcie mi jak wam się podobał te rozdział. Wiem, że trochę nudny, ale obiecuję, że następne będą lepsze
Subskrybuj:
Posty (Atom)