piątek, 26 lipca 2013

Rozdział 3.Coś się zmienia.

                Rozdział 3.

Rano okazało się, że Hermiona jednak się myliła. Do tego jeszcze za 20 minut miały się odbyć lekcje. Dziewczyna była pewna, że nie zdąży zjeść śniadania. Wzięła szybki prysznic, ubrała swoją szatę, zabrała torbę z książkami i jak najszybciej pobiegła na lekcję. Dzisiaj pierwsza była OPCM z nowym nauczycielem, więc nie mogła się spóźnić. Pędem omijała wszystkie korytarze i minutę przed dzwonkiem była pod klasą. Odsapnęła chwilę i weszła do klasy. Tę lekcję mieli z Krukonami, więc Mionka usiadła ze swoją przyjaciółką Luną. Lekcja minęła bez większych nieprzyjemności.
  Po dzwonku Hermiona spojrzała na swój rozkład zajęć. Następne były eliksiry ze Ślizgonami. Mionce nie uśmiechała się lekcja z Malfoy'em. Dziewczyna doszła do sali w nienajlepszym humorze. Gdy tylko weszła do klasy, zauważyła, że ktoś się jej przygląda, niestety był to właśnie Draco. Obdarzyła go nienawistnym spojrzeniem i usiadła do ławki.
                                                            ***
   Draco nie wiedział co ma zrobić. Codziennie odczuwał coś innego. Raz nienawidził jej a później stwierdzał, że mu się ona podoba. Pomyślał, że to wszystko pewnie przez te ostatnie wydarzenia. Najpierw bitwa, potem odbudowa zamku, teraz jeszcze nieprzyjemności ze strony innych uczniów przez to, że jego ojciec był śmierciożercą i teraz siedzi w azkabanie razem z innymi śmierciożercami. Do tego jeszcze nie wiedział co dzieje się z jego matką. Po bitwie ukryła się gdzieś. Na początku Malfoy uważał, że to chwilowe załamie nerwowe z powodu aresztowania jej męża, jednak później zorientował się, że to za długo trwa. Nikt z jego rodziny nie mógł do niej dotrzeć, bo Narcyza nie odpisywała na żadne listy.
   ,,Narazie nie będę zaprzątał sobie tym głowy."- pomyślał-,, Muszę skupić się na nauce, bo McGonagall mnie wywali. Nie mogę do tego dopuścić puki nie dowiem się wszystkiego czego chcę się dowiedzieć"
     
                                                               ***
    Nadszedł obiad. Hermiona szybko zjadła posiłek i udała się pod klasę. Za chwilę miała Transmutację ze Ślizgonami. ,,I znowu będę musiała użerać się z tym idiotą Malfoy'em"- pomyślała. Nie chciała mieć przez niego problemów, ale czuła, że jest to niemożliwe. 
    Mionka dotarła do klasy piętnaście minut przed  dzwonkiem. Usiadła na ławce i zaczęła czytać książkę do transmutacji. Chwilę potem przyszedł Ron. Usiadł na ławce obok Hermiony i próbował pocałować dziewczynę w policzek, jednak ta odsunęła się.
 - Ron, mówiłam ci przecież, że byliśmy, jesteśmy i zawsze będziemy tylko przyjaciółmi.- Hermiona podkreśliła słowo ,,tylko", żeby przyjaciel zrozumiał i zapamiętał raz na zawsze.
-Ale dlaczego?- Ronald nie chciał ustąpić.
-Ron, kocham Cię, tak samo jak twoją rodzinę, Harry'ego, Lunę i Neville'a- tylko jako przyjaciela.-Hermiona nie wiedziała za bardzo, dlaczego Ronowi tak zależy. Rok temu powiedział jej, że mu się podoba, jednak ona nie brała tego za serio.
-Skoro jestem tylko twoim przyjacielem, to dlaczego po bitwie mnie pocałowałaś?
-Przypominam Ci, że to ty mnie pocałowałeś.- Hermona miała dość tej rozmowy.
-Tak, ale ty odwzajemniłaś pocałunek.
-Byłam szczęśliwa, że żyjemy i nie wiedziałam co robię.
-Jakoś rok temu mówiłaś co innego.
-Ron, daj spokój.- Hermiona nie chciała ciągnąć tej rozmowy.
-Jak chcesz, ale to jeszcze nie koniec.-Ron odszedł zbulwersowany. Hermionie zrobiło się żal przyjaciela. Faktycznie mówiła mu, że go kocha, ale mówiła to wszystkim przyjaciołom i rodzinie Weasley'ów. Często mu to tłumaczyła, ale on nigdy nie mógł przyjąć tego do zrozumienia.
  Rozmowa przyjaciół się skończyła, ale żadne z nich nie wiedziało, że ktoś przysłuchiwał się tej rozmowie.


