czwartek, 23 stycznia 2014

19. ,, A więc znowu Harry."

    ,,Los czasem rozdziela bliskich sobie ludzi,
   Żeby uświadomić im,
   Ile dla siebie znaczą. "
                     - Paulo Coelho


***

   Na biurku nauczyciela, tyłem do drzwi, siedziała jakaś ślizgonka z odpiętą do połowy szatą. Przed nią, na krześle siedział... Brung. Para całowała się namiętnie i nie zauważyła wtargnięcia uczennic. Hermiona zrozumiała, dlaczego drzwi były zamknięte. Odzyskawszy władzę nad ciałem, wycofała się z klasy, ciągnąc za sobą Gnny.
   Gdy tylko znalazły się na korytarzu, zawładnął nimi szaleńczy śmiech. No bo, taka para w pustej klasie, to dość nietypowy widok i do tego bardzo śmieszny. Cały czas się śmiejąc, doszły do następnej klasy, która (na szczęście) była pusta. Hermiona podziękowała w myślach Merliowi za to, że nie musiała oglądać następnej pary  zakochanych, po czym wciągnęła Ginny i posadziła ją na krześle. Sama klęknęła przed rudowłosą i czekała aż zacznie mówić, jednak Ruda nie paliła się do tego i Hermiona musiała przejąć inicjatywę.
   - Powiesz mi w końcu, czemu płakałaś?- gdy tylko padły te słowa z oczu Ginewry wypłynęły nowe łzy i nie pozwalały jej nic powiedzieć.
   -Bo ch-chodzi o-o to-o, że... - i jeszcze więcej łez wypłynęło spod, już i tak mokrych, powiek.
   -Spokojnie, Ginny. Uspokój się, ja poczekam. Jak będziesz gotowa, to zaczniesz.
   Dużo czasu minęło zanim Ginny opanowała płacz na tyle, aby móc rozmawiać, jednak Hermiona była cierpliwa.
    -Hermiono, ja już nie daję rady. Ja go kocham, a on mnie nie zauważa.
   -A więc znowu Harry.
    -Tak. Dodatkowo, dzisiaj widziałam go, jak szedł po błoniach z jakąś krukonką. Ona miała na sobie jego kurtkę!- nowe łzy nie były dla Hermiony zaskoczeniem.
   -Oj, Ginny. Nawet nie wiem, co mogłabym powiedzieć. Strasznie mi ciebie żal. Cały czas płaczesz przez Harry'ego. Nie jestem nawet pewna, czy moja rozmowa z nim coś da.
   -Zaraz, zaraz. Twoja rozmowa z nim? Będziesz z nim o mnie rozmawiać?
   -Nie, będę z nim rozmawiać o nim, Ginny. Znam go, jak nikt inny. Widzę, jak się męczy. Coś go gnębi. Na razie nie wiem, co, ale dzisiaj się dowiem.
   -Okej, ja pójdę już do siebie. Muszę pomyśleć.
   Wyszły z klasy i każda poszła w inna stronę. Ginny w kierunku wierzy Gryffindoru, a Hermiona- do Pokoju Życzeń.
 

***


W tym samym czasie, pewien dobrze wam znany blondyn szukał Mionki po całym zamku i nie mógł znaleźć. Kiedy już miał zrezygnować, za rogiem usłyszał kobiece śmiechy. Przyspieszył kroku, chcąc zobaczyć, kto to jest.
   Draco zobaczył, jak z jednej z klas wychodzą dwie dziewczyny. Od razu rozpoznał w nich szukanę przez niego Hermionę i rudą Weasley. Dziewczyny tak się śmiały, że ledwo szły. Blondyn chciał podejść i porozmawiać z brązowooką, ale zrezygnował, gdy zobaczył, że Ginny ma napuchnięte od płaczu oczy. Mimo napadu śmiechu było to bardzo widoczne. Ślizgon przez całe życie żył w tyranii, ale miał uczucia. Wiedział, że w tej chwili Ruda bardzo potrzebuje przyjaciółki i nie zamierzał odciągać od niej Hermiony. Zamiast tego postanowił sprawdzić, co je tak rozśmieszyło.
   Gdy tylko dziewczyny zniknęły za zakrętem, Draco podszedł do drzwi z zamiarem wejścia do klasy, ale w ostatniej chwili się zatrzymał. Nie wiedział, czy powinien tam wchodzić. A co, jeśli ktoś chciał zrobić kawał i zastawił jakąś pułapkę? Wątpił, żeby zrobiły to spotkane gryfonki, ale pułapka i tak mogła tam być. Zaraz, zaraz. Nad czym on się zastanawiał? Gdyby tam rzeczywiście była pułapka, to dziewczyny nie śmiałyby się. Byłyby wściekłe. Nie myśląc dłużej, wszedł, nie, sorki, wparował do klasy. Widok, który zobaczył zupełnie go zaskoczył.
   W sali nadal była jedna z uczennic oraz nauczyciel od OPCM, jednak trochę się zmieniło. Tym razem dziewczyna była w samym staniku i siedziała na kolanach mężczyzny. Ten zaś, nie miał na sobie koszuli. Ich usta nadal były splecione w namiętnym pocałunku.
   Draco wyrwał się z zamyśleń. Splótł ręce na klatce piersiowej i oparł się o framugę drzwi,a na jego twarz wpełzł wredny uśmieszek.
   - No, no ,Dafne. Nie wiedziałem, że gustujesz w starszych, umówiłbym cię z moim ojcem. Chętnie przyjmował młode dziewczyny.
  Dafne była młodszą siostrą Astorii Greengrass. Astoria, razem z rodzicami, była oddana Czarnemu Panu, jednak Dafne tego nie chciała. Nie zależało jej na czystości krwi. Ne lubiła zabijać lub torturować i nigdy tego nie robiła. Na szczęście, rodzice pozwolili jej skończyć szkołę, zanim wstąpi w szeregi Lorda Voldemorta, dzięki czemu, całkowicie tego uniknęła. W II Bitwie o Hogwart stanęła po stronie Harry'ego Pottera, którego zawsze lubiła, i pomogła odeprzeć atak Śmierciożerców. Niestety, poprzez nazwisko stanęła przed sądem, jednak Złota Trójca wiedziała, że Dafne nie jest taka, jak  reszta rodziny i wstawiła się za nią. Później Dafne postanowiła wrócić do szkoły i normalnie ja ukończyć.
   Młoda Greengrass szybko zeskoczyła z kolan kochanka i zasłoniła się bluzką, a kochany profesorek siedział wyluzowany.
   -Draco- Dafne spojrzała speszona na kolegę. Za chwilę, jednak, jej wyraz twarzy zamienił się na błagalny.- Proszę cię, nie mówi nikomu.
   -Nie zamierzam, ale radzę wybierać bardziej ustronne  miejsca. Narazka.- po tych słowach wyszedł, a para wróciła do przerwanej czynności.


  ________________________________
Dla Izy, za to, że po prostu jest.

1 komentarz: