Rozdział 11.
Obudziłam się wcześnie. Nie patrzyłam na zegarek. Nie musiałam. Za oknem było jeszcze ciemno, więc musiało być bardzo wcześnie. W łazience miałam wielką wannę, więc napuściłam do niej gorącej wody, swojego ulubionego płynu do kąpieli o zapachu czerwonej pomarańczy. i weszłam do wody.
Nie śpieszyłam się z kąpielą. Chciałam, żeby gorąca woda zmyła wszystkie moje smutki i problemy. Myślałam, że dzisiaj przejdzie mi to co czułam wczoraj w związku z Malfoyem, ale się pomyliłam. Okazało się, że jest jeszcze gorzej, bo teraz myślę tylko o nim. W czasie kiedy akurat o nim nie myślę, w głowie mam słowa Rona. Wredna Szmata. Jak on mógł mnie tak nazwać? Po tylu latach przyjaźni.
Nie chciałam dłużej siedzieć sama, więc ubrałam si i zeszłam do pokoju wspólnego z myślą, że będzie tam Ginny i będę mogła z nią pogadać.
W pokoju wspólnym było dużo osób na taką wczesną godzinę, bo była dopiero siódma. Nie znalazłam nigdzie Ginny, więc usiadłam w fotelu i zaczęłam czytać podręcznik do numerologii. Czytałam chyba pół godziny, aż ktoś mi przerwał. Jakiś pierwszoroczniak wpadł na minie wytrącając mi książkę z ręki.
-Bardzo p-panią przepraszam.
-Nic nie szkodzi, ale wolałabym, żebyś nie mówił do mnie proszę pani, dobrze? Mów mi po prostu Hermiona.- uśmiechnęłam się do chłopaka, a ten odwzajemnił uśmiech.
-Dobrze. Jeszcze raz przepraszam.- i odszedł.
Nie czytałam już książki. Odechciało mi się. Tak, wiem. Ja Hermiona Granger największa kujonka w szkole nie chcę czytać książki. Te ostatnie wydarzenia tak na mnie ciążą, że nie mam na nic ochoty.
Podniosłam głowę i zauważyłam, że Ron właśnie wyszedł z dormitorium. Nie myśląc dłużej podbiegłam do niego.
-Ron, możemy pogadać?- Spytałam, gdy już stanęłam przed nim.
-Nie mam ochoty.
-Ale musimy sobie coś wyjaśnić.
-Idź sobie do swojego Dracusia.
-Ron, o co ci chodzi?
-O to, że się z nim całowałaś!- teraz słuchali nas wszyscy obecni.
-To on mnie pocałował!
-Jakoś się mu nie opierałaś!
-Myślisz tak, bo więcej nie widziałeś! Byłeś tak wściekły na mnie o ten drobny incydent, że uciekłeś!
-Nic więcej nie widziałem?! To było coś więcej?!
-Tak!- byłam tak wściekła na Rudzielca, że nie wiedziałam co mówię.- Uderzyłam go i upokorzyłam przed całą szkołą!
-To niezły teatrzyk odstawiłaś! Co nie chciałaś, żeby cała szkoła dowiedziała się, że zabujałaś się w Malfoy'u?
-Ne zabujałam się w Malfoy'u!-wykrzyczałam mu to prosto w twarz, a potem dodałam trochę ciszej:- Zakochałam się w tobie, ale ty jesteś tak zazdrosny, że mi nie uwierzysz.
Niestety usłyszeli nas wszyscy obecni. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę wyjścia. W ostatniej chwili Ron złapał mnie za rękę.
-Poczekaj.
-Nie. Nie chcę cię znać.
Po tych słowach wyszarpnęłam rękę i na oczach wszystkich wybiegłam z płaczem z wierzy. Biegłam w stronę Wielkiej Sali. Gdy już miałam wejść, uświadomiłam sobie, że i tak nic nie zjem. Zawróciłam i wybiegłam ze szkoły na błonia. Biegłam i biegłam. Nie zauważyłam, że ktoś biegnie za mną i woła mnie po imieniu.
-Hermiona!
Zatrzymałam się, gdy tylko usłyszałam ten głos.
