Rozdział 5.
Hermiona patrzyła na Dracona z nieukrywanym zdziwieniem.
- Co? Coś ze mną nie tak?
- Powiedziałeś do mnie,, Hermiona"
-A jak miałem powiedzieć?- Dracona rozbawiła reakcja Mionki.
-No nie wiem. Zawsze mówiłeś ,, Szlama", albo ,,Granger".
-Jak chcesz to mogę wrócić do ,, szlamy".- Teraz już Malfoy śmiał się w głos.
- Nie, nie trzeba. To o czym chciałeś porozmawiać?
-Mogę odprowadzić cię do wieży Gryffindoru? Wyjaśnię ci wszystko po drodze.
- No dobra.- Hermiona nie wiedziała co ma o tym myśleć, ale była ciekawa co Draco ma jej do powiedzenia.
Przez chwilę szli w milczeniu. Po jakimś czasie Draco zaczął.
- No bo chodzi o to... Chciałem powiedzieć ci...Myślę, że...- chłopak nie wiedział jak ma zacząć.
-Powoli, od początku.- Hermionę rozbawiła ta sytuacja. No bo Wielki Draco Lucjusz Malfoy się jąkał.
- Chciałem cię przeprosić.- Wydusił w końcu Malfoy.
-Przeprosić? Za co?- Mionka nie ukrywała zdziwienia.
- Za rzucenie w ciebie kulką z papieru, za wyzywanie od szlam i ogólnie za wszystko.
-Okej, ale jaki jest powód tych przeprosin?
- Podczas Bitwy o Hogwart przyglądałem się tobie. Zadziwiłaś mnie. No bo podczas gdy ty, kujonica, bez urazy, walczyła z Lordem Voldemortem, ja, wielki Draco Malfoy, chowałem się, żeby tylko nie zostać zabitym. Już wtedy wiedziałem, że wygrałaś nie tylko wojnę z Czarnym Panem, ale także tą naszą. Teraz przed tobą przyznaję, że jesteś ode mnie lepsza i chciałbym zakończyć tą naszą wojnę i chciałbym też , żebyśmy zostali kumplami.- Draco wytłumaczył wszystko i miał nadzieję, że dziewczyna zrozumie.
- Że niby ty i ja mielibyśmy zostać kumplami? A gdzie w tym haczyk?
-Nie ma przyrzekam. Po prostu jestem zmęczony tymi całymi kłótniami i chciałbym, żeby ten ostatni rok upłynął bez awantur z innymi kolegami i koleżankami z rocznika.
-Okej, mogę się zgodzić, ale obiecuję, wyzwij mnie chociaż raz od szlam, a popamiętasz.
-Dobra, dobra.
Uczniowie właśnie zobaczyli portret Grubej Damy. Draco pożegnał się z Hermioną i odszedł. Mionka weszła do pokoju wspólnego i już chciała wejść schodami do dormitorium, ale w ostatniej chwili zauważyła ją Ginny.
-Hej, Hermiona, chodź do nas.
-Nie dzięki, idę się położyć, jestem, strasznie zmęczona.
-Jak chcesz- Ginny odwróciła się do Harry'ego i Rona, a Hermiona weszła do swojego dormitorium.
Panna Granger nie wiedziała co ma o tym myśleć. Stwierdziła, że da Draconowi jedną szansę. Jeśli ją wykorzysta, to nie da mu żyć.
Mionka usnęła z uśmiechem na ustach. Była zadowolona, że teraz, kiedy nie ma już Voldemorta, z jej najgorszy wróg stał się jej kumplem, to nic złego już nie mogło się zdarzyć.
______________________________________________
Tak trochę dziwnie mi to wyszło ale trudno.
Mam nadzieję, że si wam spodoba.
Proszę, błagam, jeśli to czytacie to dajcie mi znak, bo jeśli nie czytacie to nie ma sensu, żebym to pisała i wtedy zawieszę bloga.
Pozdrawiam, Tonksiak <3
następny rozdział w niedzielę.
OdpowiedzUsuńPozrawiam, Aga
Pisz ;)
OdpowiedzUsuńKrótko ;-; idę dalej :D
OdpowiedzUsuńMisia
Jestem pedantką i denerwują mnie błędy ortograficzne w twoim Dramione. Jednakże treść świetna - lecę dalej :)
OdpowiedzUsuń~Nika