środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 10. ,,Powoli zatracałam się w jego pocałunkach."

Rozdział 10.


     Ten rozdział dedykuję Aleksandrze Maćko. Dziękuję, że czytasz. Dzięki Tobie nie zawieszam tego bloga. :)
_______________________________________________

   Draco złapał mnie za rękę i odwrócił do siebie. Zaraz potem mnie pocałował. Przez chwilę nie wiedziałam co się dzieje. Jego pocałunki były takie delikatne, ale jednocześnie pożądające. Jego usta smakowały jak najsłodsze żelki (XD) . Jego ręce błądziły po moim ciele. W końcu jedna dłoń zatrzymała się na mojej talii, a druga wplątała mi się we włosy. Chciałam objąć chłopaka za szyję , lecz coś mi nie pozwalało. Powoli zatracałam się w jego pocałunkach.
        Nagle zdałam sobie sprawę co się dzieje. Odsunęłam się od Malfoy'a i spojrzałam w jego oczy. Widziałam w nich uniesienie i żal, radość i smutek, nadzieję i rozczarowanie. Zrozumiałam wtedy, że chłopak, który przede mną stoi, coś do mnie czuje, ale wiedziałam, że nie mogę pozwolić, żebym ja się w nim zakochała. Wiedziałam też, że muszę jakoś wybić mu siebie z głowy.
     Momentalnie wyrwałam się z zamyśleń. Podniosłam rękę i uderzyłam Malfoy'a otwartą dłonią w policzek. Zaskoczony, nie wiedział co ma robić, jednak ja wiedziałam. Złapałam jego krawat w barwach Slytherinu i pociągnęłam za niego, tak, aby nasze twarze znalazły się na tej samej wysokości. Spojrzałam Ślizgonowi w oczy i wyszeptałam przez zaciśnięte zęby:
-Nigdy więcej mnie nie dotykaj, bo pożałujesz, a wtedy nawet ta mopsica Parkinson nie będzie cię chciała.
   Nie czekając na odpowiedź ruszyłam w stronę błoni. Wiedziałam jednak, że chłopak tak łatwo się nie podda i nie pomyliłam się. Gdy tylko wyszłam z zamku, usłyszałam nawoływanie.
-Hermiona! Zaczekaj, proszę!
-Nie!- Teraz już wszyscy uczniowie patrzyli na scenkę rozgrywającą się między nami.- Chciałeś się ze mną pogodzić, zgodziłam się! Chciałeś się przyjaźnić, zgodziłam się! Później obraziłeś mojego przyjaciela, którego, dla ciebie, prawie straciłam! Teraz jeszcze mnie całujesz! Większość dziewczyn wzdycha do ciebie, ale ja nie jestem jedną z nich! Mam gdzieś co masz mi do powiedzenia! Nie pozwolę, by taki idiota jak ty, rozwalał mi życie! Więc, dla własnego dobra, odwal się ode mnie, bo nie skończy się to dla ciebie dobrze !
    Odeszłam, słysząc, jak w zamku przyjęli mój wybuch. Jedni klaskali. inni gwizdali. Usłyszałam jeszcze, jak kilka dziewczyn rzuca obelgi w moją stronę, jednak większość z tych dziewczyn pobiegła pocieszać Mallfoy'a. Nie rozumiałam tego wybuchu ze strony kolegów i koleżanek. Na pewno nie powinni mi klaskać. Nic wielkiego nie zrobiłam. Chociaż w sumie mało osób lubiło tego Ślizgona i cieszyli się, że ktoś w końcu go poniżył. Ale dziewczyny na pewno nie powinny się tak zachowywać. Ten idiota nie zasługiwał na pocieszanie ze strony koleżanek.
     Nie patrzyłam gdzie idę, ale zauważyłam, że moje nogi same zaprowadziły mnie w moje ulubione miejsce. Do lekcji zostało mi pół godziny. Postanowiłam przesiedzieć je tutaj i pomyśleć w spokoju. Nie wiedziałam, ile tak siedzę. Spojrzałam na zegarek.
-O nie już 15 po 8. Jestem spóźniona.
   Pobiegłam szybko do klasy. Pierwsze były zaklęcia. Wpadłam do klasy bez zastanowienia.
- Panno Granger, lekcja zaczęła się 15 minut temu.-usłyszałam piskliwy głos profesora Flitwicka.
-Przepraszam panie profesorze. Zamyśliłam się.
-Dobrze, już siadaj. Dziś omawiamy zaklęcie lewitujące.- Ruszyłam do ławki.- Aha i przez pani spóźnienie Gryffindor traci 20 punktów, a pani, panno Granger napisze mi na najbliższą lekcję wypracowanie na temat dzisiejszego zaklęcia. 3 stopy długości.
-Tak jest.- Usiadłam do ławki. Nie zwracałam uwagi na pytania chłopaków. Wzięłam różdżkę i ćwiczyłam zaklęcie. Cały czas czułam, że ktoś mi się przygląda. Odwróciłam się i napotkałam wzrok Malfoy'a.
-No tak, mamy lekcję ze Ślizgonami. Zupełnie zapomniałam.
-Mówiłaś coś, Hermiono?- Moją uwagę usłyszał Ron.
-Nie, nic.
-Spoko. A tak w ogóle, to dlaczego się spóźniłaś?- Ron widocznie nie wierzył w moje usprawiedliwienie.
-Mówiłam już. Zamyśliłam się.
-Dobra, dobra. Taką bajeczkę to możesz wciskać Flitwickowi.
-Ale to prawda.- Dziwiłam się, że Ron mi nie wierzy.
-Jak chcesz. A o czym tak myślałaś?
-Jakbym chciała, żebyś wiedział, to bym o tym z tobą porozmawiała.
Rona chyba uraziła ta uwaga. Nie odezwał się do mnie do końca dnia, za co byłam mu bardzo wdzięczna. Nie miała ochoty z nikim rozmawiać. Tak więc po obiedzie ruszyłam prosto do swojego dormitorium. Gdy byłam już sama, wyciągnęłam pamiętnik i zaczęłam pisać.


   Drogi pamiętniku,
Dzisiaj zdarzyło się coś bardzo dziwnego. Nie mogę sobie z tym poradzić, więc postanowiłam, że podzielę się tym z tobą. Więc...
     Jak szłam na śniadanie, natknęłam się na Malfoy'a. Nie chciałam z nim rozmawiać, więc ominęłam go i chciałam odejść, jednak on zatrzymał  mnie i pocałował. Oderwałam się od niego i go uderzyłam. Później jak za mną pobiegł, odwróciłam się i na niego nawrzeszczałam. 
    Mam wrażenie że go zraniłam. Po tym pocałunku spojrzałam mu w oczy i zauważyłam w nich jakieś uczucie, które żywił do mnie. Nie wiem co to było, ale jestem pewna, że było to ciepłe uczucie. Najgorsze jest to, że po tym pocałunku, poczułam coś do Dracona. Mam nadzieję, że jest to wywołane pocałunkiem. Zawsze tak reagowałam na pocałunki. Mam nadzieję, że jak jutro się obudzę, będę czuła jedynie wściekłość.

  -Skończyłaś?- Odwróciłam się i zobaczyłam, że w drzwiach stoi Ginny.
-Tak, skończyłam.- zamknęłam notes i odłożyłam go do kufra.
-Możemy pogadać?- Przyjaciółka była wyraźnie zaniepokojona.
-Jasne. Siadaj.
   Ginny usiadła koło mnie. Przez jakiś czas żadna z nas się nie odezwała. W końcu przerwałam tą ciszę:
-O co chodzi?
-O Ciebie.
-Jak to o mnie?- dziwiło mnie zachowanie Rudej.
-Tak, o ciebie. A konkretnie o ciebie i Malfoya.
-Nie rozumiem.
-Całowałaś się z nim!- Ginny była wyraźnie wstrząśnięta.
-To on mnie pocałował. I mogłabyś mówić spokojnie.
-Tak, przepraszam. Dlaczego on cię pocałował?
-Nie wiem. Po prostu mnie pocałował.
-Ron to wszystko widział i nie był zadowolony.
-Co to znaczy?
-To znaczy, że powiedział, że jesteś wredną szmatą i odszedł.
-Na prawdę tak powiedział?- Zabolały mnie słowa przyjaciółki, mimo, że to nie były jej słowa.
-Niestety tak. Ale nie przejmuj się. Znam Rona. On często tak wybucha, a później udaje, że nic nie pamięta.
-Jasne, dzięki. A teraz przepraszam chciałabym iść spać.
-Pewnie, dobranoc.
   Nie myślałam, że ten dzień może skończyć się jeszcze gorzej, a jednak.


________________________________________
Jest następny rozdział. Postarałam się, żeby był dłuższy.
                                                                                Czytasz= komentuj
                                                              Masz jakieś uwagi= komentuj
   Chcesz dowiadywać się o nowych rozdziałach osobiście= komentuj :)
 Dziękuję wszystkim, którzy to czytają.
Następny rozdział w poniedziałek.
Pozdrawiam, Tonksiak :)

2 komentarze:

  1. Zarąbiaste tylko że, zdarzają się literówki i powtórzenia, a komentuję dopiero teraz bo zauważyłam że, nie ma komentarzy ;)
    Wielka fanka Dramione i NaLu
    Lucy Dragneel

    OdpowiedzUsuń
  2. Ron to idiota -_- Nie zasługuje na Hermionę. A Draco... czekam na rozwój wydarzeń :p
    ~Nika

    OdpowiedzUsuń