czwartek, 31 października 2013

rozdział 16. część 1: ,,Chyba czuję coś do Malfoy'a i nie jestem z tego zadowolona."

     Jak się okazało, Ruda nie bez powodu tak się zachowywała.
   Przed wejściem do zamku stało dwóch chłopaków. Rudy celował różdżką w blondyna.
  -Jeszcze raz ją pocałujesz, a pożałujesz tego !
  -Się zobaczy. - Draco widocznie nie przejmował się pogróżkami Rona.
  -Ona jest moją dziewczyną!
  -To ciekawe. Skoro jest twoją dziewczyną, to dlaczego powiedziała mi, że mnie kocha.
Tego Ron się nie spodziewał. Oszołomiony słowami przeciwnika, opuścił różdżkę. Hermiona, która do tej pory tylko słuchała, wykorzystała sytuację.
  -Że niby kto powiedział ci, że cię kocha?- Wszystkie oczy zwróciły się na Gryfonkę.
  -Ty.- Draco cały czas był spokojny, albo udawał spokojnego.
  -O. Ciekawe, ale wiesz co? Radzę ci nauczyć się odróżniać sny od rzeczywistości.- wszyscy obecni zaczęli się śmiać, a Malfoy nadal utrzymywał maskę obojętności.
  -Oj, to akurat potrafię. Chętnie przypomnę ci, że wczoraj powiedziałaś mi, że mnie kochasz.
  -Tak? To radzę ci uważać, Malfoy. Imperius jest zaklęciem niewybaczalnym, a, o ile mi wiadomo, zaklęcia niewybaczalne są zakazane.
  -Dlaczego myślisz, że rzuciłem na ciebie Imperiusa?
  -Bo sama nie byłabym taka głupia, żeby wyznawać ci miłość.
Teraz Malfoy był już naprawdę wściekły.
  -Tak?! Dobrze! Weasley, minus 50 punktów za grożenie Prefektowi Naczelnemu, Granger, minus 50 punktów za obrazę Prefekta.
  -Dobrze.- Hermiona wiedziała, że teraz ponad wszystko musi zachować spokój.- Ron, plus 50 punktów za obronę koleżanki. Malfoy, minus 40 punktów za wyśmiewanie się z kolegów, minus  40 za kłamanie oraz minus 20, ponieważ mam podstawy, aby podejrzewać, że użyłeś Zaklęcia Niewybaczalnego. Łącznie odjęłam ci 100 punktów. Pójdziesz już, czy mam ich odjąć więcej?
   Wszyscy z niedowierzaniem patrzyli, jak Wielki Draco Malfoy odchodzi poniżony. Po chwili wszyscy zaczęli się śmiać. Tylko Ronowi i Hermionie nie było do śmiechu. Brązowooka odciągnęła chłopaka i gdy byli już sami zaczęła rozmowę.
  -Wierzysz mu?
  -Nie wiem. - twarz Rona nie wyrażała żadnych emocji.
  -Na prawdę nie wyznałam mu miłości. Nic do niego nie czuję.- Ron nie wyglądał na przekonanego.- Nie wierzysz mi.- To było raczej stwierdzenie faktu, niż pytanie.- Spoko, nie musisz, ale jeśli myślisz, że cię okłamuję, to możesz się ze mną pożegnać. - a gdy Ron nadal stał jak słup, Hermiona odwróciła się i odeszła. Po kilku krokach, Rudy nagle oprzytomniał
  -Mionka, zaczekaj!
  -Nie, Ron. Przemyśl to, co powiedziałam i zastanów się, czy mi wierzysz.  Jak już będziesz wiedział, to będziemy mogli porozmawiać.
   Hermiona była zła na chłopaka, ale wiedziała, że w ten sposób zmusi go do myślenia. Tak, to prawda. Powiedziała Malfoy'owi, że go kocha, ale Ron nie musiał o tym wiedzieć.
   Był poniedziałek, więc szatynka poszła na lekcję.


   Hermiona weszła do swojego dormitorium. Przez cały dzień nie mogła skupić się na lekcjach i była na siebe strasznie zła z tego powodu. To wszystko przez ten głupi, poranny incydent. Wiedziała, że nie może tego tak zostwić. Na dodatek, Rona nie było na żadnych lekcjach. Mionka miała nadzieję, że zrobił sobie dzień wolny, żeby przemyśleć to, co mu powiedziała i nie zrobił niczego głupiego. Szatynka otworzyła pamiętnik, z myślą, że to jej pomoże.


                   Drogi pamiętniku,
           Znowu nie wiem, co robić. Jestem z Ronem i do tej pory, naprawdę myślałam, że coś 
          do niego czuję, ale to chyba nie było prawdziwe. Chyba czuję coś do Malfoy'a i nie 
         jestem z tego zadowolona. Powiem więcej: przeraża mnie to. Ten idiota powiedział 
      Ronowi, że go kocham. Racja, powiedziałam mu to,  ale to nie powód, żeby rozpowiadać
     o tym po całym zamku. Ugh, jak on mnie irytuje.



   Brązowooka wiedziała, że musi pogadać z Malfoy'em. Zatrzasnęła pamiętnik, zabezpieczyła go specjalnymi zaklęciami i wyszła.
    Szła korytarzami bardzo długo.  Dlaczego nie skorzystałam z teleportacji. Byłoby szybciej.-  pomyślała. W końcu doszła. Stuknęła różdżką w ścianę, powiedziała hasło i weszła do salonu. Była pewna, że Draco jest w mieszkaniu.
  -Malfoy, na dół!- wiedziała, że usłyszał, jednak mimo tego nie zszedł. Postanowiła, że sama do niego pójdzie. Wspięła się po schodach i bez pukania weszła do pokoju ślizgona. Tam zobaczyła coś, czego się zupełnie nie spodziewała.




  ___________________________________
Hej, Potterhead's.
Wstawiam nowy rozdział, znajcie moje dobre serce. XD
Nadal jest mało  komentarzy, co mnie smuci.
Następny post ukarze się dopiero, gdy pod tym będzie 5 komentarzy.
Proszę was także, żebyście patrzyli na ankiety po prawej stronie.
Na razie to tyle, pozdrawiam, Tonksiak :*

4 komentarze: