Rozdział 4.
Nadeszła godzina szlabanu. Hermiona ruszyła w stronę gabinetu profesor McGonagall. Zapukała. Usłyszała ciche ,,proszę" więc weszła. W sali siedziała pani profesor pogrążona w lekturze.
- Przepraszam, pani profesor.- szepnęła nieśmiało Hermiona.- Już jestem.
- Co? A tak.- profesorka zdawała się być zdezorientowana.- Usiądź. Pana Malfoy'a jeszcze nie ma, ale zaraz na pewno się zjawi i wtedy powiem wam co macie zrobić.
Hermiona usiadła i czekała aż przyjdzie Draco. Spodziewała się, że będzie jej dokuczał jak zwykle, jednak nie mogła się bardziej pomylić. Z rozmyślań Mionę wyrwało głośne pukanie do drzwi.
***
Draco bał się tego szlabanu. Nie tego co będzie musiał zrobić, oczywiście, lecz spotkania z Hermioną. Nie wiedział czy wytrzyma z nią w jednym pomieszczeniu. Wiedział, że będzie musiał się powstrzymywać, żeby nie zrobić czegoś głupiego. Gdy doszedł do sali, głośno zapukał do drzwi i wszedł bez zaproszenia.
-Nie wie pan, panie Malfoy, że gdy się puka, najpierw czeka się na zaproszenie a dopiero potem się wchodzi.-skarciła chłopaka profesor McGonagall.
-Przepraszam, pani profesor.-Draco nie dbał o to co mówiła profesorka. Jak tylko wszedł do klasy, od razu jego wzrok padł na Hermionę.
,, Jak ona pięknie wygląda"- pomyślał chłopak. Ślizgon zorientował się, że stoi jak głupi i patrzy na Mionkę, która patrzyła na niego z pogardą w oczach. Szybko opanował się i usiadł w innej ławce.
***
Hermiona nie wiedziała co się stało Malfoy'owi. Patrzył na nią, a ona widziała w jego oczach jakby szczęście. nie wiedziała tylko o co mu chodzi. Z zamyślenia wyrwał Mionkę głos profesor McGonagall.
- W ramach szlabanu macie odkurzyć wszystkie przedmioty ze wszystkich szafek. Będziecie tu przychodzić codziennie, aż sprzątniecie wszystko.
Hermiona się przeraziła. Rozejrzała się po klasie i zauważyła, że jest w niej pięć szafek i w każdej po 50 przedmiotów.
-Ale pani profesor. to zajmie nam ze dwa tygodnie.- Hermiona była zawiedziona.
-Trudno. Trzeba było pomyśleć o tym, zanim zarobiła pani ten szlaban, panno Granger. A teraz bierzcie się do roboty. o 22:00 macie być w łóżkach
Jak tylko pani profesor wyszła Hermiona wzięła się do roboty. Zauważyła jednak, że Draco siedzi w ławce i nic nie robi.
-Rusz się Malfoy. Nie mam zamiaru sprzątać tego sama.
-Już, już.
Hermiona zdziwiła się, że Draco jej nie przezwał. Przecież to była jego tradycja. ,,Nie będę zaprzątała sobie tym głowy"- pomyślała i wróciła do pracy.
Mionka wzięła się za szafkę pierwszą z prawej, a Malfoy za ostatnią. Właśnie dochodziła 22:00, a oni skończyli po jednej szafce.
- Okej, to ja się zmywam.- Hermiona rzuciła na odchodnym i wyszła z klasy. Nie spodziewała się jednak, że Draco pójdzie za nią. Chłopak podbiegł do niej zagrodził jej drogę i rzekł.
-Hermiona, możemy porozmawiać?
_______________________________________
Wiem, że rozdział krótki, ale o to chodziło. Trzeba czasem utrzymać historię w napięciu.
Jeśli czytacie tego bloga to proszę dajcie mi jakiś znak
Następny rozdział w czwartek, albo w piątek.
Pozdrawiam :)
Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy :P
OdpowiedzUsuńPowodzenia :)
dzięki:)
Usuńjesteś chyba jedyną czytelniczką :(