rozdział 12.
Weszłam do gabinetu dyrektora i przez chwilę nie ruszałam się z miejsca. Dopiero gdy profesor McGonagall powiedziała, żebym usiadła, przycupnęłam na krześle.
-Panno Granger, nie było dzisiaj pani na lekcjach.
-Tak wiem, pani dyrektor.
Profesorka poznała, po tonie mojego głosu, że coś jest nie tak i zaczęła mnie wypytywać.
-Hermiono, co się stało?- Za wszelką cenę chciałam uniknąć przesłuchania. Nie chciałam, żeby ktokolwiek wiedział co dzisiaj robiłam.
-Nic. Po prostu zaspałam.
-Hermiono, wiem, że to nie prawda, bo widziałam, jak idziesz do Wielkiej Sali pół godziny przed lekcjami, więc proszę powiedz mi prawdę. Co się stało?- wiedziałam, że McGonagall nie odpuści, ale nie miałam ochoty się jej zwierzać.
-Przepraszam bardzo, ale nie chcę o tym rozmawiać. Obiecuję, że już nie opuszczę lekcji.- wstałam i zebrałam się do wyjścia.- Coś jeszcze, czy mogę już iść?
-To wszystko, ale proszę nie tłamsić problemów w sobie. Poczujesz się lepiej jeśli się komuś wygadasz.
-Wątpię, ale dziękuję za radę.- Wiem, że zabrzmiało to strasznie ozięble, ale nie obchodziło mnie to. Wyszłam z gabinetu i zeszłam schodami na dół.
Weszłam do Wielkiej Sali. Oczy wszystkich znowu były wpatrzone prosto we mnie, a szczególnie dwie pary oczu. Z dwóch stron sali patrzyło na mnie dwóch chłopaków. Oba spojrzenia były tak natarczywe, że chciałam skulić się i odejść, jednak nie zrobiłam tego. Podeszłam do stołu Gryfonów, złapałam tosta i odwróciłam się w kierunku wyjścia. Jeden z chłopaków odezwał się do mnie.
-Hermiono...
-Nie,- mimo, że w głosie Rona słyszałam błaganie, nie miałam zamiaru z nim rozmawiać. Odeszłam nie zaszczycając go nawet jednym spojrzeniem. Zauważyłam, że z drugiego końca sali wstał drugi chłopak. Z nim też nie chciałam rozmawiać, więc przyspieszyłam kroku. Widząc to Draco zaczął biec. Dogonił mnie przed wejściem do Wielkiej Sali. Wszystkie oczy były zwrócone na nas.
-Hermiono...
-Nie.- tak jak przy Ronie, w jego głosie słyszałam błaganie, ale miałam dość. Miałam nadzieję, że Draco postąpi tak, jak Ron, ale myliłam się. Malfoy złapał mnie za nadgarstek i odwrócił do siebie. Nad jego ramieniem widziałam, jak wszyscy z zaciekawieniem przysłuchują się naszej rozmowie, a niektórzy nawet wstali, żeby lepiej nas widzieć.
-Możemy pogadać?
-Nie zrozumiałeś za pierwszym razem?!- Moja cierpliwość się skończyła i zaczęłam wrzeszczeć.- Powiedziałam, NIE!
-Wiem co powiedziałaś, ale muszę z tobą porozmawiać.
-Mam cię dość!- w jego oczach widziałam ból, ale nie zważałam na to. Krzyczałam tak głośno, że byłam pewna, że słyszy nas cała szkoła.- Przez ciebie chłopak, którego kocham uważa mnie za szmatę i ty masz jeszcze czelność prosić mnie o rozmowę?!- i, nie czekając na jego odpowiedź, wyszłam z sali.
***
Patrzyłem, jak wchodzi do sali, zresztą jak wszyscy. Cały czas podążałem za nią wzrokiem. Podeszła do swojego stołu i wzięła grzankę. Rudzielec chciał z nią porozmawiać jednak ona go zbyła. Ucieszyłem się i wykorzystałem sytuację. Podbiegłem do niej, ale ona na mnie nakrzyczała. Zabolały mnie jej słowa. Odeszła, a ja czułem na sobie spojrzenie wszystkich ludzi. Nie obchodziło mnnie to. Stałem tam przed wyjściem komletnie zdołowany i nie mogłem ruszyć się z miejsca.
***
Widziałem jak Hermiona wrzeszczy na Malfoya, a potem ucieka.Nie wiedziałem, co robić, ale wiedziałem, że blondyna zabolały te słowa.
-Ron!- usłyszałem jak ktoś mnie woła.- Rusz się.
-Ale gdzie?- nie bardzo wiedziałem o co chodzi.
-Biegnij za nią idioto. Przecież ona mówiła o tobie- Widziałem, że Harry i Ginny dobrze mi radzili, jednak nie potrafiłem podjąć decyzji, czy iść za nią. W końcu stwierdziłem, że koniecznie muszę z nią porozmawiać. Wstałem i wybiegłem z sali omijając osłupiałego Malfoy'a. Widziałem jeszcze jak wbiega na schody i zniknęła za zakrętem. Pobiegłem ile sił w nogach i zauważyłem, że wchodzi do pustej klasy. Zatrzymałem się. Nie byłem pewny, czy chcę to zrobić, ale wiedziałem, że powinienem. Zrobiłem kilka głębokich wdechów i ruszyłem w stronę klasy.
***
Byłam załamana. Miałam dość wszystkiego. Chciałam porozmawiać z Ronem, ale bardzo się tego bałam. Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć oraz nie wiedziałam jak on zareagował na moje wyznanie. Wiem, co on do mnie czuje, jednak ciężko mi się z tym pogodzić.
Weszłam do pustej klasy, usiadłam w ławce położyłam głowę na rękach i całkiem się rozpłakałam. Nie zauważyłam, że ktoś wszedł do klasy i usiadł koło mnie. Podskoczyłam, gdy poczułam na plecach czyjąś rękę. Podniosłam oczy i spojrzałam prosto w twarz rudzielca.
-Przepraszam. Hermiona, możemy pogadać?-nie mogłam się odezwać, więc przytaknęłam tylko głową.
-Przepraszam cię.- te słowa kompletnie mnie zszokowały.
-Za co?
-Za to, że nie akceptowałem twojej przyjaźni z Malfoy'em, za to, że nazwałem cię szmatą, za to, że na ciebie nawrzeszczałem oraz za to, że byłem takim dupkiem.
-Ja też przepraszam.
-Nie masz za co- wiedziałam, że Ron tak uważa, ale ja wiedziałam co innego.
-Mam. Przepraszam cię za to, że cię okłamywałam.
-Nie ma sprawy.-widziałam ulgę na twarzy przyjaciela. Przytuliłam go krótko i od razu zrobiło mi się cieplej na sercu.
-Więc na prawdę mnie kochasz?-wiedziałam, że to pytanie padnie, ale miałam nadzieję, że dzisiaj go uniknę.
-Tak.
-Mogę wiedzieć od kiedy?-słyszałam w jego głosie niepewność. Nie chciał znowu mnie zranić.
-Jakoś tak od naszego pocałunku po bitwie.
-To dlaczego, przez cały czas odsuwałaś się ode mnie?
-Chyba się bałam.- była to prawda. Bałam się, a Ron jako pierwszy miał się o tym dowiedzieć.
-Czego?
-Bałam się, że jeśli spróbujemy być ze sobą, a nam nie wyjdzie to nasza przyjaźń też się rozpadnie.
-Ale chciałabyś być ze mną?- nie myślałam, że zada takie pytanie.
-Tak. Chciałabym.
-To może warto spróbować?- Już chciałam coś powiedzieć, ale mi nie pozwolił.-Zobacz. Oboje się kochamy i lubimy przebywać ze sobą. Nie zaszkodzi spróbować, a jestem pewny, że nawet gdyby nam nie wyszło, to nasza przyjaźń przetrwa. Za długo się znamy, za dużo razem przeszliśmy, żeby to co jest między nasz trójką się rozpadło.
-Tak myślisz?-nie wierzyłam za bardzo w jego słowa.
-Jestem tego pewny.- Wyczułam, że mówi prawdę, ale musiałam to przemyśleć.
-Mogę to przemyśleć?
-Jasne? Myśl tak długo, jak będzie trzeba. Będę czekał.
-Dziękuję.- przytuliłam go i wyszłam z klasy. Było przed dziewiątą, więc udałam się do dormitorium.
_______________________________
Hejka Potterhead's. Mamy następny rozdział.
Przykro mi że nie komentujecie. Nawet nie wiecie, ile dla bloggera znaczą komentarze, nawet te negatywne, więc jak możecie to komentujcie. Bardzo proszę.
Rozdziały będą się ukazywały w weekendy.
Jeśli jaki post się spóźni to dam wam o tym znać wcześniej.
Pozdrawiam, Tonksiak<3
Ładne, ładne, tylko jedno; JAK MOGŁAŚ ZESWATAĆ RONA I MIONE???
OdpowiedzUsuńTak to spoko.