środa, 24 lipca 2013

Rozdział 2. Same kłopoty

Następnego ranka Miona obudziła się bardzo wcześnie i długo rozmyślała, co powinna zrobić. Uważała, że powinna przeprosić Dracona, ale wtedy wszyscy uznaliby ją za mięczaka a tego raczej nie chciała. Stwierdziła, że najlepiej będzie jak poradzi się swoich przyjaciół. Wzięła szybki prysznic, i ubrała się. Założyła spodnie ,,rurki", różowy top, a na to założyła swój ''mundurek". Na koniec związała włosy w luźnego koka. Gotowa do wyjścia zeszła do pokoju wspólnego i czekała na przyjaciół.
    Po mniej więcej pół godziny  do pokoju wspólnego zeszła Ginny. Przywitała się z Hermioną i razem zeszły do wielkiej sali na śniadanie. Gdy zeszły, zauważyły, że Ron i Harry już są, więc przywitały się z nimi i zaczęły jeść. Chwilę później podeszła do nich profesor McGonagall i wręczyła im rozkład zajęć. Mionka zauważyła, że pierwsza dzisiaj jest transmutacja ze Ślizgonami. To przypomniało jej, że miała poprosić przyjaciół o radę. Akurat skończyli jeść śniadanie i we troje zmierzali w kierunku sali do transmutacji. Hermiona pomyślała, że to dobry moment.
-Ej, mogę was prosić o radę?
-No pewnie.- chłopaki zawsze pomagali Mionce i mogła na nich liczyć.
-No bo chodzi o to, że... Ała. Malfoy uważaj jak łazisz.
-To ty uważaj Granger.- ominął ją i poszedł. Za nim szli jego durni koledzy Crabbe i Goylle i śmieli się z tej sceny.
-To o co chodzi Hermiono?- spytał Harry, którego wcale nie bawiła ta sytuacja.
-Hę?- Hermiona nie bardzo rozumiała o co mu chodzi.
-No chciałaś prosić nas o radę.- przypomniał Hermionie Ron
-Już nie ważne. Sama znalazłam rozwiązanie.
-Okej, niech ci będzie.-Ron nie bardzo wiedział co ma zrobić. Zmieszała go cała ta sytuacja z Malfoy'em. Najchętniej użył by na nim zaklęcia niewybaczalnego, ale na szczęście umiał się pohamować.
    Pod salą do transmutacji Hermiona stanęła z jakąś Gryfonką, ale ne bardzo wiedziała z kim, bo tak była pochłonięta rozmyślaniem zemsty. Stwierdziła, że po tym jak prawie ją dzisiaj przewrócił nie będzie go przepraszała. Nie zauważyła kiedy, przyszła profesor McGonagall i zapraszała ich  do klasy. Hermiona weszła do sali razem ze wszystkimi uczniami i już chciała siadać w ławce, kiedy usłyszała głos pani profesor.
-Zanim usiądziecie chciałabym was o czymś poinformować. Uznałam, że w tym roku uczniowie ze starszych klas nie będą siedzieli tak jak zawsze.- w klasie rozległy się pomruki niezadowolenia.
-Ale jak to?
-To nie fair.
-Ja tak nie chcę.
-Cisza! Uważam, że lepiej będzie jak pomieszacie się z uczniami z innych domów. W ten sposób możecie poznać się lepiej i zaprzyjaźnić. Więc tak. Panno Granger, pani usiądzie z panem Malfoy'em.
-Nie, nie zgadzam się...
-Ale pani profesor...
-Nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. Macie usiąść razem i koniec.
Hermiona niezadowolona usiadła z Draconem w ostatniej ławce.
-Masz się do mnie nie odzywać i nie zwracać na siebie uwagi, bo cię zamorduję.
-Bez obaw Granger, nie mam zamiaru. Jesteś dla mnie niewidzialna- Draco też nie był zadowolony pomysłem siedzenia ze szlamą.
-I lepiej, żeby tak zostało. Nie mam zamiaru zawalić roku przez takiego idiotę jak ty, Malfoy.- odcięła się Miona.
    Przez całą lekcję było spokojnie, ale pod koniec Draco zaczął odwalać z kolegami.
-Malfoy, Granger, trochę spokojnie.
-Ale to nie ja!- zawołała Hermiona z oburzeniem
-To niech pani spróbuje trochę podtemperować kolegę.
,,Na pewno mi się to uda"- pomyślała Mionka- ,,Jego nawet matka nie podtemperuje"
-Mogłabyś chociaż spróbować, Granger.
-Skąd wiesz co pomyś... Legilimencja.
-Oo. Widzę, że ktoś jest lepszy od naszej klasowej kujonki.-Draco zaczął naśmiewać się z Mionki.
-Oj zamknij się.
   Przez cały dzień Hermiona nie mogła się na niczym skupić. Ciągle miała w głowie Dracona. Nie wiedziała co ma zrobić. Nie mogła pozwolić, żeby naśmiewał się zniej w ostatnim roku w Hogwarcie.
   Po lekcjach Hermiona szybko odrobiła pracę domową i poszła na błonia. Po drodze spotkała Ginny.
-Hej, Miona. Co jest?- spytała zauważając zmartwioną minę dziewczyny.
-Nic takiego.-odparła Mionka wymijająco. Nie miała ochoty rozmawiać z kimkolwiek. No bo co by sobie pomyśleli, gdyby im powiedziała, że martwi się Draconem.
   Dochodziła pora kolacji, więc Hermiona udała się w stronę wielkiej sali. Po drodze dużo osób zaczepiało ją i pytało co się dzieje, lecz Hermiona niczego nie słyszała. Gdy już weszła do Wielkiej Sali, zauważyła, że Malfoy właśnie zamierza do wyjścia. Usunęła się z drogi, żeby znowu nie wdać się w kłótnię.
   Po kolacji Miona od razu poszła do swojego pokoju prefekta, wzięła długą kąpiel i weszła do łóżka. Zaczęła czytać jakieś mugolskie romansidło, ale nie szło jej to za dobrze. Stwierdziła, że lepiej będzie jak prześpi się ze swoim problemem. Miała nadzieję, że jutro rozwiązanie samo się zjawi. Niestety myliła się.


_____________________________________________________________
Proszę o komentarze. bo nie wiem, czy mam to dalej ciągnąć.

Następny rozdział za dwa dni, jak mi się uda :)

4 komentarze:

  1. Całkiem dobrze się to czyta.
    Podobny do wielu blogów o tej tematyce.
    Ale pisz dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. http://love-hatred-happiness-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm...no tak. Całkiem proste, troszkę pospolite...ale to początek ^^ lecimy dalej
    Misia

    OdpowiedzUsuń