-Co?!- Nie miałam ochoty z nim gadać.
-Co się stało?- Draco wydawał się naprawdę zmartwiony.
-A co cię to obchodzi?
-Wybiegłaś z zamku płacząc. Zaniepokoiłem się, więc wybiegłem za tobą.
-Ta na pewno.-Miałam dość tej rozmowy.
-Powiesz mi o co chodzi?
-Nie! Mam cię dość. Odczep się ode mnie.- Już miałam odejść, ale Draco złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie.
-Porozmawiajmy, proszę.- w jego oczach widziałam błaganie, ale nie zwracałam na to uwagi. Nie chciałam go widzieć.
-Nie! Nienawidzę cię, rozumiesz?!
-Co ja ci takiego zrobiłem?- Malfoy trzymał mocno moją rękę i nie mogłam się wyszarpnąć.
-Pocałowałeś mnie! A przez to pokłóciłam się z przyjacielem! A ja go kocham!
-Skoro darzysz go miłością braterską to i tak się pogodzicie.
-To nie jest miłość braterska! Ja jestem w nim zakochana!- Zszokowały go te słowa. Rozluźnił uścisk, a ja wyrwałam rękę i uciekłam nie dając mu szansy na odpowiedź.
Zatrzymałam się nad jeziorem. Znalazłam miejsce gdzie krzaki odgradzały mnie od reszty świata. Usiadłam na trawię, schowałam głowę w rękach. Płakałam, płakałam , płakałam... Dawno słychać było dzwon wołający na lekcje, ale ja nie ruszyłam się z miejsca. Siedziałam tak nie myśląc o zajęciach o zbliżających się owutemach. Myślałam tylko o tym, że moje życie nie jest nic warte. Chociaż z drugiej strony jest pokręcone. Najpierw powiedziałam Ronowi, że nic do niego nie czuję, teraz powiedziałam mu, że się w nim zakochałam. Nie okłamałam go. Naprawdę się w nim zakochałam i to już dawno, tylko po prostu bałam się, że jeśli coś by nie wyszło to nasza przyjaźń też by się skończyła, a tego nie mogłabym znieść.
Do tego jeszcze okazuje się, że Draco Malfoy się we mnie zabujał. Wczoraj zauważyłam, że też coś do niego czuję, ale to na pewno nie jest miłość. Mam nadzieję, że to minie.
-Tu jesteś. Wszędzie cię szukamy. Wiesz jak się o ciebie martwiliśmy.- Nie zauważyłam, że podeszła do mnie Ginny. Nic nie powiedziałam, tylko odwróciłam głowę, żeby nie mogła zobaczyć moich mokrych policzków, jednak zrobiłam to za późno. Ginny już wiedziała, że coś jest nie tak.
-Co się stało?
-Pokłóciłam się z Ronem, nie słyszałaś?
-Kiedy?
-Rano, przed śniadaniem.
-Aaa. Ja wyszłam wcześniej, żeby spotkać się z Luną.
-Zresztą nie ważne.-Nie miałam ochoty opowiadać jej tego wszystkiego.
-Zaraz obiad. Idziesz?- Dopiero teraz zauważyłam, że w brzuchu mi burczy.
-Tak, już idę.
Doszłyśmy do Wielkiej Sali. Wszyscy patrzyli na nas jak na głupie. Wiedziałam, że to ja jestem ich głównym obiektem. Wszyscy zastanawiają się dlaczego Hermiona Granger, wozrowa uczennica nie była dzisiaj na lekcjach. Usiadłyśmy do stolika i już miałam wziąć coś do jedzenia, gdy usłyszałam:
-Hermiona Granger, do gabinetu dyrektora.
_______________________
Przepraszam, że o tak późnej porze, ale dzisiaj rozpoczęcie roku, te emocje. No... wiecie o co chodzi.
W związku z tym, że zbliża się szkoła... w sumie to już jest, to notki będą rzadziej. Następna w piątek.
Nadal martwi mnie mała ilość komów i wyświetleń. Więc bardzo proszę: UDZIELAĆ SIĘ!
Dziękuję
Pozdro , Tonksiak :)
Świetne ^ - ^
OdpowiedzUsuń