                                                             ***
   Draco stał za rogiem i słuchał jak szlama kłóci się z Rudzielcem. Był bardzo zadowolony, że Granger tak go potraktowała, ale nie rozumiał dlaczego. Na szczęście za chwile przyszli jego koledzy i przerwali mu jego rozmyślania.
-Draco, idziesz?- zawołał jeden z nich.
-Tak, tak, już idę.- chłopak stwierdził, że pomyśli o tym potem, jak już będzie sam. W tej chwili musiał się skupić, żeby nie narobić sobie problemów u nauczycieli. Granger zajmie się później.
     Gdy wszedł do klasy, przypomniało mu się, że siedzi ze szlamą. Był  zły z tego powodu, bo wiedział, że przy niej ciężko mu będzie skupić się na lekcji. Nie był pewien, dlaczego tak uważa. Po prostu wiedział, że to się nie uda. Ona tak na niego działała.

                                                             ***
    Hermiona usiadła w ławce, przygotowała się do lekcji i czekała na jej rozpoczęcie. Nawet nie zwróciła uwagi ,kiedy koło niej usiadł Malfoy. Poczuła jak lekko otarł się o jej ramię i dzięki temu, zauważyła, że Malfoy już tu jest.
- Tym razem nie chce mieć przez ciebie klopotów Malfoy.- osztrzegła go.
- Nie musisz się obawiać Granger, nie mam zamiaru nic robić.
Hermiona jakoś nie mogła w to uwierzyć. On po prostu nie potrafił nic nie robić. I miała rację.
   Pod koniec lekcji, Malfoy ze swoimi kolegami zaczęli rzucać w siebie kulkami z papieru. Niestety jedna z nich trafiła Hermionę w głowę. Dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła się drzeć na Malfoy'a.
-Idioto! Może byś w końcu ogarnął siebie i tych swoich posranych koleżków! Nie mam zamiaru tolerować twojego idiotycznego zachowania! Przypominam ci, że masz już 18 lat i chyba jesteś już za stary na rzucanie papierowymi kulkami! Dojrzej w końcu!
-Zamknij się Granger! Nie będzie mnie pouczać taka szlama jak ty!- oboje zupełnie zapomnieli, że są w klasie i właśnie trwa lekcja.
-Dość!- przerwała im profesor McGonagall.- Oboje macie szlaban. Dzisiaj o 19:00 w moim gabinecie. Oboje.
- Ale pani profesor...
-Żadnych ,,ale". Jeśli nie zjawicie się to zostaną wysłane listy z upomnieniami do waszych rodziców i skończy się na czymś znacznie gorszym, a tego by chyba pani nie chciała, panno Granger.
-Oczywiście proszę pani, ale czy nie byłoby lepiej gdybyśmy nie siedzieli razem?- Hermiona miała nadzieję, że profesorka się zgodzi.
-W żadnym wypadku. Teraz tym bardziej musicie siedzieć w jednej ławce, żeby nauczyć się żyć ze sobą.
-Ale po co pani profesor, skoro po skończeniu tej szkoły, nigdy w życiu się nie spotkamy.- Malfoyowi ten pomysł wydał się absurdalny.
- A skąd pan wie, panie Malfoy? Może akurat tak się złoży, że będziecie razem pracować.
- Nie ma szans, żeby ten idiota dostał się do takiej pracy w jakiej będę ja.- Hermionę rozbawił fakt, że Malfoy mógłby być tak dobry jak ona.
- Dość tego. Te problemy rozwiążemy jak przyjdziecie do mnie wieczorem. Teraz wracamy do lekcji.

    Po lekcji Miona jak najszybciej wyszła z klasy, żeby nie musieć z nikim rozmawiać, jednak to się nie udało. Chwilę potem dogonili ją przyjaciele: Harry i Ron.
-Co to niby miało być?- Ron do tej pory nie mógł uwierzyć  w to co się stało.
-A ty co? Już nie jesteś na mnie obrażony?- zapytała Hermiona z ironią w głosie. Ron był zły za tą uwagę i jak najprędzej oddalił się od przyjaciół.
-Nie będę ci prawił morałów,- zaczął Harry.- Ale nie uważasz, że to było trochę za ostre?
-Może, ale postanowiłam ,że w tym roku nie będę taka potulna. Niech zobaczy z kim zadarł. Ja mu tak łatwo nie popuszczę.
-Jak chcesz.- Harry nie miał zamiaru się w to mieszać, ale wiedział, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Przeczuwał, że prędzej, czy później dojdzie do czegoś niedobrego, tylko jeszcze nie wiedział, co to będzie. Nagle za nimi rozległ się głos.
-Przesadziłaś, Granger. Nie daruję ci tego.- ostrzegł Mionę Malfoy.
-Uuuu, uważaj Malfoy, bo zacznę się bać.- Hermiona nie miała  zamiaru dać się zastraszyć.
-A powinnaś.- odparł Malfoy i odszedł.
-Chyba w twoich snach.- krzyknęła za nim Miona i ruszyła do pokoju wspólnego.
   Hermiona szła w zamyśleniu. Doszła do portretu Grubej Damy, podała hasło i przeszła przez dziurę. Nie patrząc na nikogo, przeszła od razu do swojego dormitorium. Szybko odrobiła lekcje i czekała, kiedy będzie mogła pójść do McGonagall.

                                                           ***
    Draco szedł w zamyśleniu. Przed nim szli jego kumple i śmiali się z czegoś, jednak Malfoy nie wiedział z czego, bo ich nie słuchał.
-Malfoy, a ty jak uważasz?- zpytał go jeden z kolegów.
-Co?- to pytanie wyrwało Malfoy'a z zamyślenia.
-Pytałem jak uważasz?
-Ale w związku z czym?- Malfoy nie bardzo wiedział o  co chodzi.
-Dobra, nieważne. Widzę, że jesteś w swoim świecie.- koledzy zaczęli śmiać się z kumpla. Draco po raz pierwszy nie przejął się docinkami. Cały czas myślał o tym, co zaszło na lekcji Transmutacji. Nie wiedział czemu, ale zabolało go, gdy dowiedział się, co myśli o nim Hermiona. Czuł, że coś się w nim zmienia, ale nie wiedział co. 
     Tymczasem doszedł już do pokoju wspólnego Ślizgonów. Nie patrząc na nikogo, od razu poszedł do swojego dormitorium. Postanowił, że na razie nic z tym nie będzie robił. Poczeka i zobaczy co będzie dalej. Jeśli Miona nadal będzie tak na niego działała, to wtedy coś postanowi.



___________________________
I jest następny rozdział. 
W weekend jadę nad morze, więc następny rozdział będzie w poniedziałek. albo we wtorek.
Piszcie jeśli coś jest źle. lub czegoś jest za mało. Każdą krytykę przyjmuję, ale fajnie by było gdybyście dawali też swoje pomysły na niektóre scenki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz